14 marca 2018

„Szeptucha”- Katarzyna Berenika Miszczuk

Wyd. W.A.B | Seria Kwiat Paproci Tom I | 352 str. | 34.99 zł | Premiera 03.02.2016 r. 

Uczennica Baby Jagi

Uwielbiam pytanie „co by było, gdyby…?”. Tyle w nim potencjału, tyle różnych możliwości! Co, jeśli nie doszłoby do jakiegoś ważnego historycznego wydarzenia? Co, jeśli ktoś w przeszłości podjąłby zupełnie inne decyzje? Jak teraz wyglądałaby nasza rzeczywistość? Katarzyna Berenika Miszczuk, zadała sobie pytanie „co by było, gdyby Mieszko I nie przyjął chrztu?” i właśnie ono stało się początkiem niesamowitej opowieści, która choć rozgrywa się w naszych czasach, jest tak naprawdę ich alternatywną wersją. Wyobraźcie więc sobie przez chwilę, że Mieszko fatycznie nie przyjął chrztu, że wciąż jesteśmy praktykującymi poganami, wierzymy  w wielu słowiańskich bogów i przeróżne zabobony, takie chociażby, jak kwitnący raz na tysiąc lat kwiat paproci…

W ten całkowicie obcy, choć jakby znajomy świat, wkraczamy razem z Gosią, a dokładniej Gosławą Brzózką- absolwentką medycyny, którą od upragnionej posady lekarza dzieli jedynie roczny staż. I tu zaczynają się schody, bo staż Gosia musi odbyć u szeptuchy, czyli wiejskiej znachorki. Podczas stażu dziewczyna ma podjąć decyzję, czy zdecyduje się zostać nowoczesnym lekarzem czy tradycyjną szeptuchą. Tak się jednak składa, że Gosia zupełnie nie wierzy w lecznicze właściwości ludowych metod, wszelkie zabobony traktuje jak totalne bzdury i naprawdę szczerze nie znosi wsi, zarazków i o zgrozo-kleszczy! od których musi się roić w wielkiej świętokrzyskiej puszczy. Mało tego- jako zagorzała realistka, Gosia nie wierzy w nic, czego nie da się logicznie wyjaśnić, a co za tym idzie nie wierzy również w bogów. Jednak im dłużej dziewczyna przebywa na wsi, przesiąkniętej na wskroś tradycją i wszelkimi rytuałami, tym bardziej poddaje pod wątpliwość wszystko, w co do tej pory wierzyła. Nagle bogowie, których istnienie dotychczas wkładała między bajki, stają się aż za bardzo realni, a każdy kogo Gosia zna zdaje się mieć niepokojące tajemnice. Niestety również Mieszko, największy przystojniak świętokszystkiej puszczy nie jest tu wyjątkiem…

Pomysł na fabułę, autorka miała naprawdę genialny i jestem pod ogromnym wrażeniem tego, jak potrafiła go wykorzystać i ciekawie rozwinąć, nie marnując przy tym ani odrobinki z ogromnego potencjału. Mało tego, autorka zostawiła sobie spore pole do popisu w kolejnych tomach, a ja po przeczytaniu ostatniej strony już przeczuwam, że ta część była zaledwie wstępem do o wiele bardziej złożonej historii.



Od początku zafascynował mnie motyw bogów i słowiańskiej mitologii. Na wątek fantastyczny musiałam jednak trochę poczekać, bo Gosia wzbraniała się jak tylko mogła przed wszystkim, co nieznane i nielogiczne. Na początku opowieści, autorka skupiła się bardziej na ukazaniu różnic między naszym  światem, a jego alternatywną wersją. Bardzo ciekawiło mnie jak je zaprezentuje, biorąc pod uwagę, że wydarzenia mają miejsce współcześnie, a decyzja Mieszka sprzed tysiąca lat nie powinna jednak wpłynąć, na ogólny rozwój Europy. Autorce udało się w ciekawy i fascynujący sposób podkreślić, jak religia i kultura są w stanie ukształtować społeczeństwo i wygląd danego państwa, ale dała też do zrozumienia, że na niektóre rzeczy nie mają one wpływu. Słowiańska mitologia, bóstwa i magia okazały się świetnym dodatkiem do alternatywnej rzeczywistości i swoistą wisienką na torcie, dzięki, której historia stała się kompletna i mogła wreszcie  ruszyć z kopyta, fascynując na każdym kroku.

Bohaterów tej serii darzę ogromną sympatią, i uważam, że drobne wady tylko dodają im charakteru. Gosława miała, co prawda lepsze i gorsze momenty, czasem za dużo narzekała i można było odnieść wrażenie, że mentalne bliżej jej do nastolatki niż dorosłej kobiety. Choć jest bystra,  w obliczu nieznanego, potrafiła chwilami zgłupieć i nie skojarzyć pewnych oczywistych faktów. Okazała się jednak cudowną narratorką, surową dla samej siebie w przekomiczny sposób. Jej dowcipny sposób narracji bardzo przypadł mi do gustu, czego dowodem był uśmiech nie schodzący z mojej twarzy nawet na chwilę w trakcie lektury. Książka jest zabawna, ale raczej w naturalny i nienachlany sposób, całkowicie wolny od żenujących nieśmiesznych dowcipów, za co należy się autorce ogromny plus!

O CZYM?  „Szeptucha”, to rewelacyjna opowieść z gatunku „co by było, gdyby…?”, wypełniona po brzegi ludową magią, zabobonami i fascynującą mitologią. Jestem zachwycona zarówno pomysłem jak i jego realizacją, bardzo przypadła mi do gustu narracja i rys fabularny, który obiecuje jeszcze wiele fascynujących przygód. Również wątek romansowy zyskał moją wielką sympatię i nie mogę się doczekać, by odkryć jak rozwinie się w kolejnych tomach. To wszystko w połączeniu ze sporą dawką lekkiego humoru i świetnymi postaciami, daje rewelacyjny wstęp do serii, która ma szansę stać się jedną z moich ulubionych.

Ocena:
8/10


9 komentarzy:

  1. Kiedyś przeczytał, bo powieść zbiera pozytywy :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Słyszałam wiele pozytywnych opinii o tej książce i mam ją w planach. ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Te ludowe klimaty bardzo mnie kuszą. Do tej pory znam tylko Pustułkę tej autorki. Podobało mi się, ale to całkowicie inny klimat :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ciekawe, muszę przeczytać! Ostatnio też lubię wątki romansowe ;) Teraz czytam akurat "Komisarza" Pauliny Świst - bardzo fajne połączenie kryminału i romansu :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Tyle osób czyta i chwali tę serię, że chyba będę musiała dać jej szansę. Mitologia słowiańska nie jest mi jakoś specjalnie bliska, chociaż powieść Władca wilków (Juraja Cervenaka bodajże) bardzo mnie wciągnęła ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Mam nadzieję, że kiedyś uda mi się zapoznać z powyższą pozycją.

    OdpowiedzUsuń
  7. Czytałam już jakiś czas temu i przyznam, że całkiem mi się podobała. Najpierw przyciągnęła mnie mitologia słowiańska, no bo hej - wiele tego na rynku nie ma. Ale bardzo szybko się wciągnęłam, książka była prosta i zabawna, chętnie bym sięgnęła po kontynuację :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja czekam już w kolejce w bibliotece po tą książkę!

    OdpowiedzUsuń

Drogi czytelniku!
Bardzo dziękuję za przeczytanie mojego tekstu, to naprawdę wiele dla mnie znaczy. Znasz już mój punkt widzenia, będę bardzo wdzięczna jeśli podzielisz się również swoim. A jeśli zdecydujesz się do mnie wrócić, możesz być pewien, że najdziesz tu odpowiedź ;-)

Zobacz też:

.