"Drapieżne
bestie", to historia inspirowana mitologią afrykańską. Akcja rozgrywa się
w fikcyjnym świecie, a autorka bawi się faktami i mitami z różnych zakątków Afryki
tworząc niepowtarzalną i niezwykle barwną opowieść. Co znajdziecie w
książce? Egzotyczne miasto na skraju puszczy, mroczną dżunglę pełną
niebezpiecznych bestii , tajemniczego potwora, który od stu lat zabija
mieszkańców Lkossy, Nocne Zoo, w którym obejrzeć można drapieżne bestie i
ukrytą magię, która czeka, by się przebudzić. A to dopiero początek.
Kiedy zobaczyłam
zapowiedź "Berła światła", byłam pewna, że to będzie coś
niesamowitego. Od dawna szukałam właśnie takiej książki - pełnej zagadek,
tajemnic, poszukiwania skarbów i przygód w egzotycznej scenerii. Teraz, po
lekturze, muszę przyznać, że jednak nie do końca dostałam to, czego
oczekiwałam...
Główną bohaterką jest
Nefretari de Vesci, poszukiwaczka skarbów, która jest w stanie odnaleźć
absolutnie wszystko. Przed nią największe wyzwanie w karierze - na zlecenie
aroganckiego anioła, Azriela, ma odnaleźć berło światła, czyli zaginione
insygnium, które jest w stanie przywołać zatopioną Atlantydę. Choć Taris nie
chce przyjmować zlecenia od nieśmiertelnych, decyduje się na nie, by ocalić
śmiertelnie chorego brata.
Wyd. Jaguar | Org. Lore | Ilość stron: 600 | 42,90 zł | Data wydania: 29.09.2021 r.
Greccy
bogowie na ulicach Nowego Jorku
Zastanawialiście się
kiedyś jak by to było być greckim bogiem? Mieć siłę Aresa, czar Afrodyty, albo
talent Apolla? A gdyby istniała możliwość przejęcia boskiej mocy, czy
zdecydowalibyście się na polowanie? W świecie Lore greckie mity ożywają.
Dosłownie. Co siedem lat, przez siedem dni, bogowie stają się śmiertelnikami.
Agon jest karą zesłaną na nieśmiertelnych przez ich ojca, Zeusa. Za każdym
razem miasto staje się areną, bogowie zwierzyną, a szlachetne rody - łowcami. W
ciągu tych siedmiu dni, każdy ma szansę zdobyć boskie moce, ale też w
konsekwencji stać się celem polowania w kolejnym Agonie. Dawniej Lore marzyła
tylko o tym, by wreszcie móc wziąć udział w krwawych igrzyskach. Ale Agon
zabrał jej wszystkich, których kochała - rodziców, siostry, przyjaciela...
Jednak kiedy dziewczyna chce zacząć życie od nowa, z dala od świata mitów, na
progu jej domu pojawia się ranna Atena. W zamian za pomoc oferuje jej coś,
czemu Lore nie jest w stanie się oprzeć - możliwość pomszczenia swojej rodziny.
Wyd. We Need Ya | Org. Reawakened | Seria Strażnicy Gwiazd Tom I | 488 str. | 39,90 zł | Data wydania: 16.01.2019r.
Egipska przygoda z
przebudzonym księciem
Amon, wielki książę Egiptu (nie mylić z faraonem!),
obdarzony niezwykłymi mocami, które czerpie ze słońca, budzi się raz na tysiąc
lat, by razem ze swoimi braćmi odprawić ceremonię, mającą na celu uchronienie
ludzkości przed zagładą. Zazwyczaj to dla niech bułka z masłem, ale w tym
tysiącleciu wszystko idzie nie tak jak powinno. Zamiast w swoim grobowcu, Amon
budzi się w nowojorskim muzeum jako najnowszy eksponat staroegipskiej wystawy,
a w miejscu hucznego powitania czeka go atak gazem pieprzowym ze strony
przerażonej, lecz ciekawskiej nastolatki. Jakby tego było mało, jego dzbany
śmierci zniknęły, przez co zmuszony jest znaleźć inne, tymczasowe źródło
energii życiowej i odnaleźć braci zanim podczas pełni dojdzie do tragedii, której
z taką łatwością zapobiegali przez ostatnie tysiąclecia. W wielkim skrócie-
przebudzony książę, przesadnie racjonalna nastolatka, niebezpieczna wyprawa, starożytna
klątwa i zaginione słoje z bebechami. Co może pójść nie tak?
Wyd. W.A.B | Seria Kwiat Paproci, Tom III | 496 str. | 34,90 zł | Data wydania: 10.05.2017 r.
Szeptucha w opałach
Tylko w bajkach można znaleźć zakończenie, w którym książę razem
z ukochaną, mimo wielu przeciwności, w końcu odjeżdża w kierunku zachodzącego słońca,
krzycząc, że będą żyli długo i szczęśliwie. Kiedy Gosia wreszcie znalazła
swojego (najprawdziwszego, tysiącletniego!) księcia z bajki, okazało się, że
zamiast żyć długo i szczęśliwie, chciałby po prostu wreszcie umrzeć. Gdy jego
plan (po raz kolejny) nie wypalił, odjechał w stronę zachodzącego słońca. Tyle,
że bez Gosi. Niestety też nie sam, bo ze swoją potworną eks, którą nawiasem
mówiąc, właśnie zamordował. No cóż, nie tak Gosława wyobrażała sobie swoją „bajkę”…
Wyd. W.A.B | Seria Kwiat Paproci Tom I | 352 str. | 34.99 zł | Premiera 03.02.2016 r.
Uczennica Baby Jagi
Uwielbiam pytanie „co by było, gdyby…?”. Tyle w nim
potencjału, tyle różnych możliwości! Co, jeśli nie doszłoby do jakiegoś ważnego
historycznego wydarzenia? Co, jeśli ktoś w przeszłości podjąłby zupełnie inne decyzje?
Jak teraz wyglądałaby nasza rzeczywistość? Katarzyna Berenika Miszczuk, zadała
sobie pytanie „co by było, gdyby Mieszko I nie przyjął chrztu?” i właśnie ono
stało się początkiem niesamowitej opowieści, która choć rozgrywa się w naszych
czasach, jest tak naprawdę ich alternatywną wersją. Wyobraźcie więc sobie przez
chwilę, że Mieszko fatycznie nie przyjął chrztu, że wciąż jesteśmy
praktykującymi poganami, wierzymy w
wielu słowiańskich bogów i przeróżne zabobony, takie chociażby, jak kwitnący
raz na tysiąc lat kwiat paproci…
Ziemia,
czternaście tysięcy lat temu. Udręczona dusza półboga błąka się po świecie.
Herkules (Johnson), syn potężnego Zeusa, przez całe życie nie zaznał niczego
prócz cierpienia. Po wykonaniu dwunastu ciężkich prac i utracie rodziny,
poświęca się krwawym bitwom. Tylko one przynoszą mu ukojenie. Za towarzyszy ma
szóstkę podobnych mu straceńców, których łączy zamiłowanie do wojny i nieustająca
bliskość śmierci. Ich los odmienia się, gdy król Tracji (Hurt) zechce, by
uczynilii jego armię najpotężniejszą na świecie. Zagubione dusze dostrzegą, jak
nisko upadły, gdy stworzą wojowników równie bezwzględnych i żądnych krwi, jak
one same.
Zwiastun:
Recenzja:
Legenda, czy prawda ukryta w legendzie?
Nie znam chyba osoby, która nie lubiłaby mitologii. Bo w
sumie czego tu nie lubić? Cudowny klimat, mityczni bogowie, niezwykłe
opowieści. No i herosi oczywiście. Pół bogowie, pół śmiertelnicy, obdarzeni
nadludzką siłą i mądrością. Perseusz, Achilles a nawet Percy Jackson. Wszyscy
znamy ich historie. A co z synem Zeusa, Herculesem? Mogło by się wydawać, że i
jego znamy od podszewki, jednak Brett Ratner udowadnia, że prawda nie zawsze
jest taka jak się wydaje.
Wszyscy znają legendę o dwunastu pracach Herculesa, które zostały
na niego nałożone, jako kara za wymordowanie rodziny. W filmie jednak wątek ten
jest zaledwie wspomniany i przedstawiony zupełnie inaczej. Tym razem słynny heros nie działał sam, a celem
prac było zdobycie sławy i chwały. Hercules jest tak naprawdę najemnikiem,
który wraz z grupą podobnych mu wojowników walczy w imieniu królów. Oczywiście
za odpowiednią odpłatą. Wątek jego rodziny jest owiany mgłą tajemnicy. I choć
wieść głosi, że sam zamordował swoich bliskich, nikt nie zna prawdy, nawet on
sam. Udręczony koszmarami i cierpieniem Hercules postanawia udać się do miejsca
gdzie będzie mógł w spokoju doczekać końca swoich dni. Jednak nieoczekiwanie
córka króla Tracji Ergenia (Rebecca Ferguson) prosi go o pomoc w walce z
okrutnym buntownikiem. Heros nie podejrzewa jednak, że walka odmieni całe jego
życie.
„Hercules” Bretta Ratnera to legenda w nowej odsłonie.
Odrobinę rozczarował mnie fakt, że cała mitologia skupiona była jedynie na
początku filmu i okazała się jedną wielką ściemą. Jednak jak się okazało, nie
tak do końca. Film będzie więc sporym zaskoczeniem dla fanów mitologii, a
szczególnie mitu o Herculesie. Również fani animowanej wersji, będą zdziwieni
rozwojem akcji. Początkowo Hercules, kojarzony przecież z bohaterem, może się wydać
rozczarowujący. W końcu okazuje się, że tak naprawdę za niezwykłą legendą kryje
się nie jeden heros, a grupa złaknionych złota najemników. Jednak nie
zniechęcajcie się do Herculesa, bo już po kilkunastu minutach filmu,
odkryjecie, że za kilogramami muskułów i srogim wyrazem twarzy, kryje się
uczciwy człowiek, który wiele w życiu stracił.
Zatrzymajmy się więc na chwilę, nie tyle przy samym
Herculesie, co przy Dwaynie Johnsonie, odtwórcy roli słynnego herosa. Od kiedy
zobaczyłam plakat filmowy miałam naprawdę spore wątpliwości czy Dwayne to
właściwy człowiek na właściwym miejscu. Aktor kojarzy mi się głownie z filmami
akcji, gdzie występuje w asyście broni i szybkich samochodów, i nie da się
ukryć, ze to takich filmów najbardziej pasuje. Przede wszystkim kojarzy mi się
on jednak z „Królem Skorpionem”, którego wprost uwielbiam. Trzeba przyznać, że
w „Herculesie” panuje podobny klimat i miałam wrażenie, że przez cały seans nie
pozbędę się skojarzenia ze Skorpionem. Jak się okazało, nie ma się czego
obawiać. Dwayne jako Hercules wypadł świetnie, bo dobrze czuje się w
starożytnych klimatach. Odpowiednia charakteryzacja sprawiła, że nie da się w
nim dostrzec Luke’a z „Szybkich i wściekłych”, a przekonująca gra aktorska
pozbawiła mnie wszelkich skojarzeń z „Królem Skorpionem”. Jedynym słowem:
Dwayne dał radę.
Nie można jednak zapomnieć o tym, co dzieje się na drugim
planie, a dzieje się naprawdę dużo. Wszystko za sprawą dobrze dobranych
aktorów, którzy robią sporo zamieszania. Mam tu głównie na myśli przyjaciół
Herculesa. Najbardziej zapadł mi w pamięć Tydeus (Aksel Hennie). Najwierniejszy
spośród towarzyszy herosa, znaleziony przez niego jako dziecko na polu bitwy.
Choć jest półdziką niemową, wzbudził we mnie mnóstwo sympatii, a grający go Aksel
Hennie dał popis świetnych umiejętności aktorskich, ponieważ stworzył niezwykle
barwną postać nie wymawiając ani jednego słowa! Na uznanie zasługuje także
waleczna amazonka Atalanta (Ingrid Bolsø Berdal), powściągliwy wieszcz Amfiaraos
(Ian McShane), siostrzeniec Herculesa i
przezabawny baśniarz Jolaos (Reece Ritchie), który sam pragnie być wreszcie
bohaterem, a także zaprawiony w boju Autolykos (Rufus Sewell). Razem tworzą
barwną i dobrze dobraną bandę, i choć różni ich niemal wszystko są dla siebie
jak rodzina.
„Hercules” jest filmem wprost naszpikowanym akcją, jednak
nie jest to wcale akcja męcząca, a doskonale rozłożona w czasie. Przygody
bohaterów śledzi się z zapałem i entuzjazmem. Dostajemy dopracowaną i spójną
historię z dużą ilością wątków doprowadzonych do końca. Zwroty akcji zaskakują
i robią wrażenie. Podobnie jak pięknie przedstawiony świat i ciekawe sceny
walk. Dodatkowym plusem jest humor, który sprawił, że dosyć okrutna i krwawa
historia zyskała na lekkości.
Nie pozostaje mi więc nic innego niż zaprosić Was do kina na
tą wspaniałą produkcję. Bitewny rozmach „300” idzie tu w parze z architektonicznym
przepychem „Pompei”. Szczypta humoru, mnóstwo akcji i świetni aktorzy
sprawiają, że „Hercules” to idealne letnie kino niemal dla każdego widza.
Polecam.
Pamiętacie jeszcze Obóz Herosów? Miejsce gdzie mity zderzają
się ze współczesnością, tworząc wybuchową mieszankę pełną magii, sekretów i
intryg? Miejsce gdzie rodzą się prawdziwe przyjaźnie, pierwsze zauroczenia,
gdzie musisz wciąż brać udział w niebezpiecznych misjach i uczyć się tego, kim
tak naprawdę jesteś. A jesteś herosem, potężnym dzieckiem olimpijskiego boga.
Jednak teraz to wszystko może rozpaść się w pył. Nadciąga ostateczna bitwa.
Poprowadzi ku chwale czy może ku zniszczeniu?
Tym razem Riordan zamienia się w prawdziwego stratega.
Wysyła swoich dzielnych herosów na wojnę, w której na pewno nie zabraknie
bitew, krwi, tak sukcesów jak i niepowodzeń. Najwięcej będzie jednak niespodzianek.
Armia Kronosa gromadzi wciąż nowe siły i obmyśla coraz okrutniejsze formy
ataku. Herosi muszą walczyć, a walka oznacza ofiary… Nie obejdzie się bez łez
wzruszenia i brutalnych scen. Ale też zabawy, akcji i niesamowitych opisów
walk.
Choć seria o przygodach Percy’ego to historia w głównej
mierze humorystyczna, nie da się nie zauważyć, że w ostatnim tomie robi się
naprawdę poważnie. Mamy tu w końcu do czynienia z wojną. I to nie byle jaką, bo
od jej wyniku zależy los nie tylko Obozu Herosów czy Olimpu, lecz całego
świata. Karty powieści zamieniają się w krwawe pole bitwy, Riordan nie był by
jednak sobą gdyby nie napisał tej opowieści w tak typowy dla siebie, cudownie zabawny
i groteskowy sposób, za który wszyscy go kochamy. Nie martwcie się więc, mimo
powagi, humoru nie zabraknie również w tym tomie.
Nieubłaganie zbliżają się też szesnaste urodziny Percy’ego a
co za tym idzie- czas wypełnienia wielkiej przepowiedni. Losy świata spoczywają
w jego rękach, bowiem jedna decyzja może decydować o wszystkim. Podjąć ma ją
nie kto inny jak Percy co nie napawa go optymizmem zwłaszcza biorąc pod uwagę
fakt, że nie ma pojęcia o jaką decyzję może chodzić. Jakby tego było mało,
Tyfon obudzony podczas wybuchu wulkanu, którego dokonał Percy, zmierza prosto
do Manhattanu niszcząc wszystko na swej drodze. Syn Posejdona po raz kolejny ma
totalnie przechlapane. Ale to w końcu Percy- a kłopoty to jego specjalność.
Jak rozstrzygną się losy Percy’ego Jacksona i jego
przyjaciół? Co bystrzejsi pewnie już na to wpadli, lecz gwarantuję, ze podczas
czytania czeka was naprawdę wiele niespodzianek. To już ostatni tom serii, czas
więc na małe podsumowanie. Rick Riordan stworzył coś niezwykłego. Wykreował
świat szaleńczo niebanalny, pełen odniesień do mitologii, groźnych potworów,
lecz też powalający na łopatki jak gaz rozweselający. Skrzący się od magii,
ciętego dowcipu, nieograniczonej, szalonej wyobraźni. Jesteś młody ciałem, czy
już tylko duchem, nieważne! Percy zapewni świetną rozrywkę absolutnie każdemu.
O CZYM?Ostatni
tom serii „Percy Jackson i bogowie olimpijscy”,
choć teoretycznie zamyka pewien rozdział w twórczości autora, praktycznie daje
mu jeszcze spore pole do popisu. Wielka wojna, mroczne siły, potęga przyjaźni,
rodzące się uczucia, poświęcenie, krew, walka- to wszystko czeka was w „Ostatnim olimpijczyku”.I choć tytuł mówi „ostatni…” to żegnamy się tylko
w pewnym sensie. Tym którzy już tęsknią za Percym mówię, że Syn Posejdona
powraca w nowej serii „Olimpijscy
herosi”. Nowej serii jeszcze nie znam, liczę, że będzie równie
dobra co ta, tymczasem zapraszam do zapoznania się z finałową rozgrywką
pierwszej serii Ricka Riordana. Jeśli pokochaliście poprzednie tomy, ten też
Was nie rozczaruje.
Percy ma przechlapane. Znowu. To miał być zwyczajny dzień
otwarty w nowej szkole. Miało być bardzo spokojnie. W końcu niełatwo dostać się
do jakiejkolwiek szkoły skoro ze wszystkich poprzednich cię wyrzucono. Jednak
czy dzień herosa może być zwyczajny i spokojny? W dodatku dzień takiego herosa
jak Percy, którego cały mitologiczny świat najchętniej widziałby martwym? Odpowiedź
jest oczywista: nie. I Percy bardzo szybko się o tym przekonuje. Kiedy w nowej
szkole atakują go dwie demoniczne cheerleaderki- empuzy, chłopak natychmiast
wdaje się w walkę. Ostatecznie finał jest taki, że ociera się o śmierć, podpala
salę, wywołuje aferę i jest zmuszony do ucieczki.
Percy spotyka jednak na swej drodze niespodziewanego
sojusznika. A konkretniej sojuszniczkę. Rachel jest kimś więcej niż zwykłą
śmiertelniczką. Potrafi przejrzeć mgłę i nie ma większego problemu z
zaakceptowaniem faktu, że bogowie olimpijscy współistnieją z nami na tym
świecie. Jak się później okaże, dziewczyna odegra w tej historii o wiele
istotniejszą rolę niż się początkowo wydaje.
Również sprawy w obozie nie mają się najlepiej. Nadciąga
wojna. Wszyscy to czują. Armia Kronosa rośnie w siłę, podobnie jak on sam. By
zyskać szansę na zwycięstwo w bitwie, Percy i jego przyjaciele muszą wyruszyć
na kolejną misję. Tym razem muszą udać się w podróż po niezbadanym i
niebezpiecznym Labiryncie by odnaleźć warsztat Dedala zanim ich wrogowie
przeciągną go na swoją stronę. Czy im się to uda? Czy genialny wynalazca
naprawdę jest w stanie im pomóc? I czy w ogóle tego chce?
Ci, którzy czytali poprzedni tom i są choć odrobinę
spostrzegawczy, dostrzegli z pewnością, że między Percym i Annabeth zaczęło się
COŚ dziać. Co z tego CZEGOŚ wyniknie? Tego wam nie zdradzę. Jednak nie będzie
wcale lekko. Jak poradzi sobie totalnie nieprzygotowany na taki rozwój wydarzeń
Percy?
Rick Riordan zachwycił mnie fantastycznym pomysłem na
połączenie współczesności z pełnym magii światem mitu. Nie było to wcale
zadanie proste, lecz sprostał mu znakomicie! Połączenie to sprawiło, że
otrzymaliśmy przekomiczny koktajl obrazów, postaci i miejsc, które zapadają na
długo w pamięć. Nie podobało mi się troszeczkę, że autor skupia się przede wszystkim
na misjach bohaterów, traktując nieco zbyt pobłażliwie ich emocje, uczucia i
opisy przedstawionego świata w szerszym kontekście. Patrząc jednak na objętość
jego kolejnych dzieł, jestem pewna, że nie będę miała już żadnych zastrzeżeń.
Fanów twórczości Ricka Riordana nie muszę chyba przekonywać
do sięgnięcia po tą powieść. Przedostatni tom serii o młodym herosie, synu
Posejdona, jest równie dobry, co poprzedni. A może nawet jeszcze lepszy. Do zalet serii
można zaliczyć głównie genialny humor i nieprzerwaną akcję. A także świetne
sceny walk, opisy potworów i niebezpiecznych misji. Perfekcyjnie wykreowani
bohaterowie są kolejnym atutem książki. Choć powieść jest z pewnością kierowana
do młodszego czytelnika, to przekonałam się na własnej skórze, że sprawdza się
idealnie również w przypadku nieco starszych czytelników. Percy jest świetnym
narratorem, z którym absolutnie nikt nie będzie się nudził. Język jest prosty,
lecz bardzo plastyczny i przyjemny w odbiorze. Ta seria zwyczajnie NIE MA PRAWA
się nie spodobać. Polecam każdemu!
Często zdarza nam się popełniać jakieś błędy. Jedne mniej,
drugie bardziej tragiczne. Jedna niewłaściwa decyzja może zmienić wszystko… Nikki Beckett pół roku temu podjęła najgorszą
możliwą decyzję. Wybrała łatwe rozwiązanie, a teraz musi za to zapłacić
najwyższą cenę.
Nikki znikła pół roku temu. Zupełnie niespodziewanie. Bez
pożegnania. Zostawiając po sobie tylko kilka bolesnych słów. Spędziła pół roku
w podziemiu nazywanym Podwiecznością, choć dla niej trwało to aż dekadę. Trwała tam w dziwnym, narkotycznym transie
będąc Karmicielką Cole’a- jednego z Wiecznych, czyli nieśmiertelnych. Żywiła go
swoimi emocjami by mógł żyć wiecznie. W zamian on zabierał to, czego nie
chciała czuć: bólu, cierpienia, rozpaczy… Ale z czasem zaczął zabierać coraz
więcej. Uczucia, wspomnienia, życie…
Zostawiał jedynie pustkę. Jednak jednego nie był w stanie jej zabrać: odległego
obrazu chłopca z brązowymi włosami i brązowymi oczami. Nikki trzymała się tego
obrazu jak ostatniego kawałka nadziei, który chronił ją przed utonięciem i
wiedziała, że dla niego musi jeszcze raz dostać się na powierzchnię. Choćby na
chwilę.
To właśnie dzięki niemu Nikki udało się Powrócić. Jednak
każdy grzech wymaga odkupienia. Dziewczyna ma zaledwie sześć miesięcy, by
wszystko naprawić i by się pożegnać. Potem Podwieczność się o nią upomni i
pochłonie ją już na zawsze.
Romanse paranormalne przyzwyczaiły nas do pewnego wygodnego
schematu: młoda, niezbyt atrakcyjna, nieśmiała dziewczyna poznaje „tajemniczego
i zabójczo przystojnego” natychmiast się w nim zakochuje, rzuca dla niego całe
swoje dotychczasowe życie i po wielu przeszkodach żyją ze sobą długo i
szczęśliwie. Dzięki ci Brodi, że nam tego
oszczędziłaś! Pani Ashton postanowiła bowiem zaserwować nam alternatywną wersję
tego schematu. Historia pokazuje konsekwencje takiego właśnie wyboru i
obrazuje, że obietnice o pięknym życiu nie zawsze mają pokrycie.
To, co wyróżnia powieść, to bardzo ciekawa wizja świata Pod. Mity zostają tu odrobinę
uwspółcześnione, przeplatają się ze sobą i tworzą coś bardzo intrygującego.
Szkoda tylko, że autorka tak pobieżnie potraktowała ten temat. Wierzę jednak,
że w kolejnych tomach, razem z Nikki, która jest również narratorką całej
historii, będziemy odkrywać kolejne warstwy tajemnic Podwieczności.
To, co jest jednak schematyczne w tej książce, to główne
postacie męskie. Mamy tu mrocznego, nieobliczalnego, tajemniczego Cole’a,
związanego z mitologicznym światem Podwieczności, oraz Jacka- zwykłego
nastolatka, czułego, kochającego chłopaka, który przeżył naprawdę wiele złych
rzeczy. Zazwyczaj to ten pierwszy typ bohaterów jest faworyzowany przez
autorów, bo nie od dziś wiadomo, że kobiety właśnie tacy mężczyźni pociągają.
Wybór między tymi dwoma panami pozostawiam Wam, ja jednak skłaniać się będę ku
temu bardziej ludzkiemu elementowi tej historii, gdyż ten drugi ostro grał mi
na nerwach. Mimo to obaj są bardzo ciekawymi postaciami o dokładnie
nakreślonych charakterach wybijających się na tle Edwardopodobnych klonów.
„Podwieczność” nie
jest jedynie kolejnym paranormalnym romansem. To także piękna, spokojna, nostalgiczna
opowieść o ucieczce przed bólem tego świata i o tym, że tak naprawdę ucieczki
nie ma, a prawdziwie walczyć z nim możemy jedynie stawiając mu czoło. Niezwykła
opowieść, w której desperacja miesza się z bólem, a czas ucieka przez palce. To
historia o potędze uczuć, wewnętrznej walce, trudnych wyborach, próbie naprawy
czegoś, co niemal doszczętnie się zniszczyło oraz o tym, jak trudno jest
powiedzieć „żegnaj”. Jeśli Wasze serca są otwarte na takie doznania i emocje
mogę jedynie zaprosić Was do lektury.
8/10
PREMIERA 22 MAJA!
Za egzemplarz do recenzji serdecznie dziękuję wydawnictwu:
seria "Percy Jackson i bogowie olimpijscy" tom 3 "Klątwa tytana"- Rick Riordan
Wyd. Galeria Książki
Świat greckich mitów fascynuje nie od dziś. Potężni bogowie, ogromne moce, okrutni wrogowie, klątwy, tragiczne historie. Ale co jeśli okazałoby się, że to wcale nie mity? Że świat bogów olimpijskich istnieje i to w dodatku tuż obok naszego. Co, jeśli tak jak dawniej, bogowie schodzą na Ziemię zauroczeni ziemskimi istotami i mają z nimi dzieci? Potężne dzieci półkrwi. Co jeśli tym dzieckiem jesteś właśnie TY? Taki właśnie powalający zaszczyt kopnął Percy'ego Jacksona, bohatera znakomitej serii równie znakomitego pisarza fantasy Ricka Riordana. "Percy Jackson i bogowie olimpijscy" to świetna mieszanka wartkiej akcji, przygody, niebezpieczeństw i zabójczego humoru. W poprzednich tomach ("Złodziej pioruna" i "Morze potworów") Percy odkrył swoje mityczne pochodzenie i poznał ojca Posejdona. Przeżył też wiele niebezpiecznych przygód... Ale to już powinniście wiedzieć. A jeśli nie wiecie to migiem to nadrabiajcie! Tymczasem odsyłam do podsumowania (no wiecie, spojlery są złe :P)
Nasz młody heros jest znowu w natarciu. Tym razem celem misji jest Westover Hall- szkoła o surowych zasadach, gdzie to nasz pocieszny satyr Grover odnalazł dwójkę potężnych dzieci półkrwi, tradycyjnie niemających bladego pojęcia o swoim pochodzeniu. Misja wydawała się równie trudna co zwykle, czyli diabelnie trudna ale wykonalna, dopóki uczestniczący w niej Percy, Annabeth, Thalia i Grover nie zostali rozdzieleni. Jakby tego było mało, wkrótce do akcji wkracza nieoczekiwana i niechciana pomoc i wszystko zaczyna się sypać. Misja się nie udaje. Bohaterowie ponoszą straty, ale to jeszcze nie koniec. Budzi się pradawne zło usiłujące zniszczyć Olimp, powstaje potężna wroga armia, Annabeth zostaje porwana, bogini Artemida zaginęła. Bohaterowie mogą zwyciężyć tylko razem, problem w tym, że łowczynie Artemidy wcale nie chcą współpracować, czas się kurczy, przepowiednia wyroczni mówi o ofiarach a w dodatku pojawia się nowe zagrożenie- okrutna klątwa tytana...
Mimo całej mitologicznej otoczki bohaterowie pozostają bardzo realni. Mają swoje problemy, rozterki, emocje, zalety ale i wady. Myślę, że nie sposób nie pokochać Percy'ego- porywczego lekko i nadpobudliwego, czy Annabeth- mądrej, dzielnej, zaradnej. Nie zapominajmy też o kozłonogu Groverze wsuwającym ciągle puszki, nieporadnym satyrze, czy Thalii- niedawno zmienionej z powrotem z drzewa w dziewczynę, walecznej i nieustraszonej córce Zeusa. Charaktery bohaterów są bardzo różne ale przy tym bardzo barwne i oryginalne. Paczka z Obozu Herosów to takie dzieciaki, z którymi każdy chciałby się zaprzyjaźnić. Nie potrafię ich nie lubić.
Jeśli znacie już Percy'ego to wiecie czego się spodziewać- po prostu świetnej zabawy! Książka nie jest ciężka, skomplikowana i zawiła, ale lekka, pełna humoru i akcji. Nie uświadczycie tu dłużyzn, nudy, za to wciągnie was błyskawicznie! Percy jest genialnym narratorem, który prowadzi nas przez swój świat nie pomijając istotnych szczegółów, przypomina to co mogło nam umknąć i okrasza wszystko swoim kapitalnym poczuciem humoru. Z ogromną satysfakcją mogę też dodać, że pan Riordan w końcu postanowił wpleść do powieści zalążek romansu! Ale bez obaw, zrobił to tak by nie zrazić młodych panów. Romansu tu tyle co kot napłakał- ledwie ze dwa spojrzenia pod innym kontem niż zwykle. Paranoiczne romantyczki (tak, to ja) będą chciały więcej, a chłopcy... cóż- pewnie nawet nie zauważą. Więc spokojnie, wszyscy zadowoleni ;)
"Percy Jackson i bogowie olimpijscy" to wspaniała seria dla każdego, kto ceni dobrą relaksującą literaturę. Polecam ją absolutnie wszystkim- zarówno dzieciakom jak i ich rodzicom. Nie ma siły, która oderwie czytelnika od lektury i pozostanie tylko ochota by przeczytać pozostałe tomy. I to natychmiast!