Pokazywanie postów oznaczonych etykietą uzależnienia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą uzależnienia. Pokaż wszystkie posty

10 marca 2015

„Nie pozwól mi odejść”- Catherine Ryan Hyde

Wydawnictwo Jaguar/ 344 str./ 37.90 zł/ 2014 r.

Tylko wielka przyjaźń może cię ocalić

Grace, choć jest mała, ma naprawdę duży problem. Jej mama znowu zaczęła brać i jakby to, samo w sobie, nie było wystarczająco okropne, w dodatku grozi jej odesłanie do rodziny zastępczej. Grace postanawia każdego dnia siadać na schodach kamiennicy, w nadziei, że wkrótce któryś z sąsiadów zainteresuje się jej losem i poda pomocną dłoń. Nie mogła się jednak spodziewać, kto dostrzeże ją jako pierwszy…
Billy cierpi na agorafobię. Choć kiedyś był wybitnym tancerzem, teraz przypomina wychudzony strach na wróble, ubrany wiecznie w piżamę. Od kilkunastu lat nie opuścił swojego mieszkania i nie zamierza tego robić. Nie lubi zmian, dlatego kiedy krajobraz za oknem burzy pojawienie się małej dziewczynki, postanawia się przełamać i zacząć z nią rozmowę. Ta krótka wymiana zdań okaże się dla obojga punktem zwrotnym. Jednak czy mężczyzna, który nie radzi sobie z samym sobą, będzie potrafił pomóc potrzebującemu dziecku?

„Dlatego właśnie byłem sam przez tyle lat. Bo jak tylko wpuścisz ludzi, zaczynają na tobie polegać. A potem, jeżeli nie dasz rady być tym, kim oni sądzą, że powinieneś, zawodzisz ich. Łatwiej jest nikogo nie mieć.”
Str. 301

Powieść Catherine Ryan Hyde opowiada o niezwykłej przyjaźni, która rodzi się niespodziewanie i zmienia cały świat. Grace i Billy to para rozczulająca i wywołująca uśmiech, a dzięki złożonym charakterom bohaterów, powieść nabiera niezwykłego znaczenia w oczach czytelnika. Grace śmiało może stawać w szranki z najpopularniejszymi dziecięcymi gwiazdami literatury. Dla mnie była cudownym połączeniem charyzmatycznej Ani z Zielonego Wzgórza i rozczulającej Dziewczynki z zapałkami. Ta mała dama szturmem zdobywa nie tylko serca swoich sąsiadów, ale też czytelników. Nie da się jej nie dostrzec w tłumie, jest głośna, wesoła i głodna nowych doświadczeń. Wprost emanuje dziecięcą radością i błogą naiwnością, ale tak naprawdę jest niezwykle dojrzała jak na swój wiek. Umie podejmować trudne decyzje, niekiedy bolesne dla niej samej, Ale nigdy nie narzeka i czerpie z życia to co najlepsze.
Billy z kolei jest typowym dziwakiem. Doskonale zdaje sobie sprawę z faktu, że jest świrem (jak sam siebie określił) i choć okrutne komentarze ranią jego wrażliwą duszę, nie mają szansy zmienić tego faktu. Czasem przyglądając się jego relacji z Grace, można zacząć się zastanawiać, kto tak naprawdę gra w niej rolę dziecka a kto dorosłego. Jedno jest pewne: tak przyjaźń zmieni oboje.

„Wcale nie muszę żyć. Wielu ludzi rezygnuje z życia. Zatrzymują się w pewnym momencie. A gdy człowiek się zatrzyma, trudno mu potem ruszyć z miejsca. Ale jeżeli już ruszysz, trudno się zatrzymać.”
Str. 286

 Autorka mistrzowsko wykreowała głównych bohaterów, ale nie można zapominać też o innych mieszkańcach kamiennicy, w której toczy się akcja powieści. Każdy jest inny i na swój sposób wyjątkowy i choć dotychczas nie dostrzegali siebie nawzajem, połączyły ich dwie rzeczy- przyjaźń Grace i ogromna samotność. Jeśli mam być szczera, są to dwa główne elementy powieści, które wraz z motywami rodziny, odrzucenia, rasizmu, nałogu i dużym pokładem nadziei, tworzą szczerą i realistyczną opowieść o życiu, które potoczyło się inaczej niż powinno.

„-To tylko słowa. Jak słowa mogą być niebezpieczne?
- Musisz się jeszcze dużo nauczyć o świecie, mała. Nic nie jest bardziej groźne od słów.
-To głupie. A broń? Broń może zabić.
- Tylko ciało. Za to słowa mogą zabić duszę.”
Str. 86-87

Opisuję książkę w samych superlatywach, ale nie jest do końca tak, że to dzieło bez skazy. Napis na skrzydełku dumnie głosi, że „jeśli ta książka cię nie poruszy, to chyba nic nie da rady”, a ja albo mam serce z kamienia, albo jest to slogan odrobinę przesadzony. Owszem zdarzały się wzruszające momenty, ale nie na tyle by łza zaczęła kręcić się w oku. W moim odczuciu była to historia raczej optymistyczna i dzięki lekkiemu stylowi autorki, dramatyczna w bardzo umiarkowanym stopniu. Rozczarowuje jednak zakończenie, które nie jest ani przesadnie dramatyczne, ani przesadnie optymistyczne. Ot, po prostu życiowe i zwyczajne, a ja po takiej historii spodziewałam się finału z prawdziwym wybuchem emocji.

 „-Wolę pamiętać dobre rzeczy, a zapomnieć o reszcie.
- To tak, jakby ktoś chciał czuć się tylko szczęśliwy, ale nie smutny. To się nie uda. Albo coś czujesz, albo nie. Nie możesz wybierać, co chcesz czuć.”
Str. 67

O CZYM?  „Nie pozwól mi odejść” jest niezwykle uroczą opowieścią o samotności, przyjaźni i nadziei. Krótkie rozdziały i lekkie pióro autorki sprawiają, że kartki tej powieści będą przerzucane  z prędkością światła, a pokład optymizmu jaki ze sobą niesie, rozświetli każdemu pochmurny dzień. Swoje pierwsze spotkanie z twórczością autorki uważam za udane i z całą pewnością nie będzie ono ostatnie, bo książki tej pani rewelacyjnie się czyta. Tak po prostu.

Ocena:
7/10

Tej autorki:
„Nie pozwól mi odejść”
„Dzień, który zmienił wszystko”
„Używane serce”




20 sierpnia 2014

„Zapytaj Alice”- Anonim

 

W szponach uzależnienia

Temat uzależnień a w szczególności narkomanii jest bardzo szeroko komentowany. Z pewnością nie można powiedzieć, że stanowi tabu i choć jest to temat trudny, to zdecydowanie nie jest z tego powodu przemilczany. Powstało wiele filmów i książek o uzależnieniach, jednak zawsze wydawało mi się, że wyznania prawdziwych narkomanów są najbardziej dramatyczne i przejmujące dla odbiorcy. W końcu wydarzyły się naprawdę. Myślałam tak jednak tylko do czasu, kiedy przeczytałam książkę „Zapytaj Alice”.

Alice to typowa piętnastolatka, z typowymi nastoletnimi problemami. Wymarzony chłopak wystawił ją do wiatru tuż przed spotkaniem, czuje się nieatrakcyjna i niedoceniana w kręgu rodzinnym. Do tego jej ojciec dostał posadę na uniwersytecie w innym stanie i czeka ją rychła wyprowadzka. Życie nieśmiałej licealistki zmienia się diametralnie, kiedy podczas imprezy nieświadomie bierze LSD. Choć wie, że narkotyki są złe i nigdy nie planowała z nimi eksperymentować, nagle odkrywa jak fascynujący jest świat gdy ogląda go będąc w narkotycznym transie. Zaciekawiona mimo wahania decyduje się spróbować innych narkotyków i z każdym dniem coraz bardziej pogrąża się w świecie wiecznych imprez, haju i seksu bez zobowiązań. Czy zrozumie swój błąd, zanim przekroczy ostateczną granicę?

Przesłanie książki zawarte na okładce głosi: „Alice możesz być ty”. W założeniu miało ono mną wstrząsnąć. Jednak nie wstrząsnęło. Powód jest banalnie prosty. Żeby dojść do cytowanego wniosku, trzeba się identyfikować z dziewczyną, która opowiada swoją historię. Nic jednak nie poradzę na to, że głupota i bezsensowne zachowania Alice były tak miażdżące, że w żaden sposób nie mogłam odnaleźć w niej siebie. Jestem pewna, że nigdy nie doprowadziłaby się do takiego stanu jak ona. Choć widziała, co się z nią dzieje i stale powtarzała, że już nie chce brać, ciągle do tego wracała. Rozumiem to, uzależnienia nie da się pokonać od tak, jednak Alice nie miała problemów z rzuceniem nałogu. Robiła sobie dłuższe i krótsze przerwy, nigdy nie wspominając o głodzie. Brała, bo namawiali ją do tego inni lub dlatego by znów poczuć się niesamowicie. Tego nie byłam już w stanie zaakceptować.

Książka jest prawdziwym pamiętnikiem piętnastoletniej narkomanki. Nie powinnam, więc oceniać jej zdolności pisarskich, tym bardziej, że metalowe pudełko, w którym ten pamiętnik trzymała, jednoznacznie daje do zrozumienia, że nie chciała, by był czytany. W sumie nie bardzo rozumiem, dlaczego w takim razie został wydany. Krótkie wpisy składające się z samych ogólników, wyrwanych z kontekstu scen i strzępów informacji pokazują czytelnikowi tylko ogólny zarys przeżyć bohaterki. A jej tok myślenia bywa ciężki do przyjęcia. Historia dzieli się na dwie zasadnicze części, stanowiące dwa osobne dzienniki Alice. O ile pierwszy, w którym wpada w szpony nałogu, budzi głównie złość i sprawia, że czytelnik ma ochotę rzucić książką o ścianę, tak drugi okazał się całkiem ciekawy i do zniesienia. Zdobyłam się w nim nawet na odrobinę współczucia dla bohaterki, bo zdecydowanie nie było jej łatwo. Niestety część druga nie była w stanie wymazać złych wspomnień z tej pierwszej, kiedy miałam, najzwyczajniej w świecie, ochotę wrzucić książkę do niszczarki i na zawsze o niej zapomnieć.

Być może jestem okrutna i nieobiektywna, ale, mimo iż przez kilka godzin siedziałam w głowie nastoletniej narkomanki, nie jestem w stanie zrozumieć jej pożałowania godnego zachowania. Jak dla mnie była ona kompletnie głupia, biorąc pod uwagę fakt, że kilka razy udało jej się uwolnić od nałogu a i tak zawsze do niego wracała, kompletnie bez powodu. Dlatego nie jestem w stanie zmusić się do współczucia jej. Jedyne co czułam w stosunku do Alice to żal i litość, wymieszane z początkowym zniesmaczeniem.

Czy cokolwiek podobało mi się, więc w tej pozycji? Myślę, że mimo wszystko tak. Przede wszystkim część druga, gdzie Alice pokazała, że wie, co zrobiła źle i jej starania by to zło naprawić. Dramatyczna próba wybaczenia samej sobie i odnalezienia spokoju w otaczającym ją chaosie. Podobała mi się także bezpośredniość, z jaką poruszała wszystkie tematy dotykające osób w jej wieku. Opowiadała o rodzinie, pierwszych miłościach, śmierci bliskich. Książka uczy też jak ważny jest dialog z młodym człowiekiem. Niestety wszystko zostało przytłumione przez ciężkie narkotykowe opary zasnuwające umysł bohaterki, a dobre wrażenie popsuło dodatkowo kompletnie niespodziewane zakończenie będące jedynie kilkuzdaniowym stwierdzeniem pozbawionym emocjonalnego wyrazu.

"Chyba nigdy nie sprostam niczyim oczekiwaniom. A już z pewnością nie sprostam swoim."

O CZYM?  „Zapytaj Alice” jest kroniką uzależnienia, spisaną ręką nastoletniej narkomanki. Nie da się ukryć, że jest to opowieść trudna do przetrawienia i kontrowersyjna. Nie dowiecie się z niej jak wyjść z nałogu, nie dostarczy ona nadziei uzależnionym ludziom, a nawet można odnieść wrażenie, że chwilami propaguje zażywanie narkotyków. Pewnie właśnie dlatego w Stanach Zjednoczonych była kilkakrotnie skreślana z listy książek dopuszczonych do rozpowszechniania. Mimo, że jest to prawdziwa opowieść nie wywarła na mnie takiego wrażenia jak powinna. Czułam się osaczona toksycznym i męczącym klimatem tej historii, która, powiedzmy sobie szczerze, nie wnosi kompletnie nic nowego do naszego życia. Jeśli macie ochotę poznać historię Alice- proszę bardzo. Ja jednak z pewnością nie wrócę już do tej pozycji i nie będę jej dobrze wspominać, bo znam wiele bardziej przejmujących książek w tej tematyce.

Ocena:

4/10


Zobacz też:

.