Pokazywanie postów oznaczonych etykietą akcja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą akcja. Pokaż wszystkie posty

10 listopada 2020

„Czarny wilk”- J.A. Redmerski

Wyd. NieZwykłe | Org. Black Wolf | Tom 5 | 294 str. | 38,90 zł | Data wydania: 26.08.2020 r.

Kolejny dzień w towarzystwie zabójców…

 Niektóre sekrety nigdy nie powinny wyjść na jaw. Wbrew pozorom nie zawsze prawda jest lepsza od kłamstwa. Intryga Nory Kessler odsłoniła najczulsze punkty członków Zakonu i ujawniła ich najmroczniejsze tajemnice. Teraz wiedzą już o sobie wszystko. Tylko czy będą w stanie wybaczyć zdradę? Niklas nie ma takiego zamiaru. Tego, co zrobił Victor nie wybaczy nigdy. Jednak kiedy Izabel prosi go o pomoc w niebezpiecznej misji, mimo nienawiści do brata, zgadza się wziąć w niej udział. Ich celem jest włoska mafia zajmująca się handlem kobietami, a konkretnie- Francesca Moretti, właścicielka całego biznesu, na której klient chce się zemścić osobiście. Zadanie jest niemal niewykonalne, bo prawdziwa Francesca ukrywa się  w tłumie identycznych, idealnie wyszkolonych sobowtórów. Dla Izabel to zadanie ma dodatkowo bardzo osobisty wymiar, bo po raz pierwszy będzie musiała skonfrontować się ze swoim poprzednim życiem. Czy zdoła powstrzymać emocje i wytrwać w zaplanowanej dla siebie roli? A może rządza zemsty przejmie nad nią kontrolę?

26 października 2020

„Obrońca nocy”- Agnieszka Lingas-Łoniewska

Wyd. Burda Książki | 352 str. | 39,90 zł | Data wydania: 29.07.2020 r. 

Komiks prozą pisany

Skrywa się w cieniu. Nieuchwytny, tajemniczy, gotowy bronić niewinnych. Zawsze dwa kroki przed policją, stara się sam utrzymać porządek w swoim mieście, jednocześnie nie ujawniając własnej tożsamości. Ma sekrety, które wciąż wracają jako koszmary i rachunki do wyrównania. To on- Obrońca Nocy. Jest jeszcze ona- Melissa. Dziennikarka, która nie spocznie, póki nie dowie się kto stoi za dystrybucją zabójczego narkotyku Toxic Cristal. Choć to niebezpiecznie, nikt nie powstrzyma jej śledztwa. Ani policja, ani nowy szef, a nawet super bohater w masce...

10 kwietnia 2019

„Hush”- E. K. Blair

Wyd. NieZwykłe | Org. Hush | Seria Czarny Lotos Tom III | 320 str. | 38,90 zł | Data wydania: 27.03.2019 r. 

Na koniec zostaje tylko cisza…

Kiedy milknie huk wystrzału pozostaje tylko cisza. Biała, pusta i obezwładniająca. Jak odnaleźć w niej siebie? Elizabeth może wreszcie przestać udawać. Nie jest już Niną. Kłamstwa, manipulacje, złudzenia- to wszystko należy do przeszłości. Teraz obnażona z tajemnic, wystawiona na świeczniku swoich największych lęków, musi nauczyć się, jak to jest być kimś prawdziwym. I jak to jest czuć prawdziwe emocje. Tylko jak to zrobić, kiedy całe jej życie było intrygą i kłamstwem? Jak ma wybaczyć sobie wszystkie wyrządzone potworności, kiedy nawet osoba, która ją kocha, również jej nienawidzi?

„Boję się zostać sama, chociaż w pewnym sensie byłam sama od zawsze.”

27 października 2018

„Drugie życie Izabel”- J.A. Redmerski


Wyd. NieZwykłe | Org. Reviving Izabel | Seria W towarzystwie zabójców Tom II | 336 str. | 38,90 zł | Premiera: 26.09.2018r. 
Gdy mroczna natura przejmuje kontrolę

Zazwyczaj pragniemy tego, czego nie możemy mieć. Kiedy Sarai tkwiła w niewoli barona narkotykowego, gdzieś w środku Meksyku, marzyła tylko o jednym- o wolności. Wiele się jednak wydarzyło od tego czasu. Choć Sarai odzyskała wolność i normalne życie, nie potrafi się w nim odnaleźć. Nie marzy już o zwykłej, nudnej egzystencji, lecz o dreszczyku niebezpieczeństwa, który czuła przy płatnym zabójcy, Victorze Fauście. Życie u jego boku, podobnie jak niegdyś wolność, pozostaje w sferze nierealnych marzeń dziewczyny, ale Sarai już raz przekonała się, że „nierealne” nie oznacza „niewykonalne”. Dlatego wyrusza do Los Angeles, dokonać zemsty na dawnym wrogu i zwrócić na siebie uwagę mężczyzny, którego nie może zapomnieć. Jednak jej szalony plan udaje się tylko częściowo. Choć udaje jej się wywabić Victora z jego kryjówki, ściąga jednocześnie na siebie śmiertelne niebezpieczeństwo i pali wszystkie mosty łączące ją z normalnością. Teraz Sarai może podążać tylko w jednym kierunku, mroczną ścieżką ramię w ramię z Victorem, i choć właśnie tego chciała, rzeczywistość okaże się o wiele mroczniejsza niż przypuszczała.

24 października 2018

„Zabić Sarai”- J. A. Redmerski

Wyd. NieZwykłe | Org. Killing Sarai | Seria W towarzystwie zabójców Tom I | 378 str. | 38,90 zł | Premiera: 11.04.2018 r.

W niebezpiecznym towarzystwie zabójcy…

Jak wiele można poświęcić, by odzyskać utraconą wolność? Odpowiedź brzmi- wszystko. Nawet własne życie. To właśnie je kładzie na szali Sarai chowając się w samochodzie płatnego zabójcy. Dziewczyna doskonale wie co robi. Od wielu lat planowała swoją ucieczkę, a tajemniczy Amerykanin, mimo swojej profesji, wzbudza w niej zaufanie i jest jej ostatnią szansą na wolność. Dziewczyna zbyt długo tkwiła w niewoli barona narkotykowego, dla którego była ulubioną zabawką. Zbyt dużo widziała. Zbyt dużo przeżyła. Dlatego ucieknie, albo zginie próbując. Jednak już od momentu, kiedy Sarai skrywa się w samochodzie płatnego zabójcy Victora, nic nie idzie zgodnie z planem. Uciekając, dziewczyna wydała na siebie wyrok śmierci, a jej życie, o ironio, spoczywa w rękach mężczyzny, który może je zakończyć jednym strzałem. Choć Victor powinien odesłać ją z powrotem do jej dotychczasowego piekła, albo zabić, nie robi ani jednego, ani drugiego. Choć sam nie wie czemu, postanawia pomóc Sarai, narażając przy tym swoją misję, a także życie.

5 czerwca 2018

„Piekielna miłość”- K. N. Haner

Wyd. Editio Red | Seria Mafijna Tom II | 384 str. | Data wydania: 23.05.2018 r.

Uczucia w świecie mafii

Wystarczy jeden błąd, chwila nieuwagi, by sielanka zmieniła się w koszmar. Niestety w gangsterskim świecie nie ma co marzyć o słynnym „żyli długo i szczęśliwie”. Tu nic nie jest pewne. Przyjaciel może okazać się wrogiem, a wróg przyjacielem. Żyje się z dnia na dzień, cały czas z lufą przystawioną do skroni. W świecie mafii miłość jest słabością, a słabością Marcusa jest Nicole. Choć niespodziewane uczucie do dziewczyny sprawiło, że mężczyzna dotknął nieba, niestety związana z nim utrata czujności  kosztowała go bolesny upadek. Teraz oboje tkwią na samym dnie piekła, z którego nie ma ucieczki. Czy odnajdą drogę do siebie? Czy ich miłość okaże się wystarczająco silna, by przetrwać mimo traumatycznych wydarzeń?

3 stycznia 2018

„Złodziej stulecia”- Gaja Kołodziej

Wyd. Lucky | 320 str. | 36,90 zł | Premiera: 21.11.2017 r. 

Iron Woman na praktykach u genialnego przestępcy

Bycie kobietą wcale nie jest proste. Staje się jednak jeszcze trudniejsze, gdy jest się jedyną przedstawicielką płci pięknej w tłumie (głównie) starszych braci. Może jednak okazać się wręcz nie do zniesienia, gdy ludzie nie widzą w tobie żadnych kobiecych cech, bez mrugnięcia okiem uznają za kolejnego syna twoich rodziców, a nawet matka najlepszej przyjaciółki od lat uważa, że jesteś chłopakiem jej córki. Tak wygląda jednak codzienność Wiki, w której przypadku określenie „płeć piękna” jest mało śmiesznym żartem.

11 grudnia 2017

Przystojniak za kierownicą czyli „Baby Driver”


Nie przed wszystkim można uciec wciskając gaz do dechy

Do zorganizowania perfekcyjnego napadu potrzebny jest dobry plan i doświadczeni przestępcy. Ale to dopiero połowa sukcesu. Kiedy torby są już wypchane pieniędzmi po brzegi, trzeba jeszcze uciec z miejsca zdarzenia. I tu właśnie wkracza Baby Driver. W tej historii robi za kierowcę i nic poza czterema kółkami zdaje się go nie obchodzić. Prowadzi odkąd zaczął sięgać kierownicy i jest w tym piekielnie dobry. Bycie współprzestępcą nie jest jego wymarzoną posadą, ale nie ma wyboru. Jedna niewłaściwa decyzja sprawiła, że do dziś musi spłacać dług wobec niebezpiecznego gangstera. Jeszcze tylko jeden skok i będzie wolny. Teoretycznie…


29 grudnia 2016

„Poison City”- Paul Crilley

Wydawnictwo Akurat | 432 str. | 39.90 zł | Premiera 23.11.2016 r.

Żądny zemsty agent, gadający pies i całkiem żywy trup,
kontra grzechy zatrutego miasta

Nasz świat od zawsze był podzielony na Stronę Dnia i Stronę Nocy.  W tej pierwszej żyjemy my, zwykli śmiertelnicy, za to w drugiej skrywają się wszelkiej maści potworności znane z legend: orisze, duchy, wampiry, wróże, dżiny, bogowie- długo by wymieniać. Między obiema stronami jest wyraźna granica, rozejm, który reguluje Traktat. Nie wszyscy są jednak skłonni respektować prawo, dlatego powstała specjalna jednostka policji mająca za zadanie dbać o przestrzeganie traktatu. Nietypowa praca sprzyja niekonwencjonalnym metodom jej wykonywania, co często sprowadza się do używania magii, a ta okazuje się zaskakująco kapryśna i trudna do okiełznania.

1 marca 2016

Cwaniaczek. Przyjemniaczek. Przystojniaczek. Poznajcie Deadpoola!

reżyseria: Tim Miller | gatunek: akcja, komedia, romans | 120 minut | premiera: 12 lutego 2016 r.

OFICJALNY OPIS:
Ekranizacja jednego z najoryginalniejszych komiksów Marvel Comics. Wade Wilson (Ryan Reynolds) - niegdyś agent służb specjalnych, a obecnie najemnik - poddany zostaje nielegalnemu eksperymentowi, w wyniku którego nabywa niezwykłych mocy samouzdrawiania. Odtąd staje się znany jako "Deadpool" i wyposażony w nowe zdolności oraz czarne poczucie humoru wyrusza z misją wymierzenia sprawiedliwości człowiekowi, który niemal zniszczył mu życie.

ZWIASTUN:

8 lipca 2015

„Jurassic World” (film)

reż. Collin Trevorrow / 124 min./ 2015 r.


Opis :
Rok 2015. Od wydarzeń ukazanych w "Parku jurajskim" mija 22 lata. Wyspa Isla Nublar wyposażona jest w pełni działający park rozrywki, w którym żyją przywrócone za pomocą klonowania dinozaury. Pewnego dnia prowadzący eksperymenty naukowcy tworzą zupełnie nowego dinozaura, który posiada cechy dwóch gadów: welociraptora i tyranozaura. Wszystko idzie zgodnie z planem do czasu, gdy stwór wymyka się z parku.
(Filmweb.pl)

4 grudnia 2014

„Lucy” (film)



Opis:

Lucy (Scarlett Johansson) mieszkająca na Tajwanie studentka zostaje namówiona przez swojego chłopaka do dostarczenia ważnej teczki pewnemu biznesmenowi. Zanim jeszcze dziewczyna zorientuje się w co została wplątana, stanie się zakładniczką bezwzględnego pana Janga (Choi Min Sik), na którego rozkaz do organizmu Lucy zostanie chirurgicznie wszyta paczka z silną syntetyczną substancją przypominającą narkotyk. Przypadkowo substancja chemiczna rzeczywiście przenika do organizmu Lucy. Pod jej wpływem ciało dziewczyny zaczyna podlegać niewyobrażalnym transformacjom, a najbardziej doświadcza tego mózg, którego potencjał zostaje uwolniony i osiąga zdumiewające, pozostające dotychczas jedynie w sferze hipotez możliwości... Z ogromną intensywnością zaczyna odczuwać wszystko, co znajduje się wokół niej - powietrze, wibracje, ludzi, nawet grawitację. Rozwijają się u niej również cechy nadludzkie - telepatia, telekineza, niezwykle rozległa wiedza oraz zapierająca dech w piersiach kontrola nad materią.

Zwiastun:

Recenzja:

Bohaterka z przypadku

Przeciętny dwunożny obywatel planety Ziemia, używa zaledwie 10% swojego mózgu. Choć wydaje się, że to mało, naprawdę wiele udało nam się tymi dziesięcioma procentami zdziałać. Mamy nowoczesne technologie, szukamy nowych źródeł energii i zwiedzamy kosmos. Człowiek jest jednak z natury nienasycony i zawsze chce więcej niż ma. A co jeśli wykorzystywalibyśmy więcej niż te marne 10% naszego umysłu? Jakie otworzyłyby się przed nami drogi i udogodnienia? A co stanie się gdy osiągniemy 100%?



Na te i inne pytania odpowiada Luc Besson, używając jako królika doświadczalnego Bogu ducha winnej studentki, mieszkającej w Tajwanie. Lucy zostaje poproszona przez swojego nowego partnera (o wątpliwej reputacji, dodajmy), o przekazanie pewnej teczki tajemniczemu biznesmenowi. Zmuszona podstępem dziewczyna ku swojemu niezadowoleniu wykonuje zadanie. Jednak to wydarzenie zmienia całe jej życie. W ciągu kilku minut jej partner zostaje zabity, a ona sama uwięziona. Okazuje się, że teczka zawiera paczuszki z podejrzaną substancją, która ma zostać sprzedana w Europie jako nowy narkotyk. By nie wzbudzać podejrzeń, przemytnicy postanawiają przetransportować ją we wnętrznościach Lucy i trzech innych osób. W skutek wypadku dziwna substancja przedostaje się jednak do organizmu dziewczyny i wywołuje szereg niewytłumaczalnych reakcji, nie tylko ze strony jej ciała, ale przede wszystkim ze strony umysłu, który może ona teraz wykorzystywać w większym stopniu. Zyskując coraz to nowsze zdolności, Lucy zaczyna się zastanawiać co stanie się kiedy dotrze do 100% i jak je dobrze wykorzystać.

O tym, że mózg Lucy wkracza na nowy, procentowy poziom, dowiadujemy się nie tylko za sprawą jej osiągnięć, ale też w bardziej dosłowny sposób, z migawek ukazujący dokładną liczbę jaka określa jej umysł w danym momencie. Dla widza ma to w pewnym sensie charakter rozdziałów, bo dodatkowo podkreśla zmiany, które zachodzą w bohaterce.  Luc Besson jest znany z oryginalności i niekonwencjonalnych rozwiązań, a „Lucy” miała duży potencjał, by stać się czymś wartościowym, kolejną ciekawą teorią i znakiem zapytania w dyskusji o niezbadanych obszarach ludzkiego umysłu. Niestety reżyser strasznie mnie rozczarował wybierając łatwiejszą drogę do sukcesu, stawiając na sprawdzone kino akcji. Nie miałabym nic przeciwko temu, gdyby nie wpłynęło to na spłycenie, najważniejszego wątku i ograniczenie go do znanych mi już teorii.


Najbardziej bije po oczach ogromne podobieństwo do „Transcedencji”, która stała się chyba inspiracją dla tego projektu. Mniej lub bardziej świadomie zostały tu zgapione ważne elementy fabuły. Sam pomysł uwolnienia umysłu, kontroli nad ciałem i wkroczenia do sfery cyfrowej, był obecny w obydwu produkcjach. Podobnie jak próba naprawy świata i wykorzystania nowych umiejętności w słusznym celu. Luc Besson poszedł nawet nieco dalej, próbując wytłumaczyć narodziny świadomości i ludzkiej inteligencji, jednak zupełnie mnie ta wizja nie przekonała. Sam motyw narkotyku, będącego kluczem otwierającym ludzki umysł jest też doskonale znany z innej produkcji, a  mianowicie „Jestem bogiem” z 2011 roku z Bradleyem Cooperem w roli głównej.

Jeśli chodzi o obsadę można wyróżnić w niej dwie teoretycznie mocne figury. Dlaczego teoretycznie? Szkopuł tkwi w porównaniach. Choć Scarlett Johansson, czyli tytułowa Lucy, to dobra aktorka  i nie mogę jej nic zarzucić, bo sprawdza się świetnie w naprawdę różnych produkcjach, to nic nie mogę poradzić na to, że w porównaniu do fenomenalnego Johnny'ego Deppa, grającego analogiczną postać w innej produkcji, wypada zwyczajnie słabo. A figura numer dwa? To profesor Norman, zgłębiający potencjał ludzkiego umysłu. Gra go kapitalny w każdej odsłonie Morgan Freeman, który jednak chyba odrobinę za bardzo zasiedział się w roli profesorów, bo dosłownie IDENTYCZNĄ rolę zagrał we wspomnianej wcześniej „Transcedencji”



Podsumowując „Lucy” to dobre kino akcji, pełne dynamizmu, nieoczekiwanych zwrotów fabularnych, pościgów, strzelanin i przekrętów w mafijnym świecie. Niestety jeśli oczekujecie od tej produkcji czegoś więcej, możecie się rozczarować, bo nie doświadczycie tu niczego, co już nie zostałoby wcześniej wykorzystane. Jaki wysnułam morał z tej opowieści? Patrząc na Lucy doszłam do wniosku, że 10% procent to całkiem sporo i w zupełności mi wystarczy ;-)

Ocena:

7/10


12 września 2014

„Więzień Labiryntu”- James Dashner

Papierowy Księżyc/ 421 str./ 34,90 zł/ 2011 r.


 „Nic już nie będzie takie jak kiedyś”

Labirynt, to jedno z najbardziej fascynujących, ale też budzących grozę miejsc, jakie można sobie wyobrazić. Nie od dziś jest inspiracją, wszyscy chyba pamiętamy „Labirynt Fauna”, czy jedno z zadań w czwartej części „Harry’ego Pottera”. Również James Dashner, autor „Więźnia Labiryntu”, dał się zainspirować temu miejscu. Nic dziwnego, w końcu to ogromna zagadka, setki korytarzy pełnych tajemnic i ogromne pole dla wyobraźni. Zasadniczo mimo tych tajemnic, labirynt jest tylko łamigłówką, w której trzeba znaleźć drogę do wyjścia. Jednak czy zawsze to wyjście istnieje?

„Powstał, rozpoczynając nowe życie, otoczony przeszywającą ciemnością i stęchłym zakurzonym powietrzem.”

Tak właśnie rozpoczyna się opowieść nastoletniego Thomasa. Dlaczego „nowe życie”? Cóż, o tym „starym” nie opowie wam zbyt wiele. Tak się bowiem składa, że właśnie obudził się w pędzącej ku górze windzie, nie mając kompletnie pojęcia kim jest, ani co się właściwie dzieje. Jedyne, co mu pozostało to imię i setki pytań kłębiących się w głowie. Niestety od tej pory pytań będzie już jedynie więcej. Gdy winda w końcu się zatrzymuje, oczom Thomasa ukazuje się niezwykły widok. Grupa nastoletnich chłopców wita go w miejscu zwanym Strefą, dookoła której wznosi się mroczny Labirynt. Rozwiązanie wydaje się proste- znaleźć wyjście i uciekać. Jednak w Strefie nic nie jest proste. Każdej nocy Labirynt zamyka się a jego ściany zmieniają położenie. Jakby tego było mało, korytarzy Labiryntu strzegą dziwne i śmiertelnie niebezpieczne istoty. Choć Streferzy każdego dnia szukają wyjścia, nie maję tak naprawdę żadnego punktu zaczepienia. Żaden z nich nie pamięta bowiem niczego ze swojej przeszłości. Czasu jest jednak coraz mniej. Gdy następnego dnia po Thomasie, do Strefy przybywa pierwsza dziewczyna, przynosząc ze sobą niepokojącą wiadomość, wszyscy wiedzą, że nic już nie będzie takie jak kiedyś.

„Ocean emocji zalewał jego umysł i serce. Zdezorientowanie. Ciekawość. Panika. Strach. Jednak przede wszystkim ogarniało go ponure uczucie rozpaczy, jak gdyby świat, który znał, przestał istnieć, został wymazany z jego pamięci i zastąpiony obrzydliwym substytutem. Pragnął uciec jak najdalej od tych ludzi i tego miejsca.”

Co mogę powiedzieć Wam o Strefie? Nie jest to zdecydowanie miejsce, do którego wybralibyście się na wakacje. Pozornie tętni tam życie, panuje ład i spokój. Każdy Strefer ma jasno określone obowiązki, które wykonuje każdego dnia. Są też zasady, których nikt nie może łamać, i kary, których każdy wolałby uniknąć. Streferzy mają własny, unikalny język, którym się posługują (a nawet oryginalne przekleństwa, które w sprytny sposób zastępują te powszechnie znane) i tworzą coś na kształt małego państwa. Na pierwszy rzut oka wszystko jest więc całkiem normalne, oczywiście dopóki nie przekroczysz progu Labiryntu, gdzie zasady przestają obowiązywać.  Każdego dnia chłopcy ryzykując życie szukają wyjścia, którego zdaje się nie być, pragnąc wrócić do domu, którego nie pamiętają. Co okaże się kluczem do zagadki?

Obok miejsca akcji, bardzo ważnym aspektem są ludzie, którzy w tym miejscu żyją. Choć każdemu z nich autor odebrał pamięć i wspomnienia, nie znaczy to, że wymazał ich unikalne charaktery. Choć poznajemy tylko wybranych spośród wielu mieszkańców Strefy, to tyle wystarczy by docenić bogactwo i różnorodność postaci. Można znaleźć masę przymiotników do określenia każdego z nich. Jednych z miejsca można pokochać, a innych błyskawicznie znienawidzić. Są też tacy, których ciężko rozgryźć, ale zdecydowanie każdy przykuwa uwagę. Postaci są więc kolejną bardzo mocną stroną książki, ale co ważne- nie jedyną.

„Powracające do niego wspomnienia były bardzo mgliste. A do świata spowitego mgłą światło nie dociera.”

Najważniejszym aspektem jest bowiem doskonale skonstruowana fabuła, w której skrzy się od akcji, tajemnic i niebezpieczeństw. Choć powieść jest dosyć gruba, autor doskonale rozplanował akcję, tak by nawet przez chwilę nie stała w miejscu, ani nie nużyła czytelnika. Jest to jedna z tych książek, które nie tylko się czyta, ale przeżywa razem z bohaterami, przez co chwilami miałam wrażenie, jakbym dosłownie biegła w maratonie. Autor doskonale opisał uczucia, jednak ponad wszystko przebija się napięcie i adrenalina. Poziom powieści jest naprawdę wysoki i trochę się obawiałam, czy pan Dashner nie wziął odrobinę za dużo na swoje barki i czy da radę skonstruować zadowalające zakończenie. Spisał się jednak doskonale, pozostawiając czytelnika zaniepokojonego i spragnionego kontynuacji, która mam nadzieje, dorówna swojej poprzedniczce.

O CZYM?   Więzień Labiryntu” to niezwykła dystopijna opowieść o poszukiwaniu wyjścia wśród setek ślepych zaułków, oraz o ludzkich słabościach, sile, odwadze, przyjaźni i granicach wytrzymałości. Mimo sporej ilości stron, powieść czyta się szybko, lekko i bez zgrzytów, a wręcz nie da się ukryć rozczarowania, jak błyskawicznie się ona kończy. Jest to kolejny bestseller, który właśnie wkracza do naszych kin i mam nadzieję, że ekranizacja dorówna tak klimatem jak i treścią papierowemu pierwowzorowi, który serdecznie wam polecam i mam nadzieję, że dacie się skusić jeszcze przed wizytą w kinie.

Ocena:
10/10

W serii:
>Więzień Labiryntu<
Próby ognia
Lek na śmierć


Film w kinach już 19 września



7 kwietnia 2014

„Need for speed”

Opis:
Kierowca rajdowy - Tobey - wychodzi z więzienia po odsiedzeniu kary za przestępstwo, w które wrobił go dawny wspólnik. Szukając okazji do zemsty zgłasza akces do nielegalnych, ekstremalnych rajdów ulicznych. Tymczasem dawny wspólnik na wieść o jego uwolnieniu, wyznacza nagrodę za jego głowę.

Zwiastun:

Recenzja:
Coś więcej niż wyścig

Już na samym początku muszę przyznać, że nie jestem fanką filmów, których motywem przewodnim są wyścigi, szybkie auta i tym podobne sprawy. Na „Need for speed” dałam się namówić w zasadzie tylko dlatego, że mojemu chłopakowi bardzo zależało na obejrzeniu tego filmu. Nie jestem wybredna więc myślałam, że spędzę w kinie 130 minut oglądając przyjemny film i wyjdę z kina zadowolona ale nie zachwycona. Bardzo się pomyliłam, bo oto zupełnie niedoceniany przeze mnie film stał się jednym z lepszych, jakie ostatnio widziałam!
               


Tobey Marshall prowadzi wraz z paczką przyjaciół warsztat samochodowy, zalega jednak ze spłatą kredytu a pieniądze wygrane w nielegalnych wyścigach już nie wystarczają by pokryć długi. Przyparty do muru jest zmuszony przyjąć zlecenie od swojego wroga Dino Brewstera, który oferuje mu ogromną sumę za dokończenie Forda Mustanga. Tobey decyduje się na taki układ jednak pewnego dnia bardzo pożałuje układów z wrogiem. Podczas pewnego nielegalnego wyścigu dochodzi bowiem do tragedii i choć to Dino jest za nią odpowiedzialny zrzuca całą winę na Tobey’ego. Gdy po latach chłopak wychodzi z więzienia postanawia za wszelką cenę udowodnić winę Dina i pomścić śmierć przyjaciela. A dokonać tego chce biorąc udział w legendarnym wyścigu…



Generalnie fabuła wydaje się być prosta i bardzo podobna do wszystkich innych, proponowanych nam w podobnych filmach. A jednak coś ujęło mnie w tej produkcji za serducho i nie chce puścić. Składa się na to cała masa czynników. Po pierwsze świetni aktorzy. Aaron Paul jako Tobey bardzo mi się podobał. Musiał odegrać całą gamę emocji i żadnej nie pominął. Zachwycił mnie też jego hipnotyczny głos, który pokochałam już w zwiastunie. Imogen Poots w roli charyzmatycznej angielki Julii też była cudowna. Nie dało się jej nie polubić, a jej kobiecy akcent w filmie sprawi, że produkcja stanie się o wiele atrakcyjniejsza również dla płci pięknej ( Imogen i Aaron grali już w tym roku razem w filmie „Nauka spadania”, nie omieszkam sprawdzić jak tam sobie poradzili). Garażowa ekipa Tobey’ego okazała się nie tylko paczką zgranych kumpli pracujących jak dobrze naoliwiony mechanizm, ale dodawała też produkcji wielu zabawnych momentów. Za to Dominic Cooper w roli Dino sprawiał samym swoim wyglądem, że miałam ochotę uderzyć go w twarz. Rasowy dupek- idealny w tej roli ;-)



Na pochwałę zasługuje też cała oprawa wizualna. Fanów motoryzacji zachwycą świetne auta (znam nawet kilka dzięki oglądaniu Top Gear). Ja na autach się nie nam, ale nawet mi ryk silnika podnosił ciśnienie.  Podobno wszystkie popisowe numery zostały nakręcone a nie stworzone komputerowo. Nie mnie to oceniać, ale trochę ciężko mi sobie wyobrazić, że te wszystkie cuda, które widziałam na ekranie były w 100% realistyczne. Ale nie tylko samochody robią wrażenie. Wzrokowcy na pewno będą zadowoleni, bo nawet krajobrazy są niezwykle plastyczne i doskonale dobrane.



Co jeszcze mnie urzekło? Po tych ludziach dosłownie było widać, że dla nich to nie są po prostu wyścigi. To sztuka. A nawet „sztuka najwyższych lotów” jak powiedział jeden z bohaterów. Do tego (jak to dostrzegł mój chłopak) emocje były naprawdę realne. Kierowcy pędząc 300 km/h nie udają wyluzowanych i pewnych siebie. Są skupieni, zestresowani, widać wręcz pot kroplący się na czołach.
Do tego muzyka- wprost perfekcyjna. Szczególnie zapadł mi w pamięć zanany wcześniej kawałek Linkin Park- „Roads untraveled” (do posłuchania poniżej)



Nie jest to tylko film o nielegalnych wyścigach i szybkich autach. Jest to opowieść o honorze i sprawiedliwości. Dla Tobey’ego De Leon to wyścig nie po zwycięstwo, ale po przebaczenie, odkupienie, zemstę. Akcja pędzi nieprzerwanie a za każdym razem kiedy wydaje nam się, że lekko spowalnia, nagle przyspiesza ze zdwojoną mocą. Zwrotów akcji nie sposób zliczyć i są tak niespodziewane, że za każdym razem wbijało mnie w fotel. Historia dostarcza wielu wzruszeń, ale były też momenty, kiedy śmiałam się jak głupia. W zasadzie nie wiem komu film mógłby się nie spodobać bo skoro podobał się mi- osobie nie gustującej ani w filmach akcji, ani w wyścigowych furach, oraz mojemu chłopakowi, który zna wszystkie filmy z tego gatunku na pamięć, a ocenę ustaliliśmy wspólnie i jednogłośnie. Film tylko utwierdził mnie w przekonaniu, że nie ma sensu ograniczać się jedynie do ulubionych gatunków, bo te pozornie nielubiane mogą okazać się zaskakująco atrakcyjne. Seans dostarczył mi masy wrażeń i wyszłam z kina naprawdę zadowolona. Za to niezwykle pozytywne zaskoczenie nie widzę żadnych przeciwwskazań by wystawić maksymalną ocenę. W swoim gatunku jest to jedna z najlepszych produkcji.

Ocena:

10/10


2 lutego 2014

„Ja, Frankenstein”



Opis:
Adam, potwór stworzony przez doktora Frankensteina, od ponad 200 lat żyje samotnie, kryjąc swoją tożsamość przed ludźmi. Obdarzony ogromną siłą i wytrzymałością, wytrenowany w sztukach walki, broni naszego gatunku przed zakusami istot rodem z najgorszych koszmarów. Nieoczekiwanie i wbrew swojej woli zostaje uwikłany w odwieczną wojnę pomiędzy dwoma klanami nieśmiertelnych. Obie frakcje chcą odkryć sekret jego zmartwychwstania, by dzięki niemu zdobyć kontrolę nad armią żywych trupów.

Zwiastun:

 Opinia:
Moja wiedza na temat Frankensteina zawsze była bardzo ograniczona. Szczerze mówiąc nie wiedziałam nawet czy to potwór czy jego twórca się tak nazywał. Wszystkie luki zostały jednak uzupełnione po obejrzeniu fantastycznego filmu w reżyserii Stuarta Beattie. Potwór stworzony przez szalonego naukowca zemścił się na swoim twórcy. Nie zaznał jednak przez to spokoju. Pozbawiony celu włóczy się po świecie skazany na wieczne życie w ciele bez duszy. Wszystko zmienia się, kiedy na jego drodze stają demony, które usiłują go porwać. Wkrótce ostaje wplątany w odwieczną wojnę pomiędzy demonami a gargulcami. Wojnę o losy ludzkości.  Nadchodzi czas, kiedy musi wyjść z cienia, bo choć nie prosił się o życie, to nie ma zamiaru go oddać. I będzie za nie walczył. Za wszelką cenę.



Tempo akcji zaskakuje już od pierwszej chwili, w zasadzie już pierwszy kwadrans seansu był niezwykle dynamiczny i co ciekawe- tempo nie zwalniało aż do ostatniej minuty! Film jest wprost przepełniony akcją, nieprzewidywalnością, napięciem i walką. Walki jest tam szczególnie dużo i nie ma się czemu dziwić- mamy przecież wojnę. Skala śmierci też jest rażąca, wielu poznanych bohaterów nie pozna zakończenia tej historii. Nie znaczy to wcale, że na ekranie zobaczymy jedną wielką krwawą miazgę. Wręcz przeciwnie, zamiast krwi dostajemy bowiem… ogień. I to całe morze ognia. Myślę, że nawet Małgosia Foremniak była by usatysfakcjonowana (jeśli oglądacie „Mam talent” powinniście wiedzieć co mam na myśli J )



Wspominałam nieprzewidywalność, ale paradoksalnie największym zaskoczeniem dla widza jest sam główny bohater. Ciężko go rozgryźć i dobrze poznać, bo on sam nie wie do końca kim jest. Jako twór pozbawiony duszy nie jest przyzwyczajony do dbania o kogokolwiek poza sobą, nie wiemy więc do końca jakie podejmie decyzje w związku z wojną i czy w ogóle da się w nią wciągnąć. Jak ma zaufać komukolwiek, skoro nie ufa nawet sobie?



Co ciekawe w filmie próżno szukać jakiegokolwiek wątku romantycznego, choć teoretycznie były powody by sądzić, że taki będzie. Filmowcy przyzwyczaili nas, że w każdej produkcji obowiązkowo musi znaleźć się miłość, lub chociażby pożądanie. W końcu skoro zombie może kochać, to Frankenstein chyba tym bardziej?  Tu jednak priorytety są nieco inne i choć początkowo byłam odrobinę rozczarowana, to po namyśle muszę przyznać, że było to dobre posunięcie, ponieważ taki wątek był faktycznie zbędny.



Film opowiada o drodze głównego bohatera do poznania własnego „Ja”, akceptacji siebie i znalezieniu celu w życiu. Tytuł „Ja, Frankenstein” nie jest więc przypadkowy. Bohater nie należy do żadnego znanego mu gatunku, nie jest demonem, gargulcem, ani nawet człowiekiem. Usiłuje więc  odkryć CZYM lub KIM tak naprawdę jest.


Jestem pod ogromnym wrażeniem tej barwnej, dopracowanej i dynamicznej produkcji i polecam ją wszystkim fanom dobrego kina.

Ocena:

9/10


2 grudnia 2013

„Dom pod pękniętym niebem”- Marcin Mortka


Zemsta Matki Natury

Ta historia mogła się przydarzyć Tobie, mnie. Każdemu z nas…
 Zwyczajna wyprawa z przyjaciółmi…
Góry, potoki i dzika przyroda Nevady. Indiański przewodnik, impreza przy ognisku, miłe chwile z dala od domu. Coś jednak wisi w powietrzu. Coś dziwnego, nieznajomego i niebezpiecznego. Lekkie trzęsienia ziemi, brak zasięgu i dziwne odgłosy dochodzące z lasu to dopiero początek. Nie wyobrażasz sobie nawet, co Cię czeka. Gdy obudzisz się następnego dnia, Twój świat stanie na głowie. Dosłownie. I nic już nie będzie takie samo…

Z czym kojarzą się wam wycieczki? Mi z relaksem, błogim lenistwem i masą fantastycznych wspomnień. Mniej więcej takie plany mieli Heather, Sally, Ethan, Wendy, Max, Marcus i Nolan. Ich losy potoczyły się jednak zupełnie inaczej. Sielanka kończy się zanim tak naprawdę się zaczęła. Nieoczekiwanie bohaterowie stają w obliczu ogromnej katastrofy i są zmuszeni walczyć o życie w obcym i wrogim świecie. Jedyne, czego pragną to przerwać ten koszmar i odnaleźć rodziny. Nie będzie to jednak proste…

Bohaterowie, których wykreował Marcin Mortka, to postaci o bardzo zróżnicowanych charakterach i osobowościach. Jednak w każdym przypadku, bez wyjątku, w obliczu wstrząsających wydarzeń zachodzą ogromne zmiany. Jednym wychodzi to na dobre, innym- wręcz przeciwnie. Czytając książkę jesteśmy, więc świadkami ogromnej zmiany zachodzącej w znanym nam świecie, ale przede wszystkim reakcji bohaterów na te zmiany. Czyni to powieść jeszcze bardziej zaskakującą i nieprzewidywalną.

Styl autora jest prosty, ale jednocześnie bardzo plastyczny i obrazowy. Wczucie się w akcję i opisywane wydarzenia nie stanowi większego problemu, mimo iż zostajemy niemal z marszu wrzuceni w wir akcji. A uwierzcie mi, akcji tu nie brakuje. Choć książka nie ma zbyt wielu stron, to natężenie różnorodnych zwrotów akcji, dynamicznych scen i pełnych napięcia sytuacji jest wręcz niewyobrażalnie wielkie. Autor ani przez chwilę nie nudzi czytelnika i stale funduje mu kolejne niezwykłe niespodzianki. Jedyne, czego możemy być pewni, to fakt, że nie możemy być pewni niczego.

„Dom pod pękniętym niebem” nie jest jednak aż tak oryginalny jak się spodziewałam. Ci którzy czytali „Prochy”- Ilsa J. Bick, czy „Co wylądowało w lesie Rendlesham” Mateusza Kudrańskiego z pewnością znajdą kilka oczywistych podobieństw. Trochę obawiałam się, że wyjdzie mały „składak” jednak jak się szybko okazało- niepotrzebnie. Mimo, że „coś podobnego już się kiedyś pojawiło” w ostatecznym rozrachunku pan Mortka wybiera inną drogę i składa w nasze ręce ciekawą i nietuzinkową opowieść. A do tego jak zapakowaną! Przyznajcie, że okładka jest kapitalna!

O CZYM? Opowieść o końcu świata, opowiedziana w oryginalny sposób. Dynamiczna, pełna zakrętów historia zarówno dla młodszej jak i starszej młodzieży.  Autor stworzył w niej całą gamę niesamowitych potworów. Jedne są mniej, a inne bardziej straszne. Jak zwykle morał jest jednak ten sam: to człowiek jest najokrutniejszym z nich.
Gdy przeczytałam ostatnią stronę powieści, postanowiłam zrobić małe porównanie. Wróciłam, więc jeszcze na moment do początku tej historii. Powiem Wam, że choć dokładnie znałam całą opowieść. Ba! Można powiedzieć, że wraz z bohaterami ją przeżyłam, to i tak doznałam niemałego szoku. Kontrast jest ogromny. Przez te 270 stron niemal wszystko się zmienia. Choć byłam święcie przekonana, że to pojedyncza opowieść teraz widzę, że kontynuacja jest wręcz konieczna i czekam na nią z niecierpliwością!

Ocena:
8/10

Za przeżycie niezwykłej przygody serdecznie dziękuję





Zobacz też:

.