Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Chaos. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Chaos. Pokaż wszystkie posty

24 czerwca 2013

"Numery. Chaos"- Rachel Ward



Każdy ma swój numer. Każdy ma swoją śmierć.

Po rodzicach można odziedziczyć naprawdę wiele. Cechy wyglądu albo charakteru. Czasem jednak dostajemy w spadku wiele więcej niż byśmy chcieli. Wystarczy wyobrazić sobie choroby genetyczne, które mogą nawet zabić. Jednak znacznie gorsze od śmierci jest patrzenie na śmierć innych. Wciąż od nowa, bez ustanku, każdego dnia. Ale jeszcze gorsze jest to, że tą śmierć widzisz zanim się jeszcze wydarzy. A jedyne, co możesz zrobić to patrzeć bezczynnie. To twoje dziedzictwo. Twoja klątwa…

Szesnastoletni Adam odziedziczył po swojej mamie pewien wyjątkowy dar, równie niezwykły, co przerażający. Wystarczy mu jedno spojrzenie w twoje oczy by dowiedzieć się, kiedy i jak zginiesz. Można by pomyśleć, że ten dar czyni z niego boga. Ale on nie jest w stanie Cię ocalić. Bo numeru nie da się zmienić…

Każdy ma swój numer. Każdy ma swoją śmierć.
Jęki, krzyki, szok i ból. Ból w moich nogach i ramionach, ból ściskający głowę, ból w całym ciele. Rozcinający mnie metal, ciężar na piersi tak wielki, że nie mogę z nim walczyć, krew tryskająca strumieniem nie do zatrzymania, płuca, które nie pracują, walka o oddech, który nie przychodzi. Ale to nie jest jak oglądanie filmu- ja czuję każdą śmierć. Przechodzi przeze mnie i zostawia po sobie ślady. Każda jest jak cios. Każda mnie szokuje i osłabia.
Zapisuję je. To mój sposób, żeby każda poszczególna śmierć albo grupa śmierci znikały z moich myśli, przechodząc do notesu. Kiedyś to działało, ale teraz już nie. Na raz nie mogę wytrzymać dłużej niż kilka godzin. Potem mam głowę zbyt przepełnioną. Muszę znaleźć się daleko stąd, daleko od ludzi, od ich historii, od ich końców.

Kiedy poziom wody niebezpiecznie się podnosi wszyscy mieszkańcy Weston zostają ewakuowani. Wśród nich znalazł się Adam i jego babcia Val. Wyruszają oni do Londynu, by tam zacząć życie od nowa. Dla Val jest to jednak podróż do przeszłości, do dawnego domu, gdzie wychowywała ojca Adama i gdzie poznała Jem- nastolatkę, po której Adam odziedziczył swój dar. Nad Londyn nadciągają jednak czarne chmury. Coś wielkiego się zbliża. Adam to wie, bo w oczach niemal każdego przechodnia widzi ten sam numer 112027. Zawalone budynki, wielkie powodzie, wstrząsy i pożary. Nowy rok. Wtedy nadejdzie koniec…

Jak ludzie mogą spokojnie spać w nocy? Jak zamykają powieki, odprężają się i odpływają? Kiedy ja zamykam oczy, widzę numery, śmierć, chaos. Widzę jak wokół walą się budynki, czuję wodę wdzierającą mi się do płuc, widzę płomienie dookoła. Słyszę krzyki i ludzi wzywających pomocy. Widzę Błysk ostrza, czuję, jak wślizguje się między moje żebra, i wiem, że to koniec.

Adam wie, że nie może zatrzymać kataklizmu, który nadciąga nad Londyn, jednak wszystko się zmienia, kiedy poznaje Sarę…

Gdy zobaczyła go pierwszego dnia w nowej szkole, nie mogła uwierzyć, że istnieje naprawdę. Chłopak z jej koszmarów. Każdej nocy budziła się przerażona, mając wciąż pod powiekami tą okropną wizję: Płomienie, dym… Wszystko stoi w ogniu.  A wtedy przychodzi on i zabiera jej najcenniejszy skarb. Jej dziecko. Zabiera je prosto w płomienie… Kiedy Sara spotyka Adama, wie, że to nie sen lecz wizja, która już wkrótce się spełni. Adam wniósł, bowiem do jej koszmaru kolejny element. Numer. 112027. Wtedy to się wydarzy. Ale ona nigdy do tego nie dopuści. Nie pozwoli by on ją skrzywdził…

Narracja prowadzona jest naprzemiennie. Raz do głosu dochodzi Adam, raz Sara. Poznajemy wiec historię z dwóch punktów widzenia. Zarówno Sara jak i Adam to bardzo ciekawe postacie. Zbuntowane, bezkompromisowe, zdeterminowane. Oboje wiele przeszli i te wszystkie okrutne wydarzenia z przeszłości odcisnęły na nich wyraźne piętno. Ale nie tylko przeszłość nie była dla nich łaskawa. Również przyszłość dla obojga maluje się w ciemnych barwach. Czy uda im się dojść do porozumienia i połączyć siły by ostrzec mieszkańców Londynu przed zbliżającym się niebezpieczeństwem?

Chcę, żeby zegary przestały tykać. Chcę, żeby czas się zatrzymał. Chcę, żeby numery zniknęły…

Choć Sarę i Adama bardzo polubiłam, nie mogę pominąć faktu, że bohaterowie są bardzo podobni do Jem i Pająka z pierwszej części „Numery. Czas uciekać” . Charakter, zachowanie, nawet scena z obcinaniem włosów, by nie dać się rozpoznać, była żywcem z kalkowana  z pierwszego tomu. Język również „trzyma poziom” poprzedniej części. Jest stylizowany ma młodzieżowy, chwilami może nawet za bardzo, niepozbawiony przekleństw. Rozdziały są króciutkie, przez co większość opisów jest bardzo skrótowych i pobieżnych. W książce znajdziemy też wiele brutalności i okrucieństwa. Rachel Ward porusza w niej naprawdę wiele trudnych tematów i choć w pierwszym tomie było podobnie- teraz jest ich znacznie więcej, dzięki czemu powieść spodoba się nie tylko młodzieży. Może właśnie w związku z tematyką nie pasuje mi trochę wiek bohaterów. Ich zachowanie odpowiadałoby raczej 18-20-latkom.

Nienawidzę numerów. Chcę je zmienić. Chcę je wymazać. A jeśli mi się nie uda, zginę, próbując to zrobić.

Przyznam szczerze, że trochę się obawiałam, co wyniknie z kontynuacji. Tom pierwszy to zamknięta historia, której nieznajomość w żaden sposób nie wpływa na odbiór części drugiej. Historia mamy Adama została w telegraficznym skrócie streszczona, więc nawet, jeśli nie znacie początku „Numerów”, możecie spokojnie zacząć od tego tomu (choć generalnie jestem zdania, że serie powinno czytać się w całości. Dla zasady). Zarówno historia Jem jak i jej syna Adama, bazują na tym samym schemacie. Stąd obawy przed powtórką z rozrywki. Jak się jednak okazało, były one całkowicie zbędne. Szybko przekonałam się, że tym razem mam do czynienia z czymś całkowicie innym. Na czym polegają różnice? Podczas gdy Jem przeklina swój dar i ucieka przed jego konsekwencjami, Adam stara się zrobić z niego użytek i pomóc innym. Nie ucieka, lecz walczy. Choć ta walka wydaje się być z góry skazana na klęskę. Bo jak można walczyć z przeznaczeniem? Przede wszystkim różnica polega jednak na tym, że tym razem mamy do czynienia z dystopią. Opowieść toczy się w niedalekiej przyszłości, zagrożonej wizją apokalipsy. Jak pani Ward odnalazła się w tym gatunku? Przekonajcie się sami.

Książkę oczywiście polecam. Tym, których nie przekonała jedynka mogę powiedzieć, że tym razem jest znacznie lepiej. Mam jednak małe ostrzeżenie: w moim egzemplarzu brakowało stron 257-289. Część historii, więc niestety mi umknęła… Dlatego zanim zdecydujecie się zakupić egzemplarz, sprawdźcie, czy jest kompletny. Nikomu nie życzę takiej niemiłej niespodzianki podczas lektury.

Ocena:

9/10 

W serii:
"Numery. Chaos"
"Numery. Przyszłość"


Książka wydana przez wydawnictwo Wilga


Pamiętacie piosenkę Nickelback "Savin me"?
Dla mnie na zawsze będzie to piosenka tej serii! Co ciekawe, bohater teledysku, podobnie jak Adam, nie jest w stanie sam zobaczyć swojego numeru ;)
Oceńcie się sami jak wam się podoba.



* Wszystkie cytaty pochodzą z książki.

Zobacz też:

.