Nawet potwory czasem potrzebują wakacji. Od kiedy Mavis
zaczęła pracować w hotelu swojego ojca, Drakuli, nie może się pozbyć wrażenia,
że przez nadmiar obowiązków, jej rodzina oddala się od siebie. A przecież dla
słynnych wampirów rodzina jest najważniejsza! Dlatego ku zgrozie Drakuli,
dziewczyna organizuje dla wszystkich potworów wakacje-niespodziankę, czyli rejs
ekskluzywnym statkiem. Choć Drak nigdy nie powiedziałby tego córce, jest
zdegustowany miejscem, które śmiało może konkurować z jego potwornym hotelem (a
przecież nic nie może z nim konkurować!). Jego rozgoryczenie trwa jednak tylko
chwilę, a konkretnie do momentu, kiedy krzyżuje spojrzenie z piękną kapitan
statku, dla której jego martwe serce od razu zabiło szybciej. Czy to zing? Ale jak
to? Przecież prawdziwy zing zdarza się tylko raz!
Zarząd Hotelu
Transylwania zmienił nieco regulamin i teraz pośród upiorów mogą w nim mieszkać
także ludzie. No, ci nieco bardziej odważni ludzie. Ale Drac nie wszystko widzi
w różowych (czy może raczej czarnych) barwach, obawia się bowiem, że jego
półczłowieczy-półwampirzy wnuk nie przejawia symptomów wampira… Zamierza więc,
łącząc siły z Frankiem, Murrayem i Griffinem, poddać go wampirzemu treningowi.
To jednak nie wszystko. Hotel zapragnął odwiedzić Vlad, bardzo, bardzo,bardzo stary (i staroświecki) ojciec Draca. Sytuacja komplikuje
się, gdy Vlad dowiaduje się, że jego wnuk nie jest wampirem czystej krwi, a
Hotel Transylwania mogą odwiedzać ludzie…
Czasy kiedy
wszelkiej maści potwory straszyły i zabijały ludzi dawno już minął. A może
nigdy go nie było… Teraz to ludzie stanowią prawdziwe zagrożenie. Hrabia Dracula,
chcąc uchronić swoją jedyną córkę Mavis, buduje dla niej ogromny zamek, z dala
od cywilizacji. W Hotelu Transylwania- bo tak nazywa się ta twierdza,
schronienie może znaleźć każdy nawet najmniejszy potwór. Teraz zbliża się jednak
ważne wydarzenie. 118 urodziny Mavis, kiedy to młoda wampirzyca wkroczy w dorosłość.
Dziewczyna jednak za wszelką cenę pragnie wyrwać się z zamknięcia i wreszcie
poznać świat. Tatuś nie może do tego dopuścić. Sprawy skomplikują się jednak
jeszcze bardziej, gdy w hotelu niespodziewanie zjawi się człowiek, który wkrótce
przewróci cały potworny świat do góry nogami.
Zaintrygowani? Zobaczcie jak to wszystko
prezentuje się w trailerze:
To naukowo udowodnione, że bajki jak nic innego poprawiają człowiekowi humor. Idąc za
tą złotą myślą postanowiłam obejrzeć w końcu „Hotel
Transylwania”stworzony przez
Sony Pictures Animation, którzy urzekli mnie między innymi „Sezonem
na misia”.
Bajka pełnymi garściami czerpie
inspirację z klasycznych opowieści grozy i tworzy znakomity klimat. W
Hotelu spotkamy się ze znanymi potworami wszelkiej maści i poznamy ich bliżej.
Zdecydowanym plusem produkcji jest też
znakomita grafika, pełna kolorów, detali i dopracowanych szczegółów.
Polska wersja językowa jest absolutnie bez zastrzeżeń. Tomasz Borkowski jako Drakula spisał się świetnie,
podobnie Mavis- Agnieszka Mrozińska oraz genialny Paweł Ciołkosz w roli Jonathana
(człowieka, który dostał się do hotelu). W oryginalnej wersji możemy usłyszeć
min. Adama Sandlera oraz Selenę Gomez. Ciekawe jak oni sobie poradzili.
Nie ma tu niestety zapadających w pamięć piosenek, jak „Im a
beliver” czy „All star”- Smash Mouth z kultowego już „Shreka”, są za to świetne kawałki śpiewane przez postacie
z bajki. Kiedy śpiewali wprost pękałam ze śmiechu. Niestety były to
nieliczne momenty, gdyż bajka do
szczególnie zabawnych nie należy. Ogląda się ją bardzo przyjemnie, z uśmiechem
na ustach, ale widziałam już lepsze. Wierzcie mi jestem prawdziwą koneserką! J
Bajka idealnie nadaje się zarówno dla dużych jak i małych.
Maluchy (te starsze też :P )będą się dobrze bawić a rodzice dostaną pewną radę,
bo tym razem morał skierowany jest do nich. Dzieci nie można zamykać w złotej
klatce i wiecznie chronić przed światem. Trzeba pozwolić im dorosnąć i spełniać
marzenia.