Cześć wszystkim J
Dziś premiera „Toxycznych
dziewczyn” czyli feministycznej wersji „Władcy much”.
Jeśli wciąż nie
decydowaliście, czy chcecie poznać tą historię, zapraszam do lektury fragmentu,
który, mam nadzieję, rozwieje Wasze wątpliwości.
Opis:
Feministyczna wersja Władcy Much
opowiadająca o trzech najlepszych przyjaciółkach, które
mieszkają w szkole z internatem dla
dziewcząt. Placówka mieści się na wyspie objętej kwarantanną.
Po tym, jak jedna z uczennic nagle znika bez
śladu, reszta dziewczyn musi przebyć trudną drogę, by
odkryć prawdę o swoim więzieniu. Ten
najnowszy debiut to porywająca powieść, niepodobna do
niczego, co już znasz.
Minęło osiemnaście miesięcy, odkąd na szkołę
dla dziewcząt Raxter nałożono kwarantannę, Tox
pogrążył wyspę i wywrócił życie Hetty do
góry nogami.
Zaczęło się powoli. Z początku umierali
tylko nauczyciele. Potem Tox przeniósł się na
podopieczne, wykręcając i zmieniając ich
ciała. Teraz, odcięte od reszty świata i pozostawione
same sobie na wyspie, dziewczyny nie
wychodzą poza ogrodzenie szkoły. Tox zmienił lasy w
dzikie i niebezpieczne, a uczennice czekają
na lekarstwo, które obiecano im dostarczyć. Tox
przenika do wszystkiego.
Kiedy Byatt znika, Hetty robi wszystko, aby
ją odnaleźć, nawet jeśli oznacza to złamanie
kwarantanny i walkę z potwornościami
czającymi się za ogrodzeniem. Gdy się tego podejmuje,
odkrywa, że w historii Raxter kryje się
znacznie więcej, niż mogłaby kiedykolwiek przypuszczać.



















