Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ilona Andrews. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ilona Andrews. Pokaż wszystkie posty

18 maja 2022

„Płoń dla mnie” – Ilona Andrews

Wyd. Fabryka Słów | Org. Burn for me | Seria Ukryte dziedzictwo Tom I | 480 str. | 49,90 zł | Data wydania: 22.04.2022 r.

 Ugasić ogień, a może w nim spłonąć…

Przed Wami pierwszy tom serii „Ukryte dziedzictwo”, znanego pisarskiego duetu. Przekonanie Was, żebyście sięgnęli akurat po tę książkę jest dla mnie wyjątkowo ważne, bo spośród wszystkich dzieł Ilony Andrews, to zrobiło na mnie zdecydowanie największe wrażenie. Jestem zachwycona pomysłem, bohaterami, wykonaniem… wprost nie mogłam się oderwać od lektury! Ale po kolei. Jak w każdej powieści urban fantasy, tak i tu magia spotyka się z nowoczesnością, a miejscem akcji jest wielkie miasto. W świecie „Ukrytego dziedzictwa” magia pojawiła się za sprawą serum Ozyrysa. Podane człowiekowi wyzwalało magiczne moce, jednak szybko okazało się, że tworzenie tak potężnych ludzi jest bardzo niebezpieczne. Serum zostało zakazane, jednak magia pozostała, przekazywana z pokolenia na pokolenie. Nie wszyscy rodzili się z darem, jednak ci obdarzeni najpotężniejszymi mocami od razu byli przechwytywani przez rząd i wojsko. Dlatego niektórzy trzymają swoje moce w sekrecie…

22 czerwca 2015

„Księżyc nad Rubieżą”- Ilona Andrews

Wyd. Fabryka Słów/ 540 str./ 39,99 zł/ 2014 r.


Panicz skórzane gacie i królowa kloszardów,
w wyprawie ku zemście i sprawiedliwości.
A może także miłości?

Z utęsknieniem czekałam na dzień, w którym dorwę w swe łapki drugi tom sagi o Rubieży. Bardzo stęskniłam się za Rose i Declanem i byłam ciekawa ich dalszych losów. Wyobraźcie więc sobie moje zdziwienie kiedy okazało się, że tak wyczekiwana przeze mnie książka opisuje losy zupełnie innych bohaterów!

Tym razem na tapecie pojawia się William, zmieniec i dawny przyjaciel głównego bohatera poprzedniego tomu. Will jest ponury i wściekły, zaszył się w małej chatynce za jedynych towarzyszy mając figurki żołnierzyków i nieodłączną butelkę piwa. Jednak jego spokojna egzystencja nie trwa długo. William otrzymuje bowiem propozycję nie do odrzucenia. W końcu będzie mógł zemścić się na odwiecznym wrogu, zabijającym jemu podobnych. Nie spodziewa się jednak, że podróż spędzi z niecodzienną towarzyszką…

28 lutego 2015

„Na krawędzi”- Ilona Andrews


Fabryka Słów/ 401 str./ 37,80 zł/ 2011 r

Gorzki posmak wielkiej magii

Chyba każdy kto miał choćby raz do czynienia z fantastyką, prędzej czy później znalazł się na etapie łączenia świata rzeczywistego z tym istniejącym jedynie w wyobraźni. „Co by było gdyby?”, to jedno z moich ulubionych pytań i nie raz zdarzyło mi się rozmyślać nad tym, jak by to było, gdyby te dwa światy istniały obok siebie. Autorzy fantastyki rozmyślają nad tym chyba bezustannie i wręcz prześcigają się w niezwykłych wizjach koegzystujących ze sobą wymiarów. Można odnieść wrażenie, że w tym temacie wszystko zostało powiedziane i nie można wymyślić już nic oryginalnego. A jednak w przypadku „Na krawędzi” okazało się, że można i to w naprawdę dobrym stylu!

Świat jaki znamy wcale nie jest jedynym. Tuż obok kryje się bowiem kraina pełna magii będąca jego alternatywną wersją. Przejście z jednego świata do drugiego nie jest jednak wcale proste. Istnieje bowiem także coś pomiędzy zwyczajną Niepełnią a magiczną Dziwoziemią. Rubież. Miejsce będące swoistą granicą, fazą przejściową między jednym światem a drugim. Nie istnieje tam prawo ani władza, a każdy z mieszkańców sam dba o siebie i swoje bezpieczeństwo.

Na krawędzi światów, razem z młodszymi braćmi mieszka Rose Drayton. Rose to kobieta, która powinna wiecznie nosić koszulkę z napisem „Uwaga: Gryzę”. Ma jednak po temu ważne powody. Od kiedy jej matka umarła, a ojciec wyruszył w świat w poszukiwaniu przygód, jest dla swoich braci jedyną rodziną i jedynym obrońcą. Pracuje ciężko jako sprzątaczka w Niepełni, by zapewnić im szczęśliwe dzieciństwo, ale i tak ledwie wiąże koniec z końcem. Jakby tego było mało, Rose ma pewien problem… Przed laty, biorąc udział w Festynie Talentów, ujawniła swoją wielką moc, która choć daje ogromną siłę, staje się też źródłem ogromnych problemów. Od czasu Festynu, dziewczyna jest stale narażona na ataki ludzi, którzy chcą wykorzystać jej talent do swoich celów. Kiedy przed domem Rose pojawia się tajemniczy szlachcic, dziewczyna natychmiast wyczuwa problemy. Tak się jednak składa, że nie może go po prostu spławić. Nad Rubieżą zawisło bowiem prawdziwie piekielne niebezpieczeństwo, a szlachcic może okazać się jedyną osobą na tyle potężną, by stawić jej czoło.

Ilona Andrews, to tak naprawdę pseudonim artystyczny pewnego bardzo utalentowanego małżeństwa. „Na krawędzi” jest jednak dziełem wyłącznie Ilony i choć nie znam poprzedniej serii duetu, to tu od razu można wyczuć prawdziwie kobiecą rękę. O ile w książkach urban fantasy, zazwyczaj wątek romansowy jest ograniczony do „droczenia się”, tak tutaj został (w końcu!) potraktowany na równi z pozostałymi wydarzeniami. Nie znaczy to jednak, że wspomniane droczenie zostało pominięte. Nic z tych rzeczy! Bohaterowie są charakterni i nieustępliwi, a co za tym idzie, ich relacja okazuje się trudna, pełna słownych potyczek i ostrych kłótni, całkowicie pozbawiona lukrowej otoczki.

Kobieca ręka widoczna jest też we wszechobecnych emocjach, dosłownie wylewających się ze stron książki. Szczególnie podobał mi się wątek maleńkiej, ale bardzo kochającej się rodziny Draytonów. Bracia Rose są absolutnie przeuroczymi łobuziakami i pokochałam ich całym sercem. Dostarczyli mi masy wzruszeń, ale też uśmiechu. Jeśli w związku z tym obawiacie się jak wypadła kreacja świata, mogę Was uspokoić. Ilona Andrews nie tylko zadbała o wyrazistych bohaterów i barwną paletę emocji, ale stworzyła też bogate uniwersum, pełne szczegółów, magii i tajemnic. Już od początku czytelnik czuje, że kreowanie światów sprawiało autorce ogromną przyjemność. Czuć to w lekkości stylu, w pomysłowości i w każdym przesyconą magią zdaniu. Można odnieść wrażenie, że autorka całkowicie spuściła swoją wyobraźnię ze smyczy, a jej opowieść nie uznaje żadnych ograniczeń.

O CZYM?  „Na krawędzi” to doskonała pozycja dla każdego fana powieści spod znaku urban fantasy, a jednocześnie ukłon w stronę zaniedbywanych w tym gatunku kobiet. Silna i twardo stąpająca po ziemi bohaterka jak dla mnie może konkurować jedynie z fenomenalną Mercedes Thompson, a jej arogancki towarzysz na pewno pozostanie na długo w każdym kobiecym sercu. Intryga również jest bardzo dobrze przemyślana i potrafi niejednokrotnie zachwycić i zaskoczyć czytelnika. Ja dopisuję „Na krawędzi” do listy ulubionych urban fantasy, a Wam serdecznie polecam lekturę!

Ocena:
8/10

W serii:
Na krawędzi
Księżyc nad Rubieżą



Zobacz też:

.