6 września 2011

Witajcie w Nowym 2!


Kelly Keaton- "Z ciemnością jej do twarzy"
Wyd. Znak Emotikon

Ostatnio zastanawiałam się czy książkoholizm to choroba. No wiecie, każdą odłożoną złotówkę przeznaczam na książki i choć mam ich ponad sto i około 30 nieprzeczytanych to ciągle kupuję nowe a w dodatku dostaję furii kiedy ktoś przerywa mi lekturę nie mówiąc już o niszczeniu książek czego po prostu nie cierpię! Wszyscy ludzie z mojego otoczenia twierdzą, że jestem nienormalna, ale nawet sugestie, że niedługo wyrosną mi kły i szpony, porosnę futrem i zacznę latać na miotle nie są w stanie przerwać mojego książkowego szaleństwa. Jestem naprawdę mile zaskoczona pozycjami, które ostatnio czytałam- oceny chyba świadczą o tym najlepiej. Niedawno zastanawiając się co by tu teraz przeczytać przypomniał ni się niepozorny cieniutki tom wygrany dawno temu w konkursie. Książka miała niezłe recenzje ale spodziewałam się raczej schematycznego paranormal romance. A co dostałam? Kolejne bardzo pozytywne zaskoczenie! Wybaczcie, chyba w tym roku nie uda mi się napisać ani jednej miażdżącej recenzji…

Życie Ari jest, delikatnie mówiąc do kitu. Kiedy miała cztery lata została porzucona przez matkę, dorastała w rodzinach zastępczych których nie wspomina dobrze. Trudno się dziwić, wnioskując z jej opisów  to cud, że jej tam nie zabili.  Wszystko się zmieniło kiedy trafiła pod dach Bruce’a i Casey, pary poręczycieli, dzięki którym nauczyła się samoobrony. Dziewczyna, choć znalazła w końcu prawdziwy dom i rodzinę za wszelką cenę chciała dowiedzieć się co stało się z jej biologiczną matką. Właśnie dlatego trafiła do Rocquemore House- domu wariatów. Nie, nie jako pacjentka. Ari przez wiele lat rozmyślała o matce, zastanawiała się co się z nią stało. Jednak dziewczyna nie przewidziała, że jej matka popełniła samobójstwo niespełna pół roku po oddaniu córki. Według lekarzy kobieta cierpiała na schizofrenię i miała urojenia. A konkretnie jedno: czuła węże kłębiące się pod jej czaszką…  Jedyne co zostało Ari po matce to pudełko z jej rzeczami a wśród nich list w którym kobieta ostrzega ją przed… no właśnie przed czym. Ari od początku nie wie z czym przyszło jej się zmierzyć lecz w słowach matki jest coś co karze dziewczynie zastosować się do jej słów. I uciekać. Matka jednak kazała jej trzymać się z dala od Nowego Orleanu, aktualnie przechrzczonego na Nowy 2, który szalejące przed laty żywioły prawie doszczętnie zniszczyły. Zrujnowane miasto według plotek stało się oazą dla dziwaków i odmieńców. Jednak Ari wie, że tylko tam może odkryć odpowiedzi na nurtujące ją pytania, dlatego decyduje się sprzeciwić woli matki i stawić czoła Nowemu 2.

Jednak wraz z otwarciem pudełka w życiu Ari zaczynają się dziać rzeczy których nie można logicznie wyjaśnić. Już chwilę potem dziewczyna zostaje zaatakowana przez dziwnego wojownika, który oznajmia jej uroczyście że uwalnia ją od życia. Biedak nie wiedział z kim zadziera, bo Ari nie jest dziewczyną, która da się zabić byle komu. Cudem udaje jej się uratować z opresji i już chwilę później poznaje Crank- trzynastolatkę z Nowego 2 zajmującą się rozwożeniem poczty. Jak pewnie już się domyślacie, to miasto nie jest normalne. Tam każdy musi się troszczyć o siebie. Ari z pomocą spotkanej dziewczyny wkracza w ten dziwny tajemniczy świat pełen rzeczy o których nawet nie miała pojęcia. Nie mając wyboru decyduje się na nocleg u nieznajomej. I tu pojawia się kolejna niespodzianka, bo „dom” to stara opuszczona rezydencja a jej lokatorzy to osoby równie tajemnicze i dziwne co miasto. Aha, prawie zapomniałam- wszyscy są dziećmi… No, prawie, jest jeszcze Sebastian, tajemniczy skryty i zabójczo przystojny młodzieniec, który z miejsca podbił serce naszej bohaterki. Nie, żeby ona sama chciała się do tego przyznać.

O Sebastianie słów kilka: podejrzewam, że „tajemniczy i zabójczo przystojni” przestali już robić na was wrażenie. Cóż, na mnie też. Ale tylko teoretycznie, bo praktycznie za nic nie chciałabym takiego chodzącego ideału zamienić na szczerbatego pięćdziesięciolatka. Panowie tacy jak Jace Wayland, Patch Cipriano czy Archer Cross sprawili, że moje wyobrażenie ideału urosło do rozmiaru XXL. Ciężko im dorównać i Sebastian niestety nie dorównuje. Nie mówię, że jest zły, po prostu widziałam za dużo cudów, żeby ciągle się takimi zachwycać. W szkolnej skali dałabym mu 4- bo coś jednak w sobie ma. Ale nie powiem co, bo odkrywanie kim są tajemniczy amanci ciągle jest świetną zabawą, której nie chcę Was pozbawiać.

Było o Sebastianie a teraz trzeba poświęcić trochę miejsca Ari. To typ bohaterki, który sobie cenię: silna, odważna, zbuntowana, pewna siebie. Zawsze wyróżniała się z tłumu za sprawą jasno zielonych oczu i prawie białych włosów, których (nad czym Ari nieustannie ubolewa) nie da się obciąć ani ufarbować. W ramach buntu postanowiła wytatuować sobie półksiężyc na kości policzkowej, wiecznie nosi czerń a jej ulubione słowo to „pieprzony”. Ciąży nad nią klątwa nieznanej treści i pochodzenia, której dziewczyna za wszelką cenę chce pozbyć. A w Nowym 2 wszyscy chcą mieć ją po swojej stronie, tylko dlaczego?...

Jedno mogę wam zdradzić z takim pomysłem jeszcze się nie spotkałam. Akcja eksploduje tu na każdej stronie a świeże pomysły dodają smaku tej opowieści. Autorka dała niezły pokaz swojej wyobraźni i porwała mnie w niesamowitą podróż pełną magii i tajemnic. Książkę czyta się na zasadzie „jeszcze tylko jeden rozdział”, bo są one krótkie i kończą się w takim momencie, że nie da się po prostu nie zerknąć „co tam się stało później”. Mimo niewielkiej objętości książka nadrabia dynamiczną akcją i myślę, że spodoba się każdemu. Łączy elementy antyutopii, fantastyki i romansu w tak wyważonych proporcjach by zaciekawić ale nie zmęczyć czytelnika. Jeśli macie ochotę sięgnąć po tą pozycję nastawcie się na wartką akcję i wspaniałą przygodę, bo nie jest to raczej książka dostarczająca czytelnikowi głębszych treści czy duchowych objawień. Tu króluje dobra zabawa! Mam nadzieję, że też dacie się jej porwać, jak dla mnie- bomba!
Ocena
 9/10

2 września 2011

Jedna książka może zmienić życie człowieka…


Carlos Ruiz Zafon- "Cień wiatru"
Wyd. Muza


„Książki są tylko lustrem: widzisz w nich to co już masz w sobie.”*

Czasem trafiamy na książki, które zmieniają nasze życie. Sprawiają, że otwierają nam się oczy, poruszają uśpioną do tej pory cząstkę naszej duszy. Są jak przyjaciele odnalezieni po latach, jak uśmiech losu, kiedy go potrzebujesz. Książki, które biorą w posiadanie twoją duszę. Macie taką książkę, czy ciągle jej szukacie? Ja znalazłam i wiem, że już nigdy więcej czegoś takiego nie poczuję. 

Główny bohater książki, Daniel Sempere to zwyczajny nastolatek mieszkający razem z ojcem i prowadzący z nim skromną księgarnię. Poznajemy go jako dziesięciolatka w pewną letnią noc, kiedy to budzi się przerażony, bo nie może przypomnieć sobie twarzy zmarłej matki. Wtedy tuż przed świtem ojciec postanawia zaprowadzić go na Cmentarz Zapomnianych Książek, miejsce posępne i tajemnicze. Miejsce, które musi pozostać sekretem. Z pośród tysięcy książek Daniel musi wybrać jedną i ocalić od zapomnienia. Kiedy bierze do ręki niepozorny tom „Cień wiatru” nieznanego autora Juliana Caraxa, jeszcze nie wie, że wkrótce owa książka zmieni całe jego życie. 

„Sekret wart jest tyle, ile warci są ludzi, przed którymi powinniśmy go strzec.”*

Zafascynowany cudowną historią jaką skrywają strony „Cienia wiatru”, Daniel, postanawia odnaleźć inne książki autora. O Caraksie jednak mało kto słyszał, a wszystkie jego książki zostały spalone… Szukając osób które mogą mu pomóc w poszukiwaniach trafia pod dach antykwariusza Gustava Barceo, który chce odkupić od Daniela ostatni ocalały egzemplarz. Chłopak jednak nie myśli rozstawać się z ukochaną książką niezależnie od ceny. Zaprzyjaźnia się za to z siostrzenicą  antykwariusza, Klarą, niewidomą kobietą, która opowiada Danielowi o innej książce Caraksa przed laty czytaną jej przez siostrę. Zauroczony piękną kobietą, Daniel, proponuje, że przeczyta jej „Cień wiatru”. Wkrótce  zakochuje się w niej bez pamięci, jednak to uczucie okaże się niezwykle bolesne i zgubne. 

„Czas im bardziej pusty, tym szybciej płynie. Życie pozbawione znaczenia przemyka obok, jak pociąg niezatrzymujący się na stacji.”*

Mijają lata, lecz Daniel wciąż pragnie poznać sekrety tajemniczego autora. Nie jest jednak świadomy niebezpieczeństwa jakie sprowadza na siebie i swoich najbliższych. Kiedy poznaje odpowiedzi na kolejne pytania uświadamia sobie jak wiele wspólnego ma z Julianem. Nie może jednak pozwolić by jego historia skończyła się podobnie. Choć tak naprawdę jej finał ma się dopiero rozegrać…

„Kiedy umrę, wszystko co moje będzie twoje, poza marzeniami”*

Carlos Ruiz Zafon kreśli niesamowitą pełną tajemnic i zawiłości historię w pięknej, magicznej scenerii Barcelony.  Historia jest niesamowicie poruszająca, chwilami wręcz wstrząsająca, autor nie oszczędza bohaterów. Podczas czytania łzy wielokrotnie cisnęły ni się do oczu a, że jestem wrażliwcem pozwalałam im płynąć i cierpiałam razem z bohaterami. Przeżywałam razem z nimi wszystkie tragedie i rozczarowania. Pozwalałam tej historii, z każdą stroną mocniej, zawładnąć moim sercem a ona odsłaniała przede mną kolejne tajemnice, aż do ostatniej strony. Książka posiada wiele wątków, a drogi bohaterów są niezwykle kręte, ale autorowi udało się doprowadzić wszystkie do końca. Często autorzy stawiają sobie za wysoko poprzeczkę a potem nie dają rady, tu niczego takiego nie uświadczymy bo autor o niczym ani nikim nie zapomina. Zafon zostawił nam jednak trochę wolnej przestrzeni, w którą możemy wpleść własne wnioski i przemyślenia. Tu dzierży berło jedynie nasza wyobraźnia. Cała historia jest nostalgiczna i płynie powoli, co wcale nie jest minusem, bo przez to zyskuje swój własny niepowtarzalny klimat. 

„Ten, kto kocha naprawdę, kocha w milczeniu, uczynkiem, a nie słowami.”*

Myślę, że ta historia poruszy każde serce i nikogo nie pozostawi obojętnym. Jeśli się jeszcze wahacie to powiem wam, że też się wahałam. Zastanawiałam się czy nie jestem za młoda na takie historie i czy w ogóle mi się spodoba. Jak się okazało bardzo się myliłam wątpiąc w tą opowieść, wiek nie ma znaczenia jeśli jesteście choć trochę dojrzali i wrażliwi. "Cień wiatru" jest częścią czteroksiągu o Barcelonie. Książki nie będą ze sobą fabularnie powiązane, lecz ich wspólnym mianownikiem będzie miasto i Cmentarz Zapomnianych Książek. Do tej pory ukazały się dwa z czterech tomów: „Cień wiatru” i „Gra anioła”. Lektura tego drugiego wciąż przede mną, mam nadzieję, że okaże się równie poruszająca co poprzedniczka.
Gorąco polecam!

Ocena: 10/10

Na zakończenie nam dla was link do strony autora- http://www.graaniola.pl/cien_wiatru/ 
Oraz zwiastun:  http://www.youtube.com/watch?v=wNB59VcyJec

Dzięki WAM mój blog ma już ponad 1000 wejść! Naprawdę wiele dla mnie znaczy, że ktoś chce to czytać. Dziękuję! :-)

----------------------------
* fragmenty powieści

29 sierpnia 2011

Bajka dla dużych dziewczynek



Nancy Werlin- "Niemożliwe"
Wyd. Nasza Księgarnia

"Czy wybierasz się do Scarborough na targ?
Szałwia, rozmaryn, tymianek i nać.
Pozdrów dziewczynę, co mieszka tam
I w pułapce mej miłości będzie trwać"*

Słyszeliście na pewno powiedzenie, że historia lubi się powtarzać. Jednak wydaje mi się, że dotyczy to głównie złych rzeczy . Podobnie chyba myślała Nancy Werlin tworząc powieść „Niemożliwe”. Postanowiła jednak rzucić wyzwanie temu powiedzeniu. Powołała do życia bohaterkę, która nie bacząc na to, że jej los został przesądzony dawno temu pragnie odmienić swoje przeznaczenie. I nie tylko swoje. Jednak czy samo pragnienie wystarczy?...

Najbardziej nieprawdopodobne historie zazwyczaj zaczynają się bardzo niewinnie. W dzień swoich siódmych urodzin Lucy Scarborough dokonała odkrycia, które wkrótce miało zmienić jej życie. Układając prezenty odkryła tajemną skrytkę ukrytą w półce a w środku plik zapisanych kartek. Choć wtedy nie potrafiła nawet dobrze czytać, była pewna, że te kartki mają magiczną moc. Schowała je więc z powrotem razem z koszulką, którą dostała od przyjaciela i wypowiadając życzenie zamknęła skrytkę. Przypomniała sobie o niej dopiero po dziesięciu latach, kiedy jej życie legło w gruzach. Zapomniała jednak o zaklęciu. Jednak jak się okazuje „magia” nie zapomniała o niej. Tyle, że ten rodzaj magii nie wymaga czarowania i prędzej czy później dotyka każdego…

Siedemnastoletnia Lucy to osoba niezwykle uparta i twardo stąpająca po ziemi. Wie czego chce i z uporem dąży do spełnienia swoich marzeń. Mieszka z ukochanymi rodzicami zastępczymi, którzy zajęli się nią po tym jak jej biologiczna matka popadła w szaleństwo. Lucy nigdy nie uważała Mirandy za swoją prawdziwą matkę, bo jak można tak traktować kobietę, która nigdy nie zachowywała się jak matka, a w dodatku śledzi Lucy, ciągle wykrzykuje niedorzeczne brednie, ostrzeżenia i śpiewa w kółko tą samą starą balladę? Dziewczyna nie jest jednak sama. Ma kochającą rodzinę i Zacha, przyjaciela z dzieciństwa.

Zbliża się bal, wieczór, na który Lucy czekała od dawna. Wszystko miało być idealne, dziewczyna choć na chwilę chciała oderwać się od problemów. Jednak to co się stało potem, Lucy ma zapamiętać do końca życia. Ten bal skończył się więcej niż jedną tragedią. W jednej chwili wszystko się zmieniło. To jednak dopiero początek. Wkrótce dziewczyna odkrywa nieprawdopodobną historię swojej rodziny. Czy to możliwe, że na kobiety z jej rodu przed wiekami rzucono klątwę, która sprawiała, że wszystkie bez wyjątku popadały w szaleństwo po narodzinach pierworodnej córki? Wkrótce słowo „niemożliwe” nabierze dla Lucy nowego znaczenia. Klucz do tajemnicy znajduje się w odkrytej przed laty skrytce, jednak czy dziewczyna zdoła uwierzyć w prawdę zanim będzie za późno? Czy zdoła wykonać trzy niemożliwe zadania opisane w balladzie, choć żadnej z jej przodkiń się to nie udało?

Narracja jest trzecioosobowa dzięki czemu poznajemy historię nie tylko z jednej perspektywy. Autorka daje nam dostęp do myśli wielu bohaterów przez co opowieść staje się dużo bardziej intrygująca i wielowymiarowa. Muszę przyznać, że jestem szczerze oczarowana tą opowieścią, no cóż, klątwy i tajemnice z przeszłości fascynują mnie nie od dziś. Autorka inspirowała się staroangielską balladą „Targ w
Scarborough” i tu należą jej się ukłony za doskonałe wykorzystanie jej w powieści. Nie można nie wspomnieć o absolutnie cudownych okładkach, zarówno nasza jak i oryginalna są piękne i mają klimat.Styl autorki również przypadł  mi do gustu, mam nadzieję, że jej druga powieść "Extraordinary", również doczeka się publikacji w naszym kraju. 

Historia jest naprawdę klimatyczna, nie ma tu wybuchów i ucieczek, wszystko jest przepojone spokojem choć zarazem wciąż trzyma w napięciu. Czy jest coś takiego jak wieczna miłość? Czy można żądać od ukochanej osoby niemożliwego? I gdzie tak naprawdę jest granica między miłością a nienawiścią? Piękna, subtelna, nastrojowa i pełna ciepła opowieść o prawdziwej miłości, walce z przeznaczeniem i odkrywaniu swojego wnętrza, przepełniona magią choć wątki paranormalne są naprawdę bardzo okrojone. Kiedy skończyłam czytać miałam ochotę natychmiast zacząć od początku, może dlatego, że jestem beznadziejną romantyczką, ale raczej dlatego, że klimat ballady tak mnie zahipnotyzował, że nie chciałam uwolnić się spod jego uroku. Ta magiczna opowieść o odkrywaniu szczęścia poruszy serce każdej dziewczyny. Bo która z nas nie chce być szczęśliwa?

Ocena: 9/10

Ballada "Targ w Scarborough" jest bardzo stara, powstała prawdopodobnie w 1670 roku i ma naprawdę wiele wersji. Chciałabym podzielić się z wami jedną z nich bo choć słowa nieco się różnią, muzyka idealnie odzwierciedla klimat powieści: 

---------------------
* Fragment ballady "Targ w Scarborough"

25 sierpnia 2011

"Wesołych Głodowych Igrzysk!"*



Suzanne Collins- "Igrzyska Śmierci"
Wyd. Media Rodzina
 Czy zdarza wam się czasem, że już na wstępie przyklejacie jakiejś książce etykietkę i nie macie zamiaru po nią sięgać, nawet jeśli jest wysoko oceniana? Choć "Igrzyska Śmierci" nie doczekały się chyba ani jednej miażdżącej recenzji uznałam, że to nie jest historia dla mnie. Nie i koniec. Muszę jednak przyznać, że to było dosyć dawno, nie znałam wtedy jeszcze gatunku jakim jest antyutopia i w zasadzie wcale nie ciągnęło mnie w tym kierunku. Potem przeczytałam "Intruza" Stephenie Meyer i cała moja opinia na ten temat legła w gruzach. Choć początkowo myślałam, że historie o przyszłości nie przypadną mi do gustu, pewnie dlatego, że nie przepadam za science fiction a przyszłość niechybnie mi się z tym kojarzy, muszę przyznać, że bardzo sie myliłam. Całkowicie zauroczona "Intruzem" zaczęłam myśleć o "Igrzyskach" trochę inaczej. Przeczytałam jeszcze parę recenzji, a nawet fragment i w końcu po jakimś czasie dzięki promocji z okazji Dnia Książki, kupiłam tą powieść. Teraz świeżo po lekturze nie mogę sobie wybaczyć, że tak długo zwlekałam z poznaniem tej historii. Ostatnio większość recenzowanych przeze mnie książek dostawała 9/10 co może świadczyć o tym, że wszystko mi się podoba. To oczywiście nieprawda, bo jestem strasznie wybredna, proces wybierania książek, które kupię w moim przypadku jest bardzo złożony i zwarzywszy na cenę staram się nie kupować czegoś co może nie przypaść mi do gustu. Naprawdę się cieszę, że zaryzykowałam i sięgnęłam po tą książkę. I wiecie co? Jestem totalnie, całkowicie, po uszy zakochana w tej historii! Tak, właśnie zakochana. Choć mogłoby się wydawać inaczej, to już dawno nie miałam w rękach tak kapitalnej powieści!

Poświęcę później jeszcze trochę miejsca na zachwyty, ale jeśli chcę was zachęcić (a wierzcie mi, dawno tak bardzo mi na tym nie zależało!) muszę opowiedzieć co nieco o fabule. W przyszłości jaką wymyśliła Suzanne Collins świat wygląda zupełnie inaczej niż ten który znamy. Właściwie wszystko to co znamy przestało istnieć a mieszkańcy tego nowego świata pewnie nawet nie mają pojęcia jak wyglądało nasze życie. Tam gdzie kiedyś znajdowała sie Ameryka Północna powstało państwo Panem. Imponującą siedzibę władz- Kapitol otacza dwanaście dystryktów. Jak łatwo się domyślić im dalej od Kapitolu tym biedniejsi mieszkańcy. Historia zaczyna sie w  najbiedniejszym dwunastym, dystrykcie specjalizującym się w górnictwie. Tam poznajemy Katniss Everdeen, główną bohaterkę  a zarazem narratorkę powieści. Życie Katniss nie jest usłane różami, w zasadzie patrząc na jej życie można powiedzieć, że jest wręcz usłane samymi kolcami. Po tragicznej śmierci ojca w kopalni, dziewczyna zostaje głową rodziny. Teraz to na niej ciąży odpowiedzialność za los bliskich. Musi opiekować się młodszą siostrą, chorą matką i zdobywać pożywienie. Katniss nie należy jednak do tych osób które łatwo się poddają, dziewczyna wie, że nie może zawieść bo od niej wszystko zależy. Codziennie łamie prawo przechodząc pod ogrodzeniem do lasu, żeby polować. Nie ma wyboru, innego życia nie zna.

Opowieść zaczyna się w dożynki, najgorszym dniu dla wszystkich mieszkańców. Kapitol chcąc pokazać ludziom jak ogromną ma nad nimi władzę i zniechęcić w ten sposób do buntu, który niegdyś wybuchł w trzynastym, nieistniejącym już dystrykcie, organizuje co roku Głodowe Igrzyska. W wyniku losowania z każdego dystryktu zostaje wybrana dwójka nastolatków od dwunastego do osiemnastego roku życia, którzy muszą wziąć udział w turnieju na śmierć i życie transmitowanym na żywo w telewizji. Kiedy Katniss czeka na wynik losowania może błagać los tylko o jedno: "Tylko nie ja". Jednak kiedy zostaje wyczytane nazwisko jej młodszej siostry dziewczyna nie waha się nawet przez chwilę, postanawia zająć jej miejsce. Kiedy staje na scenie dociera do niej, że wydała na siebie wyrok śmierci. Jednak nie ma zamiaru okazywać słabości, jeśli ma umrzeć zrobi to z godnością. Ale jest jeszcze nadzieja. Może wygrać, prawda? Drugim wylosowanym uczestnikiem okazuje się Peeta Mellark, syn piekarza, chłopak, który przed laty dając jej chleb uratował Katniss i jej rodzinę od niechybnej śmierci głodowej. Czy to w porządku stanąć do walki naprzeciw człowieka, który ocalił ci życie?

Dwadzieścia cztery osoby, kamery śledzące każdy ich ruch, głodni krwi organizatorzy, jeden zwycięzca... To zdecydowanie nie książka dla dzieci. Nie tylko za sprawą brutalnych scen. To opowieść dla dojrzałych osób, które będą w stanie zrozumieć co się za nią kryje. Jak już pisałam, początkowo wcale nie miałam zamiaru kupować tej książki. No, bo co może być ciekawego w takiej historii. Uczestnicy igrzysk pozabijają się nawzajem, główna bohaterka wygra i tyle. Nic bardziej mylnego. Wszystko jest dokładnie przemyślane, nic nie dzieje się przypadkowo. Autorka przez tą historię chce nam coś przekazać. Coś bardzo ważnego, ale nie odbiorę wam przyjemności odkrywania. Reszty musicie dowiedzieć się sami. Historia jest całkowicie nieprzewidywalna, nie uświadczycie tu schematów, a nagłe zwroty akcji dosłownie wbijają w fotel. Nie ma chwili wytchnienia. Wierzcie mi, dawno tak nie przeżywałam czytania książki. Serce waliło mi równie mocno co Katniss jakbyśmy były jedną osobą. Co chwila wstrzymywałam oddech nie mogąc doczekać się co będzie dalej, dostawałam gęsiej skórki, dosłownie roznosiły mnie najróżniejsze emocje. Żadna siła nie była w stanie oderwać mnie od lektury. Tej książki nie da się odłożyć na bok, nie da się o niej nie myśleć, nawet kiedy sie ją skończy, a może zwłaszcza wtedy. W każdym razie ja nie potrafię. Suzanne Collins odwaliła kawał dobrej roboty, bohaterowie są niesamowicie wyraziści i wielowymiarowi, naprawdę ciężko ich przejrzeć. Fabuła przypomina jazdę kolejką górską z masą zakrętów i bez pasa bezpieczeństwa. Wydaje się wam, że już znacie zakończenie? Błąd. Jedyne czego możecie być pewni to, że nie możecie być pewni niczego. Wszystkie chwyty są dozwolone. Uwierzcie mi, tej podróży nie zapomnicie nigdy. Nie wiem co jeszcze mogłabym dodać, żeby was przekonać. Ta historia po prostu nie ma prawa się wam nie spodobać. Jeśli jest jakaś książka, którą po prostu TRZEBA przeczytać, to z pewnością "Igrzyska Śmierci". Nie mogę się doczekać kiedy sięgnę po kolejne tomy i czekam na ekranizację nad którą  trwają już prace. POLECAM!


Ocena: 10/10 (choć myślę, że to i tak za mało, ta opowieść wręcz nie mieści się w skali!)

----------------
* cytat z książki.

24 sierpnia 2011

Stosy wakacyjne :)

Prawie wszyscy dodają na blogach fotki swoich książkowych zdobyczy i ja zapragnęłam dołączyć do tego grona :-) Ciężko powiedzieć dlaczego, ale lubię patrzeć na czyjeś kolekcje więc teraz przyszedł czas by pochwalić się swoją. A co! :-)

STOS LIPCOWY-


Od góry:
1. "Lucas"- Kevin Brooks (bardzo długo zwlekałam z kupnem tej książki, ale w końcu udało mi się ją zdobyć, jak niektórzy już wiedzą, kocham dramaty!)
2. "Deklaracja"- Gemma Malley (antyutopie są ostatnio bardzo popularne, zauważyliście? Muszę przyznać, że jestem oczarowana tym gatunkiem. Najlepsza książka to chyba "Igrzyska śmierci", które właśnie kończę czytać i już teraz polecam serdecznie, recenzja niedługo)
3. "Pałac północy"- Carlos Ruiz Zafon ( mój absolutnie ulubiony autor! Mam wszystkie jego książki oprócz "Gry anioła". Niedługo możecie spodziewać się też recenzji "Cienia wiatru" i "Mariny". Napisałam je dość dawno ale jeszcze czekają na publikację)
4. "Niemożliwe"- Nancy Werlin ( zabieram się za nią jak tylko skończę "Igrzyska...". Długo czekałam na wydanie jej u nas, miejmy nadzieję, że się nie rozczaruję)
5. "Mroczne serce. Przeznaczeni"- Lee Monroe ( wygrana na qfant.pl. Zbiera niezbyt pochlebne recenzje, zobaczymy czy mi się spodoba)
6. "Neva"- Sara Grant (wygrana na paranormalbooks.pl. Kolejna antyutopia, mam zamiar kupić ich jak najwięcej)

STOS SIERPNIOWY-


1. "Karuzela uczuć"- Jodi Picoult (widziałam ostatnio kawałek filmu nakręconego na podstawie tej książki i po prostu musiałam ją kupić! To moje pierwsze spotkanie z Jodi, ciekawe czy powiększę liczne grono jej fanów...)
2. "Ostatni Olimpijczyk"- Rick Riordan ( wyszło tak trochę od tyłu...)
3. "Bitwa w labiryncie" - Rick Riordan 
4. "Klątwa tytana"- Rick Riordan
5. "Morze potworów"- Rick Riordan
6. "Złodziej pioruna"- Rick Riordan (i mam tą cudowną serię w komplecie :-) ZP już czytałam ale chętnie sobie odświeżę zanim sięgnę po następne tomy)
7. "Uzdrowiciel"- Sharon Sala ( to całkowicie spontaniczny zakup. Dałam tylko 15 zł w szpitalnym stoisku z książkami)
8. "Biali bogowie"- Torsten Krol (recenzja) (wielkie pozytywne zaskoczenie. Również zdobyte w szpitalu za 15zł)
A oto Percy Jackson, który siedzi w pudle :-) Jeśli ktoś jeszcze nie zna przygód nastoletniego herosa, (a chce je poznać) radzę zaopatrzyć się w takie pudło. Kosztuje 130 zł oszczędzicie prawie 50 zł. A jeśli dodacie do tego kod z plusa zaoszczędzicie jeszcze więcej. Ja tak zrobiłam.
Słyszeliście o tej promocji? Naprawdę uratowała mnóstwo mojej kasy. teraz ciągle męczę dwie przyjaciółki, które mają telefony w plusie, bo ja mam inną sieć...
http://nakarte.plus.pl/v.do?idx=910132

Podsumowując: jestem zadowolona z wakacyjnych zdobyczy :-) Choć mam nadzieję, że to jeszcze nie koniec i uda mi się coś do tego stosu dorzucić. Tymczasem prezentuję Wam cały mój dobytek. Brakuje tylko dwóch książek "Innych"-Ewy Dragi i "Cienia Wiatru"- Zafona. A oto on:



---------------
Przepraszam za jakość, zdjęcia robiłam telefonem. Aparat zaginął w akcji :-)
* dodałam nowe zdjęcie biblioteczki, na poprzednim prawie nic nie było widać :-)

Zobacz też:

.