Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Galeria Książki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Galeria Książki. Pokaż wszystkie posty

12 lutego 2016

„Porwana pieśniarka”- Danielle L Jensen

Wyd. Galeria Książki | 432 str. | 36,90 zł | 13.01.2016 r.

Kanarek w klatce z trollowego złota

Trolle to potężne istoty, które nie należą do naszego świata. Są piękne, choć nie zawsze doskonałe. Kochają złoto. Władają potężną magią, a ich siła jest nieporównywalnie większa od ludzkiej. Przez lata demonstrowały swoją władzę panując nad ludźmi. Wszystko do czasu kiedy potężna czarownica pogrzebała ich miasto Trollus pod gruzami Samotnej Góry i rzuciła klątwę uniemożliwiającą im wydostanie się na powierzchnię. Dzięki magii, trollom udało się powstrzymać górę przed upadkiem, jednak już od pięciu stuleci są uwięzieni w przeklętym mieście. Jedynym ratunkiem jest dla nich przepowiednia, która głosi, że związek ludzkiej dziewczyny z księciem trolli może przełamać klątwę. Jednak to tylko legenda,  a żaden mieszkaniec Kotliny nie jest na tyle szalony by w nią uwierzyć. W każdej legendzie jest jednak ziarno prawdy…

26 sierpnia 2014

„Dawca”- Lois Lowry

Galeria Książki/ 293 str./ 34,90 zł/ 2014 r.

Opowieść o emocjach

Cierpienie jest nieodłącznym elementem naszego życia. Nie musimy wcale wyjeżdżać do odległych, biednych krajów, by je zobaczyć, bo jest ono wszędzie. Również tuż obok, a nawet w nas samych. Czy widząc spadającą gwiazdę, choć raz przyszło Wam do głowy, by nie prosić o nic egoistycznego, a o coś dla wszystkich? Może o pokój na świecie i złagodzenie wszelkiego cierpienia? Przecież wtedy świat byłby o wiele piękniejszy. Cierpienie i ból, to jednak, podobnie jak radość i miłość, emocje, które każdy z nas powinien znać i szanować. Co jednak, gdyby tych emocji zabrakło?

Jonasz żyje w perfekcyjnym świecie. Świecie jasnych zasad, harmonii, szczęścia i… jednakowości. Dzieci, rodzone są przez specjalnie wybrane kobiety i przydzielane do dopasowanych jednostek rodzinnych. Wraz z każdym rokiem życia, podczas specjalnych ceremonii, dzieci dostają nowe, dostosowane do wieku przedmioty: nowa odzież, rower… Najważniejsza jest jednak ceremonia dwunastolatków, która jest dla dzieci pomostem ku dorosłości. Wtedy właśnie starszyzna ogłasza, jaki zawód został wybrany dla każdego z nich. Dla Jonasza jest to wyjątkowo trudna chwila, bo jako jedyny ze swych rówieśników, nie wie nawet, jaki przydział chciałby otrzymać. Jednak nawet w najśmielszych snach, chłopiec nie podejrzewałby, że otrzyma najbardziej zaszczytne i tajemnicze stanowisko. Zaintrygowany, ale też pełen obaw, Jonasz rozpoczyna szkolenie u Dawcy, który otwiera przed nim świat pełen barw i doznań, których nigdy wcześniej nie doświadczył. Nagle uporządkowany świat Jonasza rozsypuje się na kawałki, a wszystko, w co wierzył, okazuje się złotą klatką kłamstw.

Opowieść Lois Lowry, należy do znanego wszystkim gatunku dystopii. W definicji jest to więc pesymistyczna wizja przyszłości. Świat Jonasza nie jest jednak wcale pesymistyczny, a wręcz przeciwnie. Nie ma tam bólu, cierpienia, kłamstw, głodu, ani wojen. Nie ma kłótni nieporozumień i złości. Można więc powiedzieć, że to wcale nie dystopia a wręcz utopia. Kraina wiecznego szczęścia, której nie chce się opuszczać. Pozory bywają jednak złudne, a każdy medal ma dwie strony. Porządek wynika z surowych zasad, a zasady sprawiają, że nikt nie może podejmować własnych decyzji. Nie istnieje złość… Ale radość także jest złudna. Pozornie utopijna kraina jest więc w istocie pułapką.

Akcja ma równy i powolny rytm, który jednak ani przez chwilę nie nuży ze względu na wyjątkową płynność. Opowieść naszpikowana jest retrospekcjami, które przenoszą czytelnika z obecnej chwili w całkiem nowe miejsce w czasie i przestrzeni. W zasadzie pierwsze sto stron powieści ,to objaśnienia dotyczące życia i świata głównego bohatera, i choć jest co wyjaśniać, nawet przez chwilę nie przyszło mi do głowy by się nudzić, bo wspomniana już przeze mnie płynność stylu Lois Lowry nie pozwala nawet na chwilę odłożyć książki na bok. Nie jest to, więc najbardziej ekscytująca opowieść, jaką przeczytałam, ale zdecydowanie najlepiej skonstruowana i najbardziej dopracowana. Nic nie jest tu pozostawione przypadkowi i tworzy cudownie piękną w swej prostocie historię. Nie wiem jak autorka rozwinie opowieść w kolejnych tomach, ale ten stanowi naprawdę solidny fundament pod następną część cyklu, którą przeczytam z jeszcze większą przyjemnością.

„Dawca”, był dla mnie jedną z najbardziej oczekiwanych zapowiedzi. Kupiłam książkę jeszcze przed dniem premiery i natychmiast rozpoczęłam lekturę, choć przyznaję, że motywował mnie fakt zbliżającej się ekranizacji. Siłą rzeczy spodziewałam się więc czegoś podobnego do filmowego zwiastuna. Książka Lois Lowry jest jednak czymś zupełnie innym i mogę Was o tym zapewnić już teraz, jeszcze przed seansem. Czy jest czymś lepszym czy gorszym, przekonamy się wkrótce.

O CZYM?  „Dawca” nie jest zwykłą opowiastką z masą akcji i wyraźnym zakończeniem. To raczej futurystyczna baśń o wspomnieniach, emocjach i o tym, co w życiu najważniejsze. Wizja świata idealnego, pozbawionego wszelkiego cierpienia, choć początkowo kusząca, okazuje się bardzo niepokojąca. Czytając książkę, nie mogłam się pozbyć wrażenia, że bohaterowie to w istocie jedynie marionetki. Ale dlaczego? Co nimi kieruje? Tego musicie dowiedzieć się już sami. Serdecznie do tego zachęcam i mam nadzieję, że podobnie jak ja, zastosujecie się do złotej zasady: „najpierw książka, potem film”.

Ocena:
8/10

Kwartet Dawcy
> Dawca <
Posłaniec
Syn

Zwiastun ekranizacji:


(wysyłka gratis!)


4 listopada 2013

„Ostatni olimpijczyk”- Rick Riordan


I wypełni się przepowiednia…

Pamiętacie jeszcze Obóz Herosów? Miejsce gdzie mity zderzają się ze współczesnością, tworząc wybuchową mieszankę pełną magii, sekretów i intryg? Miejsce gdzie rodzą się prawdziwe przyjaźnie, pierwsze zauroczenia, gdzie musisz wciąż brać udział w niebezpiecznych misjach i uczyć się tego, kim tak naprawdę jesteś. A jesteś herosem, potężnym dzieckiem olimpijskiego boga. Jednak teraz to wszystko może rozpaść się w pył. Nadciąga ostateczna bitwa. Poprowadzi ku chwale czy może ku zniszczeniu?

Tym razem Riordan zamienia się w prawdziwego stratega. Wysyła swoich dzielnych herosów na wojnę, w której na pewno nie zabraknie bitew, krwi, tak sukcesów jak i niepowodzeń. Najwięcej będzie jednak niespodzianek. Armia Kronosa gromadzi wciąż nowe siły i obmyśla coraz okrutniejsze formy ataku. Herosi muszą walczyć, a walka oznacza ofiary… Nie obejdzie się bez łez wzruszenia i brutalnych scen. Ale też zabawy, akcji i niesamowitych opisów walk.

Choć seria o przygodach Percy’ego to historia w głównej mierze humorystyczna, nie da się nie zauważyć, że w ostatnim tomie robi się naprawdę poważnie. Mamy tu w końcu do czynienia z wojną. I to nie byle jaką, bo od jej wyniku zależy los nie tylko Obozu Herosów czy Olimpu, lecz całego świata. Karty powieści zamieniają się w krwawe pole bitwy, Riordan nie był by jednak sobą gdyby nie napisał tej opowieści w tak typowy dla siebie, cudownie zabawny i groteskowy sposób, za który wszyscy go kochamy. Nie martwcie się więc, mimo powagi, humoru nie zabraknie również w tym tomie.

Nieubłaganie zbliżają się też szesnaste urodziny Percy’ego a co za tym idzie- czas wypełnienia wielkiej przepowiedni. Losy świata spoczywają w jego rękach, bowiem jedna decyzja może decydować o wszystkim. Podjąć ma ją nie kto inny jak Percy co nie napawa go optymizmem zwłaszcza biorąc pod uwagę fakt, że nie ma pojęcia o jaką decyzję może chodzić. Jakby tego było mało, Tyfon obudzony podczas wybuchu wulkanu, którego dokonał Percy, zmierza prosto do Manhattanu niszcząc wszystko na swej drodze. Syn Posejdona po raz kolejny ma totalnie przechlapane. Ale to w końcu Percy- a kłopoty to jego specjalność.

Jak rozstrzygną się losy Percy’ego Jacksona i jego przyjaciół? Co bystrzejsi pewnie już na to wpadli, lecz gwarantuję, ze podczas czytania czeka was naprawdę wiele niespodzianek. To już ostatni tom serii, czas więc na małe podsumowanie. Rick Riordan stworzył coś niezwykłego. Wykreował świat szaleńczo niebanalny, pełen odniesień do mitologii, groźnych potworów, lecz też powalający na łopatki jak gaz rozweselający. Skrzący się od magii, ciętego dowcipu, nieograniczonej, szalonej wyobraźni. Jesteś młody ciałem, czy już tylko duchem, nieważne! Percy zapewni świetną rozrywkę absolutnie każdemu.

O CZYM? Ostatni tom serii „Percy Jackson i bogowie olimpijscy”, choć teoretycznie zamyka pewien rozdział w twórczości autora, praktycznie daje mu jeszcze spore pole do popisu. Wielka wojna, mroczne siły, potęga przyjaźni, rodzące się uczucia, poświęcenie, krew, walka- to wszystko czeka was w „Ostatnim olimpijczyku”. I choć tytuł mówi „ostatni…” to żegnamy się tylko w pewnym sensie. Tym którzy już tęsknią za Percym mówię, że Syn Posejdona powraca w nowej serii „Olimpijscy herosi”. Nowej serii jeszcze nie znam, liczę, że będzie równie dobra co ta, tymczasem zapraszam do zapoznania się z finałową rozgrywką pierwszej serii Ricka Riordana. Jeśli pokochaliście poprzednie tomy, ten też Was nie rozczaruje.

Ocena:
9/10  


Złodziej pioruna
Morze potworów

>Ostatni olimpijczyk<



I mały bonusik na zachętę ;)

9 października 2013

„Bitwa w labiryncie”- Rick Riordan


Dokąd zaprowadzi cię labirynt?

Percy ma przechlapane. Znowu. To miał być zwyczajny dzień otwarty w nowej szkole. Miało być bardzo spokojnie. W końcu niełatwo dostać się do jakiejkolwiek szkoły skoro ze wszystkich poprzednich cię wyrzucono. Jednak czy dzień herosa może być zwyczajny i spokojny? W dodatku dzień takiego herosa jak Percy, którego cały mitologiczny świat najchętniej widziałby martwym? Odpowiedź jest oczywista: nie. I Percy bardzo szybko się o tym przekonuje. Kiedy w nowej szkole atakują go dwie demoniczne cheerleaderki- empuzy, chłopak natychmiast wdaje się w walkę. Ostatecznie finał jest taki, że ociera się o śmierć, podpala salę, wywołuje aferę i jest zmuszony do ucieczki.

Percy spotyka jednak na swej drodze niespodziewanego sojusznika. A konkretniej sojuszniczkę. Rachel jest kimś więcej niż zwykłą śmiertelniczką. Potrafi przejrzeć mgłę i nie ma większego problemu z zaakceptowaniem faktu, że bogowie olimpijscy współistnieją z nami na tym świecie. Jak się później okaże, dziewczyna odegra w tej historii o wiele istotniejszą rolę niż się początkowo wydaje.

Również sprawy w obozie nie mają się najlepiej. Nadciąga wojna. Wszyscy to czują. Armia Kronosa rośnie w siłę, podobnie jak on sam. By zyskać szansę na zwycięstwo w bitwie, Percy i jego przyjaciele muszą wyruszyć na kolejną misję. Tym razem muszą udać się w podróż po niezbadanym i niebezpiecznym Labiryncie by odnaleźć warsztat Dedala zanim ich wrogowie przeciągną go na swoją stronę. Czy im się to uda? Czy genialny wynalazca naprawdę jest w stanie im pomóc? I czy w ogóle tego chce?

Ci, którzy czytali poprzedni tom i są choć odrobinę spostrzegawczy, dostrzegli z pewnością, że między Percym i Annabeth zaczęło się COŚ dziać. Co z tego CZEGOŚ wyniknie? Tego wam nie zdradzę. Jednak nie będzie wcale lekko. Jak poradzi sobie totalnie nieprzygotowany na taki rozwój wydarzeń Percy?

Rick Riordan zachwycił mnie fantastycznym pomysłem na połączenie współczesności z pełnym magii światem mitu. Nie było to wcale zadanie proste, lecz sprostał mu znakomicie! Połączenie to sprawiło, że otrzymaliśmy przekomiczny koktajl obrazów, postaci i miejsc, które zapadają na długo w pamięć. Nie podobało mi się troszeczkę, że autor skupia się przede wszystkim na misjach bohaterów, traktując nieco zbyt pobłażliwie ich emocje, uczucia i opisy przedstawionego świata w szerszym kontekście. Patrząc jednak na objętość jego kolejnych dzieł, jestem pewna, że nie będę miała już żadnych zastrzeżeń.

Fanów twórczości Ricka Riordana nie muszę chyba przekonywać do sięgnięcia po tą powieść. Przedostatni tom serii o młodym herosie, synu Posejdona, jest równie dobry, co poprzedni. A  może nawet jeszcze lepszy. Do zalet serii można zaliczyć głównie genialny humor i nieprzerwaną akcję. A także świetne sceny walk, opisy potworów i niebezpiecznych misji. Perfekcyjnie wykreowani bohaterowie są kolejnym atutem książki. Choć powieść jest z pewnością kierowana do młodszego czytelnika, to przekonałam się na własnej skórze, że sprawdza się idealnie również w przypadku nieco starszych czytelników. Percy jest świetnym narratorem, z którym absolutnie nikt nie będzie się nudził. Język jest prosty, lecz bardzo plastyczny i przyjemny w odbiorze. Ta seria zwyczajnie NIE MA PRAWA się nie spodobać. Polecam każdemu!

Ocena:

9/10

Cała seria: 


Film:


„Percy Jackson i bogowie olimpijscy”
na dużym ekranie:


zwiastuny: 

„Złodziej pioruna”



„Morze potworów”


31 stycznia 2013

Herosi znowu w akcji


 seria "Percy Jackson i bogowie olimpijscy" tom 3
"Klątwa tytana"- Rick Riordan
Wyd. Galeria Książki


Świat greckich mitów fascynuje nie od dziś. Potężni bogowie, ogromne moce, okrutni wrogowie, klątwy, tragiczne historie. Ale co jeśli okazałoby się, że to wcale nie mity? Że świat bogów olimpijskich istnieje i to w dodatku tuż obok naszego. Co, jeśli tak jak dawniej, bogowie schodzą na Ziemię zauroczeni ziemskimi istotami i mają z nimi dzieci? Potężne dzieci półkrwi. Co jeśli tym dzieckiem jesteś właśnie TY? Taki właśnie powalający zaszczyt kopnął Percy'ego Jacksona, bohatera znakomitej serii równie znakomitego pisarza fantasy Ricka Riordana. "Percy Jackson i bogowie olimpijscy" to świetna mieszanka wartkiej akcji, przygody, niebezpieczeństw i zabójczego humoru. W poprzednich tomach ("Złodziej pioruna" i "Morze potworów") Percy odkrył swoje mityczne pochodzenie i poznał ojca Posejdona. Przeżył też wiele niebezpiecznych przygód... Ale to już powinniście wiedzieć. A jeśli nie wiecie to migiem to nadrabiajcie! Tymczasem odsyłam do podsumowania (no wiecie, spojlery są złe :P)

Nasz młody heros jest znowu w natarciu. Tym razem celem misji jest Westover Hall- szkoła o surowych zasadach, gdzie to nasz pocieszny satyr Grover odnalazł dwójkę potężnych dzieci półkrwi, tradycyjnie niemających bladego pojęcia o swoim pochodzeniu. Misja wydawała się równie trudna co zwykle, czyli diabelnie trudna ale wykonalna, dopóki uczestniczący w niej Percy, Annabeth, Thalia i Grover nie zostali rozdzieleni. Jakby tego było mało, wkrótce do akcji wkracza nieoczekiwana i niechciana pomoc i wszystko zaczyna się sypać. Misja się nie udaje. Bohaterowie ponoszą straty, ale to jeszcze nie koniec. Budzi się pradawne zło usiłujące zniszczyć Olimp, powstaje potężna wroga armia, Annabeth zostaje porwana, bogini Artemida zaginęła. Bohaterowie mogą zwyciężyć tylko razem, problem w tym, że łowczynie Artemidy wcale nie chcą współpracować, czas się kurczy, przepowiednia wyroczni mówi o ofiarach a w dodatku pojawia się nowe zagrożenie- okrutna klątwa tytana...

Mimo całej mitologicznej otoczki bohaterowie pozostają bardzo realni. Mają swoje problemy, rozterki, emocje, zalety ale i wady. Myślę, że nie sposób nie pokochać Percy'ego- porywczego lekko i nadpobudliwego, czy Annabeth- mądrej, dzielnej, zaradnej. Nie zapominajmy też o kozłonogu Groverze wsuwającym ciągle puszki, nieporadnym satyrze, czy Thalii- niedawno zmienionej z powrotem z drzewa w dziewczynę, walecznej i nieustraszonej córce Zeusa. Charaktery bohaterów są bardzo różne ale przy tym bardzo barwne i oryginalne. Paczka z Obozu Herosów to takie dzieciaki, z którymi każdy chciałby się zaprzyjaźnić. Nie potrafię ich nie lubić.

Jeśli znacie już Percy'ego to wiecie czego się spodziewać- po prostu świetnej zabawy! Książka nie jest ciężka, skomplikowana i zawiła, ale lekka, pełna humoru i akcji. Nie uświadczycie tu dłużyzn, nudy, za to wciągnie was błyskawicznie! Percy jest genialnym narratorem, który prowadzi nas przez swój świat nie pomijając istotnych szczegółów, przypomina to co mogło nam umknąć i okrasza wszystko swoim kapitalnym poczuciem humoru. Z ogromną satysfakcją mogę też dodać, że pan Riordan w końcu postanowił wpleść do powieści zalążek romansu! Ale bez obaw, zrobił to tak by nie zrazić młodych panów. Romansu tu tyle co kot napłakał- ledwie ze dwa spojrzenia pod innym kontem niż zwykle. Paranoiczne romantyczki (tak, to ja) będą chciały więcej, a chłopcy... cóż- pewnie nawet nie zauważą. Więc spokojnie, wszyscy zadowoleni ;)

 "Percy Jackson i bogowie olimpijscy" to wspaniała seria dla każdego, kto ceni dobrą relaksującą literaturę. Polecam ją absolutnie wszystkim- zarówno dzieciakom jak i ich rodzicom. Nie ma siły, która oderwie czytelnika od lektury i pozostanie tylko ochota by przeczytać pozostałe tomy. I to natychmiast!

8/10

A oto cała seria:

27 stycznia 2012

Pragnienie miłości



Alex Flinn- "Bestia"
Wyd. Galeria Książki


Czasami kiedy idziesz ulicami Nowego Jorku – pewnie w innych miastach jest podobnie, ale w Nowym Jorku szczególnie, ponieważ jest bardzo zatłoczony – widzisz ludzi na wózkach inwalidzkich, z kikutami ledwie sięgającymi brzegu siedzenia, albo osoby z poparzeniami twarzy. Może stracili nogi na wojnie albo ktoś polał ich kwasem. Nigdy tak naprawdę o nich nie myślałem. Najwyżej zastanawiałem się, jak ich ominąć, żeby mnie nie dotknęli. Wydawani mi się obrzydliwi. Ale teraz myślałem o nich nieustannie. Jednego dnia można być zupełnie normalnym – a nawet pięknym – następnego wszystko się zmienia. Szkody są nieodwracalne. Stajesz się potworem. Ja nim byłem i jeśli miałem przed sobą pięćdziesiąt, sześćdziesiąt czy siedemdziesiąt lat życia, musiałem przeżyć je jako bestia. A wszystko zmieniło się w tej jednej minucie, kiedy Kendra za karę rzuciła na mnie czar.*

Kyle Kingsbury – zabójczo przystojny, obrzydliwie bogaty, potwornie zepsuty. Tymi słowami można w skrócie podsumować głównego bohatera. Jako syn słynnego prezentera telewizyjnego, Kyle był traktowany niemal jak król. Nic dziwnego więc, że w ekskluzywnym liceum do którego uczęszczał został nominowany na członka rodziny królewskiej. Jednak na lekcji podczas której odbywało się głosowanie stało się coś niespodziewanego. Jedna z uczennic wyraziła sprzeciw tej parodii elitaryzmu jak to ujęła. Była jedną z tych osób którymi Kyle się brzydził – brzydka, gruba, w nie markowych ciuchach. Dlatego postanowił w okrutny sposób dać jej nauczkę, zaprosił ja na bal po czym publicznie upokorzył. Nie wiedział jednak, że pierwsze wrażenie, kiedy to pomyślał o niej: wiedźma, było jak najbardziej słuszne. Za karę Kendra rzuciła na Kyle’a  czar, który sprawił, że stał się na zewnątrz równie brzydki jak był w środku. Futro, kły pazury. Dla chłopaka, dla którego wygląd był  wszystkim, cały świat legł w gruzach. Jednak dzięki pewnej małej dobrej rzeczy, którą zrobił podczas balu, dostał druga szansę. Dwa płatki róży – dwa lata by znaleźć miłość, której pocałunek zdejmie klątwę. Tylko jak znaleźć kogoś kto cię pokocha kiedy wygląda się jak bestia?

Przyznam szczerze, że początek niespecjalnie mi się podobał, głównie dlatego, że po prostu nie znoszę tego typu bohaterów. Nie musze zatem pewnie dodawać, że Kyle nie wzbudził mojej sympatii. Jednak ten zabieg był konieczny dla dalszego rozwoju fabuły i przemiany głównego bohatera. Z kartki na kartkę było coraz lepiej i ostatecznie muszę przyznać, że książka trafia do grona moich ulubieńców. Futro… na początku moja wyobraźnia trochę się buntowała i chciała złagodzić wizję potwora. Przystojny Kyle (tu oczywiście pojawia się obrazek Alexa Pettyfera, jakżeby inaczej, ech te zwiastuny…) który w ciągu kilku chwil staje się tak obrzydliwy, że nie można na niego patrzeć. Trudna sprawa. Ale w końcu poddałam się i pozwoliłam autorce wykreować w swojej głowie dokładnie taki obrazek jaki chciała nam przekazać. I wiecie co? Naprawdę pokochałam bestię mimo futra i pazurów!

Literatura paranormal romance przyzwyczaiła nas do pewnego bardzo wygodnego schematu: przeciętna dziewczyna spotyka „tajemniczego i zabójczo przystojnego” i od razu się w nim zakochuje, tak naprawdę w ogóle go nie znając. Po lekturze „Bestii” zaczęłam się jednak zastanawiać, czy jest to w ogóle możliwe. Prosty przykład: czy Bella pokochałaby Edwarda gdyby był porośnięty futrem? Szczerze wątpię. Albo czy jakakolwiek z naszych zakompleksionych brzydkich kaczątek zwróciłaby uwagę na kolesia, który ma kły i pazury? Z pewnością nie. I w tym tkwi cały problem, bo czy bohaterki kochają naprawdę swoich wybraków, czy tylko są zauroczone ich powłoką zewnętrzną? (mówię to głównie o początkach historii, absolutnie nie mam zamiaru obrażać, żadnego paranormalna!) Myślę, że to, co wyróżnia „Bestię” na tle gatunku, to przede wszystkim szczerość uczuć. Miłość która po prostu jest i nie prosi o nic w zamian.

Główny bohater jest za razem narratorem, dlatego jesteśmy świadkami ogromnej przemiany jaka w nim zachodzi już u samych podstaw. Każde jego słowo skłania do refleksji, jak drastycznie brzydota zmienia człowieka. Myślę, że dramat Kyle’a zaczął się na długo przed tym jak stał się bestią. Opuszczony przez matkę, niedostrzegany przez ojca, tak naprawdę nigdy nie zaznał miłości. Jak ktoś kto nigdy nie był kochany ma nauczyć się kochać innych ludzi? „Piękni są lepsi”- mawiał jego ojciec., Myślę, że Kyle obrał sobie zdecydowanie zły autorytet. I w końcu sam to zrozumiał.

Alex Flinn  czerpie pełnymi garściami z baśni o „Pięknej i Bestii” ale nie tylko. Pojawiają się tam również motywy znane z „Dzwonnika Z Notre Dame” czy  „Upiora z operze”. Naprawdę podobało mi się przeniesienie tego wszystkiego do współczesnego, nowoczesnego świata.  „Bestia” jako współczesna baśń niesie pewne przesłanie, jak każda baśń zresztą. Morał „Pięknej i Bestii” znają wszyscy, nawet dzieci. Jednak to, że „znamy”, nie znaczy wcale, że „akceptujemy” albo „kierujemy się nim w swoim życiu”. Myślę, że lektura zwróci choćby na chwilę uwagę wszystkich na problem nieakceptacji a wręcz tępienia ludzi, którzy są inni. Zmusza też do zastanowienia się który Kyle tak naprawdę był bestią: piękny i okrutny, czy ohydny i dobry? Jakie czynniki tak naprawdę mają prawo decydować o istocie człowieczeństwa?

Chciałabym polecić tą książkę wszystkim, bez względu na wiek. Porusza ona w baśniowy sposób pewne bardzo ważne kwestie, o których wspomniałam powyżej, ale również opisuje silną i desperacką potrzebę miłości i daje nadzieję, że bez względu na to kim jesteśmy, naprawdę możemy ją znaleźć.

Ocena: 8/10 


W 2010 roku na podstawie powieści Alex Flinn powstał film z Alexem Pettyferem, Vanessą Hudgens i Mary-Kate  Olsen w głównych rolach. Jak dla mnie Vanessa jako Linda to fatalny wybór... Nie lubię jej, ale trzeba przyznać, że jest bardzo ładna a Linda z powieści była przeciętna a do tego ruda... Alex za to pasuje do roli idealnie jednak to jak przedstawiono go po przemianie jest bardzo rozczarowujące. Zero futra i podobnych atrakcji z książki. Jestem z tych, którzy lubią wiernie odwzorowane filmy. No i Mary-Kate... Totalnie niepodobna do Kendry z książki, ale bądź co bądź na wiedźmę się nadaje ;) Filmu co prawda nie oglądałam, zrobię to już wkrótce, jednak już po zwiastunach przeczuwam, że nie przypadnie mi do gustu tak jak książka. Postanowiłam dać pierwszeństwo papierowej wersji ponieważ naprawdę nie znoszę kiedy film narzuca mi wizję przedstawionego świata. Czy ktoś z Was oglądał?

*********************************
* Fragment książki str. 98, 99

Zobacz też:

.