Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jak się masz Cukierku. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jak się masz Cukierku. Pokaż wszystkie posty

6 czerwca 2014

„Jak się masz, Cukierku?”- Waldemar Cichoń



Wielki powrót do dzieciństwa

Książka Waldemara Cichonia trafiła do mnie najzupełniej przez przypadek zamiast „W pewnym teatrze lalek”, którą chciałam zrecenzować. Przyznam szczerze, że początkowo nie miałam zamiaru jej czytać, ale słodki róż, uroczy kotek i tort, który przypomniał mi o moich niedawnych urodzinach, ostatecznie sprawił, że zerknęłam do środka. Przeczytałam pierwsze zdanie, potem kolejne i zanim się obejrzałam książeczka została przeze mnie przeczytana w całości.

Książeczka opisuje perypetie pewnej sympatycznej rodziny z perspektywy ich kota, Cukierka. Ponieważ jest to wybitnie nieposłuszny i psotny kotek, akcja obfituje w masę zabawnych sytuacji i nieoczekiwanych katastrof. Nie będę się wdawać za bardzo w treść, bo przy takiej objętości (60 stron), łatwo było by zdradzić całą fabułę. Autor podzielił historię na dziewięć krótkich rozdziałów, które nie mają większego związku, więc mogą być traktowane, jako osobne historyjki idealne na dobranoc. Bohaterowie w inteligentny i zabawny sposób przemycają do opowieści wiele informacji i ciekawostek, które z pewnością zaintrygują małych odkrywców.

To, co przykuwa wzrok i czego nie da się absolutnie przeoczyć, to przepiękna szata graficzna oraz barwne i przyjemne dla oka ilustracje. Oprawa jest twarda, z tłoczonym napisem i obrazkiem, co dodaje jeszcze książeczce uroku. Wydawnictwo Dreams jest znane z tworzenia świetnych grafik i starannych wydań swoich książek, ale nie mogę się powstrzymać by po raz kolejny Wam to przypomnieć.

Ci, którzy częściej zaglądają na mojego bloga, wiedzą, że uwielbiam bajki. Nie wyobrażam sobie poranków bez „Scooby Doo” i wieczorów bez „Pingwinów z Madagaskaru”, a do kina jeżdżę równie często na filmy fantasy, co na animacje. Z bajkami pisanymi nie miałam dawno do czynienia, ale wierzcie mi na słowo, że to fantastyczna sprawa powrócić na chwilę do dzieciństwa. W sumie cieszę się więc, że książeczka do mnie trafiła, bo jest absolutnie przesympatyczna i nawet ja, choć dzieckiem już nie jestem, przeczytałam ją z przyjemnością. Na pewno przechowam tą książeczkę dla swojego ewentualnego potomstwa, bo jeśli kiedyś będę takowe miała, chciałabym im czytać właśnie takie urocze i mądre książki.

Nie bardzo wiem jak ocenić tą książkę, bo zdecydowanie nie moja kategoria wiekowa, a z powodu braku młodszego rodzeństwa nie mogę „przetestować” jej na kimś wiekowo odpowiedniejszym. Jako takiej oceny więc nie będę wystawiać, jednak słuchając swojego wewnętrznego dziecka stwierdzam, że pomimo moich dziewiętnastu lat, książka okazała się zaskakująco miła i przyjemna w odbiorze. Jeśli więc macie w domu jakiegoś lubiącego książeczki szkraba możecie mu śmiało podsunąć przygody Cukierka. Jestem pewna, że będzie zadowolony.

W serii:
„Cukierku, ty łobuzie!”
„Nie martw się, Cukierku”
„Popraw się, Cukierku”
>„Jak się masz, Cukierku?”<


Zobacz też:

.