Nie taki elf słodki jak go malują
Lubicie elfy? Ja bardzo. To mityczne istoty niezwykle
piękne, mądre i tajemnicze. A jak wiadomo im więcej postać ma sekretów, tym
ciekawsza staje się w naszych oczach. Elfy pojawiały w folklorze i mitach
niemal wszystkich kultur. Nic więc dziwnego, że były przedstawione pod wieloma różnorakimi
postaciami. Istnieją więc elfy światła, mroczne elfy, psotne chochliki… Rob
Thurman wzgardził jednak tymi wszystkimi stworzeniami, zebrał do kupy wszystko
co najgorsze i uszył zupełnie nowego, okropnego, plugawego elfa równie
nieatrakcyjnego z zewnątrz co w środku i nadał im nowe imię- Auphe.
„Aby przeżyć w prawdziwym świecie, trzeba zostawić za sobą
fantazje i wyobrażenia. Problem polega na tym, że nie wszystko to jest
fantazją. […] Potwory są wśród nas. Zawsze tak było i pewnie już tak zostanie.
Zawsze o tym wiedziałem i miałem świadomość, że sam jestem jednym z nich-
przynajmniej w połowie.”
Jednym z takich potworów jest Kaliban Leandros- główny
bohater i narrator „Świata nocy”. Zrodzony z auphe i ludzkiej kobiety jest
jednak w połowie człowiekiem a owa potworność to jedynie stereotyp, który wytworzył
się w jego wyobraźni. Pewnej okropnej nocy mrok upomina się jednak po Kala i
chłopak zostaje porwany. Znika w bramie prowadzącej do świata grendeli (jak sam
nazywa auphe) i choć wraca po dwóch dniach dla niego minęły dwa lata. Niko-
brat Kala jest gotowy zrobić wszystko, bo chronić go przed grendelami. Dlatego
poświęca się temu zadaniu całkowicie, godząc się przy tym na ciągłą ucieczkę i
masę niebezpieczeństw. Gdy bracia znajdują w końcu miejsce gdzie czują się
bezpieczni, a ich koszmary zdają się blednąć, okazuje się, że to dopiero
początek. Auphe wciąż szukają Kala a ich plan okaże się jeszcze bardziej
potworny niż można przypuszczać.
„Powiedzenie głosi, że lew pożera tylko ostatnich uciekających,
ale grendele są bardziej zachłanne. Pożerały także środkowych, a nawet część
biegnących na czele, jeśli ci potknęli się choć raz.”
Zacznijmy od Kala, bo o nim jest cała opowieść. Czy faktycznie
jest potworem jak sam uważa? Cóż, nie bardzo. To całkiem zwyczajny
dziewiętnastolatek, który lubi spać, jeść i mieć święty spokój. Podziwia
kształty swojej koleżanki z pracy, przedrzeźnia starszego brata i lubi
wygłaszać cięte riposty. Mroczna rodzinka nie pozwala mu jednak cieszyć się
tymi pozorami normalności. Od czterech lat chłopak ucieka, choć zaczyna męczyć
go już takie życie. Kal to absolutnie fantastyczny chłopak i doskonały
narrator. Jego teksty czyta się z niegasnącym zachwytem. Chłopak jest pyskaty-
jak by to powiedziała moja mama, zabawny i przede wszystkim szczery do bólu.
Nie wyobrażam sobie by ktoś mógł go nie polubić. Podobnie jak jego brata Niko.
Wyobraźcie sobie tylko: nauczyciel sztuk walki, oczytany, inteligentny, równie zabójczy
co taktowny. Fanatyk zdrowej żywności, którego nic nie jest w stanie
wyprowadzić z równowagi. Dla swojego brata jest gotów poświęcić wszystko. Mój
zachwyt bohaterami okazał się tak wielki, że nazwałam swoje dwa półdzikie koty
ich imionami. One też ciągle uciekają. Nawet kolor futerek pasuje!
„Tworzysz zmarszczki na wodzie. Zmarszczki przechodzą w fale.
Fale zwracają uwagę, a na to nie możemy sobie pozwolić. Fale zatapiają tych,
którzy je wywołali.”
Nie da się uniknąć pewnego rzucającego się w oczy porównania
braci Leandros do duetu Dean & Sam Winchester ze znanego serialu
Supernatural. Z tą różnicą, że bracia Winchester sami pchają się w objęcia
demonów, podczas gdy bracia Leandros chcą uciec przed nimi jak najdalej. Jednak
jedni i drudzy nie boją się wyzwań i potrafią skutecznie skopać wszelkim
potwornościom tyłki.
Jeśli chodzi o innych bohaterów to autor stawia raczej na
jakość a nie na ilość. Nie ma ich zbyt wielu, ale każdy jest na swój sposób
wyjątkowy i nie da się ich zapomnieć. Szczególnie zaintrygowała mnie pewna mała
rudowłosa jasnowidzka, niestety jej wątek został bardzo spłycony i nie mogłam
poznać jej bliżej. Prawdopodobnie jej postać rozwinęła by się w kolejnych
częściach, jednak próżno szukać ich na półkach księgarń gdyż wydawnictwo padło
i nikt jak na razie nie wykazał zainteresowania przejęciem serii. Jednak jeśli
się obawiacie zaczynania niewydanej serii, mogę uspokoić, że zakończenie jest
na tyle zamknięte, że można je uznać za koniec historii.
„Wiara to dziwna rzecz- dużo szybciej się ją traci niż zyskuje.”
O CZYM? Opowieść dwóch braci uciekających
przed okrutnym wrogiem. Równie zabawna, co ekscytująca jak jazda kolejką
górską. Historia braterskiej miłości, poświecenia i odwagi. W sumie nie wiem
czemu akurat Świat
NOCY bo potworności zupełnie nie
zwracają uwagi na porę dnia. Jest to raczej przenośnia, bo mrok jest tu wprost
namacalny. Choć pojawiały się pewne wzmianki autor nie rozwinął w powieści
żadnego wątku romantycznego. Nie utoniecie więc w lukrze i miłosnych
wyznaniach, dostaniecie za to sporą dawkę akcji, walk i adrenaliny. Tempo
powieści jest bardzo szybkie i dynamiczne, stale coś się dzieje, czytelnik jest
rzucany ze skrajności w skrajność. Gwarantuję wiec, że nie będziecie się nudzić
i przeżyjecie ekscytującą przygodę.
Ocena:
7/10