11 listopada 2013

„Szlak niepewności”- Patrycja Flejszer


Spacer po potłuczonym szkle

Czasem jedno tragiczne wydarzenie potrafi całkowicie zniszczyć człowieka. Roztrzaskać jego życie na drobne kawałeczki i sprawić, że nie będzie miał już siły dłużej tego znosić. Są jednak ludzie, którym przytrafiła się więcej niż jedna tragedia. Taką osobą jest Jamie Swan. Młodziutka, zaledwie szesnastoletnia dziewczyna, której życie ostro dało popalić. Wszystko zaczęło się od choroby matki. Po jej śmierci ojciec Jamie popadł w alkoholizm i przestał interesować się córkami. Starsza z nich uciekła zostawiając siostrę zupełnie samą. Jakby tego było mało, po wypadku dziewczyna musiała zrezygnować z ostatniej miłości jaka jej pozostała- skoków wzwyż. By wiązać koniec z końcem musi pracować, lecz ojciec wciąż wyłudza od niej pieniądze na alkohol. Chyba nie może być już gorzej. Jednak jak szybko się okazuje, może…

Nastolatka ma jeszcze jeden poważny problem, któremu na imię Salvador. Przystojny, bogaty, zepsuty i okrutny nastolatek, który stale niszczy i tak zniszczone życie Jamie. Dziewczyna może wyzwolić się tylko w jeden sposób. Postanawia przyjąć zakład Salvadora. I choć nie może go wygrać wie, że musi spróbować. Nie może przegrać swojego życia.

Jest jednak ktoś, kto nagle, zupełnie niespodziewanie staje po stronie Jamie. Caleb, przyjaciel Salvadora postanawia w końcu wyjść z jego cienia i udowodnić, że nie jest takim potworem jak on. Co nim kieruje? Współczucie? Litość? A może coś więcej? Dlaczego nagle postanowił przestać przyglądać się z boku jak jego przyjaciel krzywdzi Jamie? I najważniejsze: co z tego wszystkiego wyniknie?

Historia opowiedziana jest z punktu widzenia różnych bohaterów, dzięki czemu możemy poznać uczucia i emocje większej grupy osób. Plus należy przyznać autorce za to, że na stosunkowo niewielkiej przestrzeni (100 stron) nie skupiła się jedynie na jednym wątku. Każdy bohater ma swoje problemy i przeszłość, każdy z nich na swój sposób cierpi i okazuje to inaczej. Jest to w istocie, historia o nieszczęśliwych i skrzywdzonych ludziach, który szukają wsparcia i ukojenia.

Książka, jak każda z resztą, posiada kilka wad. Pierwsza i najważniejsza to objętość. Czepiam się bo, że lubię grube, opasłe tomiszcza, ale też dlatego, że czytając odniosłam wrażenie, że nastąpiło pewne ukrócenie wątków. Jakby autorka musiała zmieścić się na 100 stronach. Historia zaczyna się naprawdę obiecująco i totalnie szokująco kończy. A środek? Otóż drodzy państwo, tego środka w zasadzie mało co jest. Po dobrym wstępie dostajemy zapowiedź tego, co będzie potem, lecz nagle autorka naciska pedał gazu i błyskawicznie serwuje nam zakończenie. Może to dlatego, że autorzy przyzwyczaili mnie do tego, że na zakończenie trzeba sobie poczekać, ale miałam wrażenie, że przespałam to co powinno być w środku. Oprócz tego zauważyłam, że autorka lubi powtarzać, kilka razy myśli bohaterów, lub bardzo podobne zdania. Miałam lekkie uczcie dejavu ale nie na tyle silne by jakoś szczególnie to przeszkadzało. Myślę, że autorka z czasem się wyrobi i będzie pisać bardzo dobre książki, bo mimo kilku wad zaczyna bardzo obiecująco.

Zaczęłam od wad i pewnie myślicie, że książka niezbyt mi się podobała. Błąd. „Szlak niepewności” to bardzo przyjemna lektura, którą czyta się szybko, sprawnie i z zainteresowaniem. Autorce udało się stworzyć wiarygodne postacie złożone psychologicznie i wielowymiarowe. Chwilami zawiewało lekko schematem lecz szybko okazywało się, ze wcale nie będzie tak „typowo”. Książka skupia się na ważnych tematach, takich jak nietolerancja, patrzenie obojętnie na krzywdę innych, alkoholizm i przemoc. Mamy tu również bardzo szczery i wiarygodny obraz społeczeństwa małych miasteczek, które nie tylko nie dostrzega swoich wad, lecz szuka rozrywki w cierpieniu drugiego człowieka. Przyznam szczerze, że początkowo planowałam wystawić inną ocenę, ale zakończenie tak mną poruszyło, że dorzuciłam jeszcze jeden grosik.

O CZYM? Życiowa, przepełniona emocjami historia o cierpieniu, utraconych marzeniach, pasji, poświeceniu, rodzinnych dramatach i wybaczaniu. Opowieść o dziewczynie, która walczyła o to by po prostu znów zacząć żyć. Czy Jamie uwierzy w siebie i zacznie znowu skakać, uśmiechać się, cieszyć z każdego dnia? Czy wyleczy się w końcu z cierpienia, samotności i odtrącenia. Czy będzie jeszcze kiedyś naprawdę szczęśliwa? Zachęcam do poszukania odpowiedzi podczas lektury „Szlaku niepewności”. Gwarantuję, że książka was zaskoczy.

Ocena:
7/10

Za egzemplarz do recenzji serdecznie dziękuję wydawnictwu Miasto Książek



Zawsze staram się znaleźć piosenkę,
która najlepiej oddała by daną opowieść,
myślę, że ta jest idealna…



Zachęcam do odwiedzenia strony wydawnictwa:

9 listopada 2013

"Obecność"- reż. James Wan


Opis:
Obecność opowiada prawdziwą historię Eda i Lorraine Warrenów (Patrick Wilson, Vera Farmiga), światowej sławy badaczy zjawisk paranormalnych, którzy zostali wezwani przez rodzinę terroryzowaną na odludnej farmie przez mroczną zjawę. Zmuszeni do konfrontacji z potężnym demonem, Warrenowie stają przed najbardziej przerażającym przypadkiem w ich życiu.

Zwiastun: 


Sama nie wiem dlaczego dałam się namówić na ten film. Lubię horrory, naprawdę. Ale nienawidzę ich oglądać. Po prostu za bardzo się boję. Jakimś cudem udało mi się jednak przeżyć seans „Obecności” i powiem szczerze, że jestem bardzo szczęśliwa, ze w końcu się przełamałam, bo film jest naprawdę wart obejrzenia.

To, co najbardziej kazało mi się bać, to fakt, że historia została nagrana na podstawie prawdziwych wydarzeń. Ed i Lorraine istnieli naprawdę i byli jednymi z najsłynniejszych demonologów. Szczerze? Zawsze uważałam takie kwestie jak „demony” czy „opętanie” za rzeczy intrygujące, niepokojące, nawet ciekawe, ale nigdy nie sądziłam, że w końcu uwierzę, że to wszystko prawda. Po obejrzeniu filmu, nawet największy niedowiarek zacznie się zastanawiać czy te wszystkie mity nie są przypadkiem prawdziwe. Pamiętajcie, w każdej opowieści jest ziarno prawdy.


Spójrzmy na film od strony technicznej. Zaznaczę może na wstępie, że nie mam w tym punkcie najmniejszych zastrzeżeń. Nawiedzona farma, kostiumy, charakteryzacje, nawet demony  (co rzadko się zdarza!)- wszystko było bardzo autentyczne i plastyczne.  Gra aktorska jest wiarygodna, naturalna i przez cały film trzyma naprawdę dobry poziom. Miałam wrażenie, że niczego nie udawali, naprawdę się bali a przez to ja bałam się jeszcze bardziej.

Skoro już przy przerażeniu jesteśmy, muszę powiedzieć, że chwilami naprawdę się bałam i zakrywałam z piskiem oczy. Skala przerażenia? 7/10. Weźcie jednak poprawkę na to, że jestem naprawdę strachliwa i bardzo łatwo śmiertelnie mnie przerazić. Jestem więc idealnym przykładem na to, że każdy jest w stanie obejrzeć „Obecność". Nawet największy siusiumajdek. Nie wszystkich wiec ten poziom strachu usatysfakcjonuje, zwłaszcza tych, którzy horrory oglądają tak często jak ja „Pingwiny z Madagaskaru”. Myślę jednak, że 90% z was naprawdę spodoba się ten film, bo jest po prostu DOBRY. A nawet bardzo dobry, bym rzekła.

Historia zaczyna się lekkim twistem, potem zwalnia, lecz wciąż pozostawia nas w stanie napięcia i sugeruje, ze zaraz stanie się coś złego. Ostatnie pół godziny to jednak istna uczta strachu. Czegoś mi jednak w tej końcówce zabrakło. 

Podsumowując: Naprawdę dobre, intrygujące, niepokojące kino grozy, ze świetnymi aktorami i doskonałymi zdjęciami. Tym bardziej strachliwym polecam oglądać w dzień, lub przy zapalonym świetle, koniecznie z kimś, kto takich filmów się nie boi. Jednak wszystkich bez wyjątku (no może z wyjątkiem małych dzieci…) serdecznie zachęcam do zapoznania się z „Obecnością”. To dobry horror ze starannie nakreślona fabułą i potężnym ładunkiem emocji.

Ocena:
9/10


Ciekawostka ;)

Nawiedzona lalka z "Obecności"
dostanie własny film

4 listopada 2013

„Ostatni olimpijczyk”- Rick Riordan


I wypełni się przepowiednia…

Pamiętacie jeszcze Obóz Herosów? Miejsce gdzie mity zderzają się ze współczesnością, tworząc wybuchową mieszankę pełną magii, sekretów i intryg? Miejsce gdzie rodzą się prawdziwe przyjaźnie, pierwsze zauroczenia, gdzie musisz wciąż brać udział w niebezpiecznych misjach i uczyć się tego, kim tak naprawdę jesteś. A jesteś herosem, potężnym dzieckiem olimpijskiego boga. Jednak teraz to wszystko może rozpaść się w pył. Nadciąga ostateczna bitwa. Poprowadzi ku chwale czy może ku zniszczeniu?

Tym razem Riordan zamienia się w prawdziwego stratega. Wysyła swoich dzielnych herosów na wojnę, w której na pewno nie zabraknie bitew, krwi, tak sukcesów jak i niepowodzeń. Najwięcej będzie jednak niespodzianek. Armia Kronosa gromadzi wciąż nowe siły i obmyśla coraz okrutniejsze formy ataku. Herosi muszą walczyć, a walka oznacza ofiary… Nie obejdzie się bez łez wzruszenia i brutalnych scen. Ale też zabawy, akcji i niesamowitych opisów walk.

Choć seria o przygodach Percy’ego to historia w głównej mierze humorystyczna, nie da się nie zauważyć, że w ostatnim tomie robi się naprawdę poważnie. Mamy tu w końcu do czynienia z wojną. I to nie byle jaką, bo od jej wyniku zależy los nie tylko Obozu Herosów czy Olimpu, lecz całego świata. Karty powieści zamieniają się w krwawe pole bitwy, Riordan nie był by jednak sobą gdyby nie napisał tej opowieści w tak typowy dla siebie, cudownie zabawny i groteskowy sposób, za który wszyscy go kochamy. Nie martwcie się więc, mimo powagi, humoru nie zabraknie również w tym tomie.

Nieubłaganie zbliżają się też szesnaste urodziny Percy’ego a co za tym idzie- czas wypełnienia wielkiej przepowiedni. Losy świata spoczywają w jego rękach, bowiem jedna decyzja może decydować o wszystkim. Podjąć ma ją nie kto inny jak Percy co nie napawa go optymizmem zwłaszcza biorąc pod uwagę fakt, że nie ma pojęcia o jaką decyzję może chodzić. Jakby tego było mało, Tyfon obudzony podczas wybuchu wulkanu, którego dokonał Percy, zmierza prosto do Manhattanu niszcząc wszystko na swej drodze. Syn Posejdona po raz kolejny ma totalnie przechlapane. Ale to w końcu Percy- a kłopoty to jego specjalność.

Jak rozstrzygną się losy Percy’ego Jacksona i jego przyjaciół? Co bystrzejsi pewnie już na to wpadli, lecz gwarantuję, ze podczas czytania czeka was naprawdę wiele niespodzianek. To już ostatni tom serii, czas więc na małe podsumowanie. Rick Riordan stworzył coś niezwykłego. Wykreował świat szaleńczo niebanalny, pełen odniesień do mitologii, groźnych potworów, lecz też powalający na łopatki jak gaz rozweselający. Skrzący się od magii, ciętego dowcipu, nieograniczonej, szalonej wyobraźni. Jesteś młody ciałem, czy już tylko duchem, nieważne! Percy zapewni świetną rozrywkę absolutnie każdemu.

O CZYM? Ostatni tom serii „Percy Jackson i bogowie olimpijscy”, choć teoretycznie zamyka pewien rozdział w twórczości autora, praktycznie daje mu jeszcze spore pole do popisu. Wielka wojna, mroczne siły, potęga przyjaźni, rodzące się uczucia, poświęcenie, krew, walka- to wszystko czeka was w „Ostatnim olimpijczyku”. I choć tytuł mówi „ostatni…” to żegnamy się tylko w pewnym sensie. Tym którzy już tęsknią za Percym mówię, że Syn Posejdona powraca w nowej serii „Olimpijscy herosi”. Nowej serii jeszcze nie znam, liczę, że będzie równie dobra co ta, tymczasem zapraszam do zapoznania się z finałową rozgrywką pierwszej serii Ricka Riordana. Jeśli pokochaliście poprzednie tomy, ten też Was nie rozczaruje.

Ocena:
9/10  


Złodziej pioruna
Morze potworów

>Ostatni olimpijczyk<



I mały bonusik na zachętę ;)

21 października 2013

„Kwiaty na poddaszu”- Virginia C. Andrews


Papierowe kwiaty mrocznego ogrodu

Miłość to najpiękniejsze uczucie na świecie. Często rodzi się w bólu, a jej podtrzymanie niejednokrotnie skazuje na wiele wyrzeczeń. Zdarza się jednak, że miłość jest zakazana, bezbożna, zła. Ale czy na pewno? Czy miłość może być złem? Być grzechem? I czy kruche, niewinne dzieci muszą za ten grzech płacić? Czy są przeklęte na wieki?

To była doskonała rodzina. Piękna matka, przystojny ojciec, urocze dzieci. Wspaniały dom, dobra praca, wszechobecna miłość i rodzinne ciepło. Pewnego dnia jednak wszystko się zmienia. Rodzina oczekując na ojca z przyjęciem urodzinowym nagle przyjmuje nieoczekiwanych gości. Są jak posłańcy śmierci, niosący najgorsze możliwe nowiny. Ojca już nie ma. I nigdy nie wróci. Zginął…

„W końcu przywykłam do myśli, ze śmierć jest ślepym żniwiarzem, niełaskawym dla kochanych i potrzebnych.”*

W obliczu tragedii matka okazuje się być całkowicie bezsilna. Ukazuje się druga strona medalu, ta, która do tej pory była skryta w cieniu. Rodzina ma ogromne długi, zastawiony dom, i zupełny brak perspektyw, ponieważ skupiona jedynie na swym wyglądzie matka, nie jest w stanie zapewnić czwórce swoich dzieci niczego. Ostatnia droga ratunku prowadzi do Wirginii, do Foxworth Hall- rodzinnej posiadłości matki dzieci. Ogromny, tajemniczy, stary i mroczny dom skrywa jednak jeszcze mroczniejsze rodzinne tajemnice i ludzi, którzy wcale nie uważają rodziny za mile widzianą.

Jednak prawda okazuje się jeszcze okrutniejsza. Cathy, Chris, Carrie i Cory są bowiem wynikiem, grzesznego i zakazanego uczucia. W czasie, gdy ich matka próbuje odzyskać miłość i zaufanie ojca, dzieci ukrywają się w pokoju na poddaszu, pilnowane przez czujną i okrutną babcię. Swe istnienie będą mogli ujawnić dopiero wtedy, gdy dziadek wybaczy ich matce dawne grzechy… lub umrze. Ale kiedy to nastąpi?

„Może zakochani wcale nie powinni patrzeć na ziemię? Ziemia oznacza rzeczywistość, a rzeczywistość frustracje, nieprzewidziane choroby, śmierć, morderstwa i wszelkie inne tragedie. Kochankowie powinni patrzeć w niebo, bo tylko tam ich piękne złudzenia nie mogą być podeptane.”*

Plan wydaje się prosty i łatwy do zaakceptowania. „Tylko kilka dni”- tak mówiła do dzieci matka. Dni jednak zmieniały się w tygodnie, a tygodnie- w miesiące… Choć miłość matki to coś pierwotnego i niepodważalnego, jednak wraz z każdym dniem spędzonym na mrocznym poddaszu w dzieciach budziły się nowe, nieznane uczucia. Niepewność zmieniała się w strach, a strach w nienawiść. Bo czy zaufanie może być wieczne, bezwarunkowe i zupełnie ślepe? By określić matkę, zacytuję może moją własną mamę, która czytała tą książkę przede mną: „Miałam ochotę zwyczajnie przełożyć tą pustą lalę przez kolano i wlać jej trochę oleju do głowy”. Kobieta budzi bowiem wiele sprzecznych uczuć i emocji. Chcąc dla swych dzieci pozornie jak najlepiej, wyrządza im ogromną krzywdę.

Książka jest niebywale wstrząsająca i pełna wyrafinowanego okrucieństwa. Dzieci zostały zamknięte w sekrecie, z dala od innych ludzi, pozostawione same sobie, pozbawione wiary i nadziei na lepsze jutro i spełnienie marzeń. Mamione prezentami tak naprawdę pragnęły tylko jednego: wolności. Poddasze staje się ich światem, tam rosną, dojrzewają zarówno fizycznie jak i emocjonalnie, uczą się życia, przetrwania i zbliżają się do siebie. Tam również dokonują wstrząsających odkryć, dowiadują się bolesnej prawdy, doświadczają różnych aspektów miłości, ale też zła i wyrafinowanego okrucieństwa. Są niczym kwiaty- piękne, kolorowe i pełne blasku, więdnące jednak z każdym dniem i powoli, cichutko umierające, w tajemnicy przed całym światem. W przeświadczeniu, że są źli, bo ze zła się zrodzili. To, co mi nie dawało spokoju i budziło ogromy sprzeciw to ich postawa. Dlaczego byli tacy ślepi? Dlaczego nie zdecydowali się na jakiś ruch?

„Wtedy przyszła do mnie odpowiedź, której tak długo szukałam - a wielokrotnie się zastanawiałam, czym był ten tajemniczy przycisk, włączający miłość... i pożądanie.(...) Tu chodziło o oczy. Sekret miłości tkwi w oczach, w sposobie porozumiewania się i mówienia bez otwierania ust.”*

Książka została wydana w roku 1979, co paradoksalnie stanowiło największe zaskoczenie. Opowieść jest tak świetnie skonstruowana, tak świeża i niebanalna, że totalnie nie kojarzy mi się z ciężkim stylem, trudnymi zwrotami, które wyszły z użycia i pewną typowością cechującą dawne dzieła, że spodziewałam się raczej, że autorka napisała ją zupełnie niedawno. Opowieść jest więc jakby zaklęta w czasie, uniwersalna, poruszająca bardzo trudne tematy i to nie te „typowe” o których się nie mówi, lecz zupełnie inne i do tej pory naprawdę pominięte milczeniem. Myślę, ze jeszcze długo będzie uważana za ponadczasową i niezwykle aktualną.

O CZYM? Przede wszystkim o okrucieństwie, zakazanej miłości, rodzinnych tajemnicach i wielkich tragediach- również tych wewnętrznych. O dojrzewaniu, wierze, wybaczaniu i nienawiści. Pozycja pełna emocji, często bardzo sprzecznych. O żądzy pieniądza, która potrafi zatruć nawet najczystsze serce. Bardzo szokująca, kontrowersyjna, szczera i chwilami trudna do zaakceptowania. Nie można powiedzieć o niej, że jest „fajna”, bo nic fajnego się w niej nie dzieje. Jest okrutna, bolesna i budząca całą gamę różnych emocji. Mimo lekkiego pióra pisarki momentami bardzo trudna. Jednak gdy raz po nią sięgniesz z pewnością już jej nie odłożysz. Bez względu na to czy spodoba ci się czy nie i tak przeczytasz ją aż do ostatniej strony. Ostatniej linijki. Ostatniego słowa. Gwarantuję, że nikogo nie pozostawi obojętnym. Jak dla mnie to prawdziwe dzieło. Klasyka. Absolutnie wstrząsające.

Ocena:
10/10



A teraz zadanie dla Was.
Kto przeczytał recenzję nie powinien mieć z nim w zasadzie większego problemu ;)
Polećcie mi książkę, która była by tematycznie zbliżona do „Kwiatów na poddaszu”.
Nie chodzi tu o konkrety, absolutnie. Książka ma być wstrząsająca, kontrowersyjna, szokująca, okrutna, wzruszająca lub budząca masę uczuć.
A najlepiej wszystko na raz ;)
Pozdrawiam,-

Patka

9 października 2013

„Bitwa w labiryncie”- Rick Riordan


Dokąd zaprowadzi cię labirynt?

Percy ma przechlapane. Znowu. To miał być zwyczajny dzień otwarty w nowej szkole. Miało być bardzo spokojnie. W końcu niełatwo dostać się do jakiejkolwiek szkoły skoro ze wszystkich poprzednich cię wyrzucono. Jednak czy dzień herosa może być zwyczajny i spokojny? W dodatku dzień takiego herosa jak Percy, którego cały mitologiczny świat najchętniej widziałby martwym? Odpowiedź jest oczywista: nie. I Percy bardzo szybko się o tym przekonuje. Kiedy w nowej szkole atakują go dwie demoniczne cheerleaderki- empuzy, chłopak natychmiast wdaje się w walkę. Ostatecznie finał jest taki, że ociera się o śmierć, podpala salę, wywołuje aferę i jest zmuszony do ucieczki.

Percy spotyka jednak na swej drodze niespodziewanego sojusznika. A konkretniej sojuszniczkę. Rachel jest kimś więcej niż zwykłą śmiertelniczką. Potrafi przejrzeć mgłę i nie ma większego problemu z zaakceptowaniem faktu, że bogowie olimpijscy współistnieją z nami na tym świecie. Jak się później okaże, dziewczyna odegra w tej historii o wiele istotniejszą rolę niż się początkowo wydaje.

Również sprawy w obozie nie mają się najlepiej. Nadciąga wojna. Wszyscy to czują. Armia Kronosa rośnie w siłę, podobnie jak on sam. By zyskać szansę na zwycięstwo w bitwie, Percy i jego przyjaciele muszą wyruszyć na kolejną misję. Tym razem muszą udać się w podróż po niezbadanym i niebezpiecznym Labiryncie by odnaleźć warsztat Dedala zanim ich wrogowie przeciągną go na swoją stronę. Czy im się to uda? Czy genialny wynalazca naprawdę jest w stanie im pomóc? I czy w ogóle tego chce?

Ci, którzy czytali poprzedni tom i są choć odrobinę spostrzegawczy, dostrzegli z pewnością, że między Percym i Annabeth zaczęło się COŚ dziać. Co z tego CZEGOŚ wyniknie? Tego wam nie zdradzę. Jednak nie będzie wcale lekko. Jak poradzi sobie totalnie nieprzygotowany na taki rozwój wydarzeń Percy?

Rick Riordan zachwycił mnie fantastycznym pomysłem na połączenie współczesności z pełnym magii światem mitu. Nie było to wcale zadanie proste, lecz sprostał mu znakomicie! Połączenie to sprawiło, że otrzymaliśmy przekomiczny koktajl obrazów, postaci i miejsc, które zapadają na długo w pamięć. Nie podobało mi się troszeczkę, że autor skupia się przede wszystkim na misjach bohaterów, traktując nieco zbyt pobłażliwie ich emocje, uczucia i opisy przedstawionego świata w szerszym kontekście. Patrząc jednak na objętość jego kolejnych dzieł, jestem pewna, że nie będę miała już żadnych zastrzeżeń.

Fanów twórczości Ricka Riordana nie muszę chyba przekonywać do sięgnięcia po tą powieść. Przedostatni tom serii o młodym herosie, synu Posejdona, jest równie dobry, co poprzedni. A  może nawet jeszcze lepszy. Do zalet serii można zaliczyć głównie genialny humor i nieprzerwaną akcję. A także świetne sceny walk, opisy potworów i niebezpiecznych misji. Perfekcyjnie wykreowani bohaterowie są kolejnym atutem książki. Choć powieść jest z pewnością kierowana do młodszego czytelnika, to przekonałam się na własnej skórze, że sprawdza się idealnie również w przypadku nieco starszych czytelników. Percy jest świetnym narratorem, z którym absolutnie nikt nie będzie się nudził. Język jest prosty, lecz bardzo plastyczny i przyjemny w odbiorze. Ta seria zwyczajnie NIE MA PRAWA się nie spodobać. Polecam każdemu!

Ocena:

9/10

Cała seria: 


Film:


„Percy Jackson i bogowie olimpijscy”
na dużym ekranie:


zwiastuny: 

„Złodziej pioruna”



„Morze potworów”


Zobacz też:

.