Pokazywanie postów oznaczonych etykietą baśń. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą baśń. Pokaż wszystkie posty

17 marca 2022

„Piękno i Bestie. Niebezpieczne baśnie”- Soman Chainani

 Baśnie napisane na nowo

"Piękno i bestie" to zbiór baśni napisanych na nowo. Dwanaście historii, które doskonale znacie, ale gwarantuję Wam, że każda z nich całkowicie Was zaskoczy. Każda opowieść przesiąknięta jest mrokiem i krwawymi scenami, ale zawiera także zaskakujący morał, którego nie znajdziecie w oryginalnych wersjach. Podczas gdy klasyczne baśnie przeważnie skupiają się tylko na tym, że dobro zawsze wygra ze złem, tutaj autor podkreśla nieco bardziej aktualne wartości. 

21 maja 2019

„Bestia. Przebudzenie Lizzie Danton”- L.A. Fiore

Wyd. NieZwykłe | Org. Savage.The Awakening of Lizzie Danton | 396 str. | 39,90 zł | Data wydania: 12.12.2018 r. 

Książę z bajki czy zły wilk?

Podobno przeciwieństwa się przyciągają, ale to bratnie dusze łączą się ze sobą na wieki. Lizzie Danton nie spodziewała się, że na drugim końcu świata znajdzie rodzinne korzenie i drugą połowę swojej duszy. Kiedy młoda artystka dowiaduje się, że miała w Szkocji ciocię, która zapisała jej w spadku cały swój majątek, bez wahania wyrusza w podróż, by odkryć rodzinne dziedzictwo. Kobieta nie może uwierzyć, że jej okrutna matka skazała ją na samotność w szkole z internatem i pełne cierpienia dzieciństwo, choć istniała osoba, która mogłaby ją bezwarunkowo pokochać.  W Szkocji, Lizzie wreszcie czuje, że odnalazła dom, którego do tej pory nie miała, a bajkowe górskie tereny są dla malarki niewyczerpanym źródłem inspiracji. Ale nie tylko krajobrazy przyciągają jej wzrok. Równie fascynujący okazuje się Brochan McIntyre- miejscowa legenda, mężczyzna, który mieszka w zamku, choć bliżej mu do złego wilka niż księcia z bajki. Choć wszyscy ostrzegają Lizzie przed Brochanem i czającym się w nim mrokiem, kobieta nie chce wierzyć w okrutne plotki rozpowiadane na jego temat. Chce sama się przekonać jaka historia kryje się za bladoniebieskim spojrzeniem, w którym widzi takie samo cierpienie jakiego sama doświadczyła. 

18 maja 2019

„Wiedźma morska”- Sarah Henning

Wyd. NieZwykłe | Org. Sea Witch | Seria Wiedźma morska Tom I | 302 str. | 39,90zł | Data wydania: 27.02.2019 r. 

Legenda z morskich głębin

Morze jest kapryśne i nieprzewidywalne, ale nie jest niesprawiedliwe. Zawsze zabiera dokładnie tyle samo ile dało. Wie o tym doskonale Eve, córka rybaka z królewskiego portu. Cztery lata temu morze odebrało jej przyjaciółkę, a dziewczyna nie może pozbyć się poczucia winy w związku z jej śmiercią. Choć robiła, co w jej mocy, by morze oddało Annę z powrotem, jej magia okazała się bezsilna wobec potęgi morza. Aż do dnia, kiedy spotyka Annemette. Choć dziewczyna uparcie twierdzi, że nie jest Anną, uderzające podobieństwo nie może być przypadkowe. Głęboko w sercu Eve czuje, że odzyskała utraconą przyjaciółkę. I nie pozwoli, by morze odebrało ją jej po raz kolejny.

21 kwietnia 2018

„Cinder”- Marissa Meyer

Wyd. Papierowy Księżyc | Org. Cinder | Saga Księżycowa Tom I | 420 str. | 44,90 zł | Premiera: 22.11.2017 r. 

Cybernetyczny Kopciuszek w dystopijnym świecie

Kopciuszek, był wrażliwą i dobrą dziewczyną, pogardzaną przez macochę i dwie przyrodnie siostry. Jako ich służka nie mogła nawet pójść na bal do zamku, choć bardzo tego pragnęła. Dobra wróżka pomogła jednak dziewczynie i ta jako najpiękniejsza z panien, przetańczyła cały bal w objęciach przystojnego księcia. Mimo wielu przeciwności i dobro oczywiście zwycięża a Kopciuszek żyje długo i szczęśliwie…  Tak brzmi oficjalna wersja, ale zaraz poznacie tą baśń w zupełnie nowej odsłonie. Cinder- nasz dystopijny Kopciuszek, żyje w prawdziwym świecie, pełnym zagrożeń i zła. Jako cyborg (czyli zmodyfikowany genetycznie człowiek) jest traktowana z pogardą nie tylko przez macochę, ale  całe społeczeństwo. Dziewczyna nie marzy o księciu z bajki, jej największym pragnieniem jest wolność. Jako własność swojej macochy, Cinder nie może sama o sobie decydować, ani w żaden sposób bronić się przed jej okrutnymi rozkazami. Jedynym sposobem na normalne życie jest dla niej ucieczka. Noc balu wydaje się idealna, w końcu i tak nie pozwolono jej na niego pójść. Nieoczekiwana znajomość z księciem komplikuje jednak wszystko.

11 lipca 2017

„Kroniki Jaaru. Księga Luster”- Adam Faber

Wyd. Czwarta Strona | Seria Kroniki Jaaru Tom 1 | 456 str. | 39,90 zł | Premiera: 14.06.2017 r.

Dajcie się oczarować… magii!

Wszystko zaczęło się od seledynowego kamienia, który przyciągnął spojrzenie Kate, od pierwszej chwili kiedy zobaczyła go na wystawie tajemniczego sklepu. Ciotka, z którą dziewczyna mieszka od rozwodu rodziców, kategorycznie zabrania jej interesować się tym nietypowym miejscem. Zakaz tak niedorzeczny, że aż sam prosi się by go złamać, co też bohaterka czyni z niekłamaną radością. Zafascynowana dziwnym i magicznym miejscem, decyduje się przyjąć nietypowy prezent od ekspedientki: tajemniczą Księgę Luster. Kate znajduje w niej magiczne zaklęcia, ale nie wierzy w podobne bajki. Po części dla żartu, ale głównie z ciekawości, rzuca na kolegę z klasy czar miłosny, który nie tylko zadziała ale okaże się równocześnie opłakany w skutkach. Ale nie ma tego złego!  Mierne próby parania się z magią otworzą dziewczynie wrota do innego świata, a tam zacznie się prawdziwa przygoda!

8 kwietnia 2017

„Zakazane życzenie”- Jessica Khoury

Wyd. SQN | org. The Forbidden Wish | 380 str. | 36,90 zł | Premiera: 01.03.2017 r.


A gdyby dżinem z lampy była… kobieta?

Baśń to opowieść utkana z przedziwnej materii, przetykanej magią, z misternym wzorem tajemnic, wykończonej koronką z czystego oczarowania. A jednak okazuje się, że sprawny krawiec, z tej niezwykle wdzięcznej tkaniny jest w stanie uszyć całkowicie inną kreację, która zachowując wszystkie swoje cudowne elementy, każe poznawać siebie na nowo i cieszy oko zupełnie nową formą. Jessica Khoury biorąc na warsztat baśń o Aladynie uczyniła z niej w swoich rękach plastyczną glinę, z której ulepiła na nowo cały baśniowy świat, dodając ozdobniki swojej własnej nieskrępowanej niczym wyobraźni. Efekt oszałamia i zaskakuje, ale co najciekawsze- po stokroć przebija swój własny pierwowzór.

27 lutego 2017

„Marta, która się odnalazła”- Caroline Wallace

Wyd. Pascal | org. The Finding of Martha Lost | 384 str. | 39,90 zł |  Premiera: 15.02.2017 r. 

Baśń bez „dawno dawno temu”

Najprawdziwsze baśnie mogą rozgrywać się dosłownie pod naszym nosem. Nawet szary dworzec kolejowy może okazać się odpowiednią scenerią do opowiedzenia baśni, a nawet miejscem magicznym, jeśli tylko odpowiedni ludzie swoją osobowością nadadzą mu koloru. W tej historii promyczkiem światła, czystą radością i tajemnicą jest Marta Zguba, 16-letnia dziewczyna, która mieszka na dworcu kolejowym w Liverpoolu, od kiedy pamięta. Gdy była niemowlęciem trafiła do dworcowego biura rzeczy znalezionych i tam już pozostała, ponieważ nikt się po nią nie zgłosił. Z przybyciem Marty wiąże się pewna legenda, opowiedziana jej niegdyś przez surową przybraną Matkę. Zgodnie z legendą, Marta jest kormoranem stacji Lime Street, czymś na kształt jej bijącego serca i jeśli choć na chwilę ją opuści, cały budynek legnie w gruzach. Marta wierzy w tą opowieść, dlatego nigdy nie była na zewnątrz i ani myśli opuszczać stacji. Spędza dnie na wirowaniu po peronach, rozmyślaniu o pierwszych rozdziałach swojej historii i pracy w biurze rzeczy znalezionych.  Ma do tego niezwykły dryg nie tylko dlatego, że sama jest Zgubą, ale ponieważ posiada pewien niecodzienny dar, dzięki któremu poprzez dotyk poznaje historie zagubionych przedmiotów. Gdyby tylko w ten sposób mogła odkryć jak sama się zagubiła…

16 grudnia 2013

"Kraina lodu"- Walt Disney Pictures


Opis:

Księżniczka Elza urodziła się z pewnym wyjątkowym darem: potrafi władać mrozem. Tak jej się przynajmniej wydaje, bo pewnego dnia podczas zabawy moc wymyka się spod kontroli i krzywdzi jej młodszą siostrę Annę. Dziewczynkę udaje się uratować, jednak z jej wspomnień zostają usunięte wszystkie wspomnienia o magii. Od tej pory Elza musi żyć w odosobnieniu, by nauczyć się kontrolować swój dar. Nie jest to jednak łatwe. Kiedy podczas koronacji w napadzie złości jej magia ponownie wymyka się spod kontroli, tajemnica zostaje ujawniona a królowa ucieka w góry. Jej magia zdążyła jednak zamrozić całe królestwo, którego jedyną szansą na ocalenie jest odnalezienie królowej i cofnięcie czaru. Anna wyrusza na poszukiwanie siostry. Odnajdzie jednak o wiele więcej…

You Tube się buntuje i nie chce dodać innego zwiastuna...

Opinie były różne… Nie mogłam przejść jednak obojętnie obok faktu, że za „Krainę lodu” odpowiedzialni są twórcy „Zaplątanych”, których uwielbiam. Zdecydowałam sama sprawdzić, co i jak i wybrałam się do kina by samodzielnie wydać osąd. Już teraz mogę powiedzieć, że wcale nie będzie surowy.

Na początku może trochę pomarudzę. NIENAWIDZĘ, kiedy w bajkach postacie śpiewają! Dosłownie tego nie cierpię i nie cierpiałam już jako dziecko. Te sceny, kiedy akcja nagle przestaje się dziać, bo bohater musi nagle pobiegać po łące i odśpiewać jakieś trele wnerwia mnie niezmiennie od lat. Niestety śpiewania było tu dużo… Za dużo moim skromnym zdaniem. I nie były to piosenki pokroju „Zing song”(Link dla tych co jeszcze nie słyszeli) z „HoteluTransylwania”. O nie, to były typowe piosenki a’la musical, w dodatku to stereotypowe bieganie po łące też się przytrafiło… I choć były ładne i ogólnie cacy to w sumie podobała mi się tylko jedna, śpiewana przez trolle, bo była zwyczajnie śmieszna. Dużo lepiej byłoby w moim odczuciu zastąpić to całe śpiewanie paroma zgrabnie złożonymi, śmiesznymi zdaniami. No cóż, bajka była jednak skierowana do maluchów (których była pełna sala) i nie narzekały, wręcz przeciwnie, więc nie dla wszystkich śpiewanie będzie minusem.



To, co zachwyca widza już od pierwszej minuty, to wspaniałe efekty 3D. Czytałam o tym w kilku recenzjach, więc sama mogę tylko przyklasnąć słowom, że płatki śniegu były fantastyczne, wręcz hipnotyczne. Dzieciaki w kinie miały ubaw usiłując je złapać, a ja wciąż nie mogłam nadziwić się zachowaniu rodziców, którzy kazali im siadać i grzecznie oglądać. Chyba o to chodzi w 3D żeby maluchom trochę uatrakcyjnić seans. Poprawcie mnie, jeśli się mylę. Szkoda tylko, że na śnieżynkach efekty 3D się skończyły… Może było tam coś jeszcze, ale było tak słabe, że tego nie pamiętam. Więc z plusa bardzo płynnie przeszliśmy na minus. A szkoda.


Co do fabuły, jest dosyć typowa. Mamy magiczną moc, która wymyka się spod kontroli, dwie siostry, które straciły dobry kontakt, mały trójkąt miłosny, (niejednego) przystojniaka, który (oczywiście) odegra bardzo ważną rolę w życiu bohaterki i miłość, która naprawi całe zło. Sprawdzony schemat bajki i w sumie nie ma, co udziwniać, bo i po co skoro wszystkim się on podoba. Co ciekawe, choć w królestwie dzieją się dziwne i złe rzeczy, to jako takiego czarnego charakteru nie ma. Może inaczej, jest ale dosyć późno dowiadujemy się który z bohaterów jest „nie ten tego” jak to się mówi ;)



A teraz najważniejsze: skala śmieszności. Wbrew pozorom podchodzę do tej kwestii śmiertelnie poważnie, bo nawet najpiękniejszą bajkę ocenię na zero bezwzględne, jeśli nie wytworzy na mojej mordce uśmiechu. Przyznam, że po dość drętwym początku, pełnym wycia do księżyca, byłam, bardzo sceptycznie nastawiona. Aż tu nagle bohaterka dorosła i okazało się, że jest absolutnie przekomiczna! Anna, bałwan Olaf, renifer Sven, to najśmieszniejsze postacie. No i niezapomniana scena w sklepie… Ale to zobaczcie już sami! Pękniecie ze śmiechu. W mojej Absurdalnej skali śmieszności oceniam wysoko, bo aż na 8/10! Jak na mnie to niemal 10 ;)



Nadszedł czas podsumowania. Choć dzieckiem nie jestem już od dawna, to do bajek mam niezmienną słabość. Tej też nie potrafiłam odmówić, po fenomenalnym zwiastunie, który totalnie mnie powalił. I choć sceny ze zwiastuna próżno w filmie szukać, to i reszta historii okazała się bardzo zabawna i przyjazna w odbiorze. Przyjazna to chyba najlepsze określenie tej historii. Wszystko jest tam strasznie ładne i milutkie: piękny, bajkowy świat, niezwykła magia, uroczy bohaterowie i zabawne sytuacje. Mi się podobało, i choć polecałabym bakę raczej dla maluchów, to i starsi znajdą w niej coś, a może nawet trochę więcej niż „coś” dla siebie. Polecam.

Ocena:

8/10


Zrobiło się trochę filmowo, ale obiecuję, że już wkrótce powrócą recenzje książek. Może z drobną przerwą na "Grę Endera" ale tego z kolei obiecać nie mogę :P

29 sierpnia 2011

Bajka dla dużych dziewczynek



Nancy Werlin- "Niemożliwe"
Wyd. Nasza Księgarnia

"Czy wybierasz się do Scarborough na targ?
Szałwia, rozmaryn, tymianek i nać.
Pozdrów dziewczynę, co mieszka tam
I w pułapce mej miłości będzie trwać"*

Słyszeliście na pewno powiedzenie, że historia lubi się powtarzać. Jednak wydaje mi się, że dotyczy to głównie złych rzeczy . Podobnie chyba myślała Nancy Werlin tworząc powieść „Niemożliwe”. Postanowiła jednak rzucić wyzwanie temu powiedzeniu. Powołała do życia bohaterkę, która nie bacząc na to, że jej los został przesądzony dawno temu pragnie odmienić swoje przeznaczenie. I nie tylko swoje. Jednak czy samo pragnienie wystarczy?...

Najbardziej nieprawdopodobne historie zazwyczaj zaczynają się bardzo niewinnie. W dzień swoich siódmych urodzin Lucy Scarborough dokonała odkrycia, które wkrótce miało zmienić jej życie. Układając prezenty odkryła tajemną skrytkę ukrytą w półce a w środku plik zapisanych kartek. Choć wtedy nie potrafiła nawet dobrze czytać, była pewna, że te kartki mają magiczną moc. Schowała je więc z powrotem razem z koszulką, którą dostała od przyjaciela i wypowiadając życzenie zamknęła skrytkę. Przypomniała sobie o niej dopiero po dziesięciu latach, kiedy jej życie legło w gruzach. Zapomniała jednak o zaklęciu. Jednak jak się okazuje „magia” nie zapomniała o niej. Tyle, że ten rodzaj magii nie wymaga czarowania i prędzej czy później dotyka każdego…

Siedemnastoletnia Lucy to osoba niezwykle uparta i twardo stąpająca po ziemi. Wie czego chce i z uporem dąży do spełnienia swoich marzeń. Mieszka z ukochanymi rodzicami zastępczymi, którzy zajęli się nią po tym jak jej biologiczna matka popadła w szaleństwo. Lucy nigdy nie uważała Mirandy za swoją prawdziwą matkę, bo jak można tak traktować kobietę, która nigdy nie zachowywała się jak matka, a w dodatku śledzi Lucy, ciągle wykrzykuje niedorzeczne brednie, ostrzeżenia i śpiewa w kółko tą samą starą balladę? Dziewczyna nie jest jednak sama. Ma kochającą rodzinę i Zacha, przyjaciela z dzieciństwa.

Zbliża się bal, wieczór, na który Lucy czekała od dawna. Wszystko miało być idealne, dziewczyna choć na chwilę chciała oderwać się od problemów. Jednak to co się stało potem, Lucy ma zapamiętać do końca życia. Ten bal skończył się więcej niż jedną tragedią. W jednej chwili wszystko się zmieniło. To jednak dopiero początek. Wkrótce dziewczyna odkrywa nieprawdopodobną historię swojej rodziny. Czy to możliwe, że na kobiety z jej rodu przed wiekami rzucono klątwę, która sprawiała, że wszystkie bez wyjątku popadały w szaleństwo po narodzinach pierworodnej córki? Wkrótce słowo „niemożliwe” nabierze dla Lucy nowego znaczenia. Klucz do tajemnicy znajduje się w odkrytej przed laty skrytce, jednak czy dziewczyna zdoła uwierzyć w prawdę zanim będzie za późno? Czy zdoła wykonać trzy niemożliwe zadania opisane w balladzie, choć żadnej z jej przodkiń się to nie udało?

Narracja jest trzecioosobowa dzięki czemu poznajemy historię nie tylko z jednej perspektywy. Autorka daje nam dostęp do myśli wielu bohaterów przez co opowieść staje się dużo bardziej intrygująca i wielowymiarowa. Muszę przyznać, że jestem szczerze oczarowana tą opowieścią, no cóż, klątwy i tajemnice z przeszłości fascynują mnie nie od dziś. Autorka inspirowała się staroangielską balladą „Targ w
Scarborough” i tu należą jej się ukłony za doskonałe wykorzystanie jej w powieści. Nie można nie wspomnieć o absolutnie cudownych okładkach, zarówno nasza jak i oryginalna są piękne i mają klimat.Styl autorki również przypadł  mi do gustu, mam nadzieję, że jej druga powieść "Extraordinary", również doczeka się publikacji w naszym kraju. 

Historia jest naprawdę klimatyczna, nie ma tu wybuchów i ucieczek, wszystko jest przepojone spokojem choć zarazem wciąż trzyma w napięciu. Czy jest coś takiego jak wieczna miłość? Czy można żądać od ukochanej osoby niemożliwego? I gdzie tak naprawdę jest granica między miłością a nienawiścią? Piękna, subtelna, nastrojowa i pełna ciepła opowieść o prawdziwej miłości, walce z przeznaczeniem i odkrywaniu swojego wnętrza, przepełniona magią choć wątki paranormalne są naprawdę bardzo okrojone. Kiedy skończyłam czytać miałam ochotę natychmiast zacząć od początku, może dlatego, że jestem beznadziejną romantyczką, ale raczej dlatego, że klimat ballady tak mnie zahipnotyzował, że nie chciałam uwolnić się spod jego uroku. Ta magiczna opowieść o odkrywaniu szczęścia poruszy serce każdej dziewczyny. Bo która z nas nie chce być szczęśliwa?

Ocena: 9/10

Ballada "Targ w Scarborough" jest bardzo stara, powstała prawdopodobnie w 1670 roku i ma naprawdę wiele wersji. Chciałabym podzielić się z wami jedną z nich bo choć słowa nieco się różnią, muzyka idealnie odzwierciedla klimat powieści: 

---------------------
* Fragment ballady "Targ w Scarborough"

Zobacz też:

.