18 maja 2020

„Czerwone zwoje magii”- Cassandra Clare i Wesley Chu

Wyd. We Need Ya | Org. The Red Scrolls of Magic | Seria: Najstarsze klątwy Tom I | 472 str. | 39,90 zł | 15.04.2020 r.

Romantyczne wakacje z piekła rodem

Magnus Bane- Najwyższy Czarownik Brooklynu- przez czterysta lat życia nie raz dokonał niemożliwego. Dlatego zaplanowanie idealnych wakacji w Europie, pierwszych, które ma spędzić ze swoim ukochanym Alecem, nie powinno stanowić wielkiego wyzwania. Tymczasem od początku wszystko idzie nie po jego myśli. Szalone romantyczne przygody zostają przerwane przez niecodzienny atak demonów, a stara znajoma wybiera najmniej odpowiedni moment na odwiedziny. Zwiedzanie Europy i chwile uniesień muszą jednak poczekać, bo okazuje się, że Najwyższy Czarownik ma spore kłopoty. Chcąc zakpić ze swojego demonicznego ojca, Magnus założył sto lat temu kult jego czcicieli, którzy mieli psocić, imprezować i upijać się do nieprzytomności. Problem w tym, że kult obecnie zajmuje się o wiele bardziej niegodziwymi rzeczami, a jego założyciel- kompletnie nie pamięta momentu jego powstania. Chcąc oczyścić swoje dobre imię, Magnus będzie musiał odnaleźć prawdziwego przywódcę kultu i zakończyć jego działalność raz na zawsze. Tylko czy nieciekawa, zapomniana przeszłość nie rzuci zbyt dużego cienia, na kiełkujące uczucie, które połączyło go z Nocnym Łowcą?


„Czasami, kiedy nic nie dało się zmienić, miłość działała tam, gdzie każda inna siła na świecie zawiodła. Bez miłości cuda się nie zdarzały.”

„Czerwone zwoje magii” zabiorą Was w niezwykłą, pełną przygód podróż po najpiękniejszych europejskich miastach. Zabawę zaczynamy w Paryżu- mieście miłości, ale autorzy przygotowali jeszcze kilka innych, fascynujących i pięknych przystanków po drodze. Uwielbiam motyw podróży, zwłaszcza w fantastyce i z przyjemnością czytałam o kolejnych przygodach bohaterów, które rozgrywały się w przepięknej scenerii. Od pierwszych stron powieść kipi akcją, każdy rozdział funduje czytelnikowi nową niespodziankę i kolejną tajemnicę do odkrycia. Świetnie się bawiłam walcząc, uciekając i zwiedzając cudowne miasta razem z Magnusem i Alecem. Ale „Czerwone zwoje magii”, to nie tylko akcja, przygody i humor. To również refleksyjna podróż w głąb ludzkiej duszy, gdzie kryje się lęk przed odrzuceniem i brakiem akceptacji, a także pragnienie prawdziwej miłości, której nie trzeba będzie ukrywać przed światem.



Magnus i Alec, to para, która już dawno temu narobiła sporego zamieszania w czytelniczym świecie. Autorka od lat była cenzurowana i mocno ograniczana w kwestii romantycznych opisów między tą dwójką, ale świat nareszcie poszedł do przodu na tyle, by seria o tej uroczej parze ujrzała światło dzienne. Naprawdę nie rozumiem dlaczego ktoś miałby mieć cokolwiek do związku Czarownika i Nocnego Łowcy. Byłam naprawdę pozytywnie zaskoczona i całkowicie zauroczona motywem ich uczucia i powiem więcej- było w nim o wiele więcej romantyzmu, oddania i szczerej miłości, niż w wielu znanych mi „hetero” romansach. O ile zazwyczaj podchodzę dosyć ostrożnie do wątków LGBTQ+ tak tutaj jestem totalnie oczarowana. Cassie i Wesley przepięknie opisali uczucie Magnusa i Aleca. Jest w nim tyle szczerości, czułości i uroczej niepewności, że nie sposób się nie rozczulić. Cieszę się, że wreszcie powstają piękne i wartościowe książki, w których bohaterowie mogą kochać kogo chcą, a czytelnicy, odkrywać nowy wymiar uczuć.

„To naturalne, że człowiek boi się, by nie utracić najcenniejszej rzeczy na świecie. Ale nie obawiaj się zbyt mocno. Wiem, że między światami czarowników i Nocnych Łowców zieje przepaść, którą może być trudno przekroczyć. Ktoś jednak powiedział mi kiedyś, że właściwego człowieka nie będzie to obchodziło. Możecie wybudować nad tą przepaścią most i odnaleźć się nawzajem. Możecie zbudować razem coś większego, niż każdy z was byłby w stanie zbudować osobno.”

O CZYM?  „Czerwone zwoje magii”, to pełna zwrotów akcji, niezwykle dowcipna powieść fantasy o wakacyjnych przygodach najbardziej uroczej pary z uniwersum Nocnych Łowców. Książka otwiera nowy cykl „Najstarsze klątwy”, który świetnie sprawdzi się jako uzupełnienie znanych już przygód bohaterów, ale może stanowić też wstęp do ich historii. Znajomość serii „Dary anioła” czy „Diabelskie maszyny” nie jest wymagana, ale w „Czerwonych zwojach magii” występują epizodycznie postaci z obydwu tych serii, warto więc nadrobić zaległości jeśli jeszcze nie mieliście okazji ich czytać. Cóż mogę powiedzieć więcej? Świetnie się bawiłam czytając tą książkę. Jestem totalnie zauroczona i wzruszona sentymentalnym powrotem do mojego ulubionego uniwersum. Team Malec! Przeczytajcie koniecznie.

Ocena:
8/10

Seria Najstarsze Klątwy:
Czerwone zwoje magii | The Lost Book of the White

____________________________________________________________________


5 komentarzy:

  1. To zupełnie nie mój gatunek czytelniczy, ale recenzje przeczytałam jak zawsze z ogromną przyjemnością. 😊

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie jestem przekonana do książek Cassandry Clare. Przeczytałam pierwszy tom Darów anioła i na tym skończyłam. Chociaż recenzja tak zachęciła mnie do sięgnięcia po Czerwone zwoje magii, że aż zastanawiam się czy nie zrobić drugiego podejścia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Klimat tej historii jest zupełnie inny, a bohaterom nie mam nic do zarzucenia♡ Przeczytaj sobie fragment i zobaczy czy chwyci Cię za serducho♡ :-)
      Pozdrawiam

      Usuń

Drogi czytelniku!
Bardzo dziękuję za przeczytanie mojego tekstu, to naprawdę wiele dla mnie znaczy. Znasz już mój punkt widzenia, będę bardzo wdzięczna jeśli podzielisz się również swoim. A jeśli zdecydujesz się do mnie wrócić, możesz być pewien, że najdziesz tu odpowiedź ;-)

Zobacz też:

.