24 lipca 2017

„Przebudzenie Morfeusza”- K.N. Haner

Wyd. Editio Red | Seria Mafijna Miłość tom 3 | 528 str. | 39,90 zł | Premiera: 07.07.2017 r.

"Śniłam o mężczyźnie, który był dla mnie zgubą.
 Przeszliśmy razem przez koszmar…
A teraz czas na przebudzenie."

Cassandra jest w rozsypce. Choć od jej ostatniego spotkania z Adamem McKeyem minęły prawie trzy lata, dziewczyna wciąż porządkuje zgliszcza jakie pozostawił w jej sercu. Próbuje ułożyć sobie życie na nowo, ale nie jest gotowa zbliżyć się do innego mężczyzny ani fizycznie, ani emocjonalnie. Chociaż wie, że nadszedł czas by otworzyć przed kimś serce, czuje, że wciąż jest ono w posiadaniu Adama. Mimo całej nienawiści jaką darzy go Cass, nie może zaprzeczyć, że ciągle go kocha. A to niszczy ją każdego dnia na nowo. Jednego Cassandra jest pewna- nie chce nigdy więcej spotkać swojego byłego kochanka. Nie chce ponownie przechodzić przez piekło jakie jej zafundował, nie przeżyje jeśli ten złamie jeszcze raz jej serce. To postanowione. Najważniejsze jednak, by nigdy nie dowiedział się, że mają syna. Ani on, ani nikt z okrutnej mafii dla której pracuje.


Wkrótce jednak McKey ponownie wkracza w życie Cassandry. Jest taki sam jak go zapamiętała, wciąż arogancki, pewny siebie i nadal tak samo zniewalający. A jednak coś się zmieniło i Cass zaczyna to dostrzegać za tą fasadą zupełnie innego Adama. Czułego, kochającego i… bezbronnego wobec uczuć.  Nowa twarz mężczyzny, całkowicie mnie rozbroiła i sprawiała, że pierwszy raz w trakcie mojej przygody z serią zapałałam do niego cieplejszymi uczuciami. Wreszcie jest w nim TO COŚ za co można go pokochać, nie tylko zimny drań i irytujący biznesmen. Aż chce się powiedzieć „nareszcie!”, bo długo na to czekałam.

Pierwsza część aż kipiała od erotyzmu. W pewnym momencie był on aż przytłaczający, bo wszystkiego było po prostu za dużo. W drugim tomie, autorka nieco przystopowała i postawiła na jakość, tworząc bardziej mroczne i odważne sceny, a za razem zmniejszając ich ilość. Tym razem znowu mnie zaskoczyła, bo postawiła głównie na napięcie, co chyba odpowiada mi najbardziej. Nic nie dzieje się zbyt szybko, mniej tu dziwactw i mrocznych żądz, a emocje wprost rozrywają czytelnika na strzępy. Autorce udało się poprawić swój warsztat, na niemal wszystkich drażniących mnie dotychczas płaszczyznach. To, co kiedyś mi nie pasowało, zostało zgrabnie zamienione na o wiele bardziej satysfakcjonujące rozwiązania. 



Do połowy książki, byłam autentycznie nią zaczarowana. Szkoda tylko, że później dostałam powtórkę z tego, czego najbardziej nie lubiłam w poprzednich tomach. Choć powinnam zrozumieć bohaterów, którzy znaleźli się w koszmarnej pułapce mafijnych rytuałów i wciąż musieli oglądać się za siebie w obawie przed zemstą, to ich rozchwianie emocjonalne i impulsywne działania doprowadzały mnie na skraj rozpaczy. Z jednej strony nauczyli się rozmawiać i wyjaśniać dręczące ich kwestie z drugiej jednak wciąż nie mogą się pogodzić z tym co dzieje się wokół. Stale kłócą się i godzą, dochodzą do kompromisu, by za chwilę wywlec znowu stare brudy na światło dzienne. Ta emocjonalna huśtawka rozhuśtała się tak wysoko, że w pewnym momencie nie chciało mi się już słuchać argumentów żadnej ze stron, a ich ciągłe spory o te same kwestie były po prostu męczące.

Zakończenie powieści wywołało niemałe zamieszanie wśród czytelników, wiele osób wręcz pałało żądzą mordu nie mogąc uwierzyć w to co autorka przygotowała swoim bohaterom na koniec. Tym bardziej byłam zaintrygowana cóż za emocjonalną bombę na mnie zrzuci, ale jeśli mam być szczera nie do końca mnie to usatysfakcjonowało. Zakończenie jest mocne i intensywne, ale jak dla mnie podkręcone aż do przesady. Krótkie końcowe wstawki wydały mi się całkowicie zbędne, dopisane później i jakby na siłę, by podkręcić dodatkowo atmosferę i dokopać jeszcze odrobinę bohaterom. Są jednak zbyt skrótowe i w moim odczuciu nie pasują do bardzo szczegółowej i rozbudowanej całości. Mimo wszystko, zakończenie pozostawiło mnie z mętlikiem w głowie w stanie całkowitego osłupienia i nie dało o sobie zapomnieć przez długi czas. Mimo, że niezbyt przypadło mi do gustu, można powiedzieć, że autorka i tak dopięła swego.

O CZYM?  „Przebudzenie Morfeusza”, to już ostania (a może wcale nie?) część namiętnej i nieco mrocznej opowieści o pełnym emocji romansie i mafii, która nigdy nie wybacza. Co mogę powiedzieć o serii? Jest mocna intensywna i bardzo odważna. Wbrew schematom jakie widać na pierwszy rzut oka, jest również całkiem oryginalna i nieprzewidywalna. Znajdzie się tu miejsce na namiętność, mroczne uniesienia, ale także dramat, łzy i niebezpieczeństwo. Każdy tom jest coraz lepszy i intensywniejszy od poprzedniego. Naprawdę warto dać się porwać tej historii i zapamiętać nazwisko autorki, która na pewno jeszcze nie raz namiesza w naszych głowach i sercach.

Ocena:
8/10


Seria Mafijna Miłość:
Sny Morfeusza | Koszmar Morfeusza | Przebudzenie Morfeusza


_______________________________________________________________


12 komentarzy:

  1. Ja nie jestem pewna co do całej te serii... czytałam wiele negatywnych recenzji i na razie mnie do siebie książki nie przekonują.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Seria to typowy erotyk, a negatywne recenzje chyba biorą się głównie od hejterów Greya. Jakie to szczęście, że go nie czytałam :-D
      Pozdrawiam!

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Całkiem przyjemna ;-)
      Pozdrawiam!

      Usuń
  3. Ja ledwo zmęczyłam pierwszy tom, więc po więcej nie mam zamiaru sięgać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystkie są na podobnym poziomie więc chyba faktycznie nie masz co się męczyć jeśli jedynka wcale Ci nie podeszła ;-)
      Pozdrawiam!

      Usuń
  4. Chciałabym poznać pierwszy tom. Wtedy zdecyduję jak mi się spodoba i czy będę sięgać po kolejne książki z serii :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawa jestem czy Ciebie Morfeusz zauroczy ;-)
      Pozdrawiam!

      Usuń
  5. Jak miło, że w końcu autorka postawiła na jakość xD po takiej literaturze jednak nie spodziewam sie niczego dobrego, wszystkie nowe erotyki są dla mnie takie same :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj obawiam się, że nie jest to seria w Twoim typie. Zwłaszcza pierwszy tom, gdzie sceny seksu są na co drugiej stronie, strasznie by Cię wymęczył.
      Pozdrawiam!

      Usuń
  6. Zatrzymałam się niestety na pierwszym tomie, ale chciałabym nadrobić zaległości :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli "Sny" Ci się podobały, nadrabiaj koniecznie! Każdy tom jest coraz lepszy ;-)
      Pozdrawiam!

      Usuń

Drogi czytelniku!
Bardzo dziękuję za przeczytanie mojego tekstu, to naprawdę wiele dla mnie znaczy. Znasz już mój punkt widzenia, będę bardzo wdzięczna jeśli podzielisz się również swoim. A jeśli zdecydujesz się do mnie wrócić, możesz być pewien, że najdziesz tu odpowiedź ;-)

Zobacz też:

.