21 stycznia 2017

„Eden. Nowy początek”- Mia Sheridan

Wyd. Septem | A Sign Of Love tom 2 | 312 str. | 39zł | Premiera: 03.08.2016 r.


Będę na ciebie czekał przy naszym źródle…

Arkadia, to kraina szczęścia i dostatku, ale dla Caldera i Eden, okazała się piekłem na ziemi. Po ogromnej tragedii, jaka miała miejsce we wspólnocie, w której spędzili całe swoje życie, próbują jakoś się pozbierać i uczą się żyć na nowo w zupełnie innym miejscu, ale tym razem, niestety osobno. Splot wydarzeń spowodował, że oboje myślą iż to drugie zginęło, co z kolei sprawia, że czują się martwi bez tej drugiej osoby. Zupełnie jakby zostawili serca w ciemnej, zalanej wodą piwnicy. Mijają lata pełne pustki i cierpienia i właśnie wtedy, kiedy oboje zaczynają godzić się z tym, że nigdy nie będą szczęśliwi, niespodziewanie dowiadują się, że przez cały ten czas byli dosłownie o krok od siebie. Druga szansa pojawia się niespodziewanie i jest na wyciągnięcie ręki, tylko czy bohaterowie mają w sobie dość sił by z niej skorzystać?

 Wiele się wydarzyło. Wiele upłynęło łez i równie dużo zmian zaszło w bohaterach . Chłopiec i dziewczyna, którzy pokochali się przy swoim sekretnym źródle już nie istnieją. Teraz są dorosłymi ludźmi, brutalnie odartymi z młodzieńczych marzeń i niewinności. Demony przeszłości wciąż atakują ich w snach i na jawie. Czy po takim czasie i po wszystkim, co przeszli mogą po prostu do siebie wrócić? A może patrzenie każdego dnia, na blizny tej drugiej osoby okaże się zbyt bolesne?

„Czy to nie zabawne, że wszyscy błąkamy się po tym zwariowanym świecie, a nasze historie i nasze cierpienia splatają się ze sobą, wpływają na siebie nawzajem i czasami wychodzi to na dobre, a czasami na złe?

Calder i Eden, których poznaliśmy w pierwszym tomie byli jeszcze dziećmi. Choć ich sytuacja była jednym słowem tragiczna, potrafili się w niej odnaleźć, mieli siłę by walczyć i ten wyjątkowy młodzieńczy optymizm, graniczący z naiwnością, który jednak bardzo w nich pokochałam. Tym razem musiałam poznać ich jednak na nowo, bo już nie są tymi radosnymi osobami co wcześniej. Są złamani zagubieni i nie potrafią uwierzyć w szczęśliwe zakończenie. Dlatego choć pozornie w tym tomie wszystko układa się wręcz niestosownie dobrze, nadal czuć w niej przeraźliwy smutek i obawę. Ponownie dostajemy słodko-gorzką opowieść, ale w nieco innym stylu niż poprzednio.



Kilka pierwszych rozdziałów czytałam z mocno bijącym sercem, niemal ze łzami w oczach i zaangażowałam się w nie do tego stopnia, że świat wokół przestał istnieć. Możliwe, że to końcówka „Caldera” wciąż miała moje serce we władaniu i byłam tak bardzo spragniona jakiegoś jasnego promyczka w tej historii, że chłonęłam dosłownie każde słowo. Dopiero później gdy trochę ochłonęłam z emocji, doszłam do wniosku, że autorka nie postarała się aż tak jak poprzednio i konsekwentnie dąży do czegoś cukierkowego, przesłodzonego i chwilami nawet nudnawego. Po przeczytaniu trzech jej książek widzę już pewien schemat i jeden znaczący mankament, który notorycznie się powtarza. W każdej powieści rozwinięcie, a więc sam środek, okazuje się przydługie, nieco nużące i pozbawione zwrotów akcji. Na szczęście jest jeszcze jedna zależność, którą zauważyłam. Po chwilowej ospałości i słodyczy przychodzi moment na potężny cios w samo serce zwany zakończeniem, w którym autorka rozpędza akcję do szaleńczego biegu i wrzuca bohaterów w prawdziwe tornado emocji. Tak więc, jeśli nawet jakimś cudem nie przypadnie wam do gustu proza Mii Sheridan, dajcie jej szansę, a zakończeniem całkowicie wyprowadzi Was z równowagi.

„Czasami odnosiłem wrażenie, że wiele piękna w życiu rodzi się z brzydoty. I jak odnaleźć w tym sens? Jak można być za coś wdzięcznym, skoro otrzymanie tego kosztowało tak wiele? A może właśnie to decydowało o prawdziwym pięknie- nadejście światła po czasie mroku? Może o to właśnie chodziło? Jeśli szuka się piękna jedynie tam, gdzie to oczywiste, tylko w najbardziej sprzyjających okolicznościach , to być może nie szuka się piękna wcale.

O CZYM?  „Eden” wieńczy dwutomowy cykl o uczuciu, które jest w stanie pokonać nawet najmroczniejsze demony, otworzyć oczy na świat i niemal wskrzesić do życia. To także opowieść o marzeniach, o tym jak ważne jest by uparcie dążyć do celu i nie poddawać się nawet kiedy wszystko wydaje się stracone. Choć w tym tomie dzieje się znacznie mniej i tak warto go poznać, bo jest brakującym elementem układanki, rzuca światło na wcześniej pominięte kwestie i daje odpowiedzi na niektóre dręczące pytania. Przede wszystkim warto go jednak poznać dla niesamowitych emocji i po to, by trochę ogrzać serce w pełnym nadziei cieple, które rozproszy mrok jaki pozostawił po sobie tom poprzedni.

Ocena: 7/10


Inne książki Mii Sheridan:
Calder. Narodziny odwagi | Eden. Nowy początek
Bez słów | Bez winy | Bez szans



Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Septem/ Edito Red!


10 komentarzy:

  1. Środek powieści też mnie trochę nudził. Ta część była dla mnie sporo słabsza od pierwszego tomu. Autorka powinna całą fabułę tej dylogii zmieścić w jednym tomie - ścieśnić wydarzenia z "Eden..." i wyszłoby lepiej.
    Pozdrawiam!
    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Albo wręcz przeciwnie, dodać coś więcej rozwinąć pewne wątki ująć odrobinę słodyczy i wyszło by coś równie dobrego co "Calder" :-)
      Pozdrawiam

      Usuń
  2. Dla mnie ta część była zdecydowanie lepsza niż pierwsza, chociaż faktycznie działo się w niej mniej niż w "Calderze".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja w sumie lubię obydwie ale tu wszystko potoczyło się tak typowo dla New Adult. Pierwszą część ceniłam właśnie za oryginalność :-)
      Pozdrawiam

      Usuń
  3. Drugi tom zdecydowanie mi się podobał niż pierwszy :) Piękne zdjęcia w recenzji,a zwłaszcza to w lusterku! Nie mogłam się napatrzeć, ma taką tajemniczą aurę *.*

    Pozdrawiam, Jabłuszkooo ♥
    SZELEST STRON

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chciałam nawiązać do medalionu który w życiu Eden odegrał istotny epizod. Cieszę się, że się spodobał :-)
      Pozdrawiam

      Usuń
  4. Nie słyszałam o tej serii, a wydaje się całkiem ciekawa. Może nie przyciąga mnie jak nie wiem co, ale lubię czasem zaczytać się w takich klimatach, więc może kiedyś sięgnę, aby poznać historię Eden i Caldera :)
    Pozdrawiam i serdecznie zapraszam do siebie na recenzję książki "Kasacja".
    BOOK MOORNING

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też jakoś szczególnie nie pociągała, a proszę, teraz jetem w niej całkowicie zadurzona! Dawno żadna seria nie wzbudziła we mnie takich emocji jak ta :-)
      Pozdrawiam

      Usuń
  5. Książki autorki wciąż przede mną :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie mam nadzieję, że niedługo to zmienisz bo Mia ma fantastyczną wyobraźnię :-)
      Pozdrawiam

      Usuń

Drogi czytelniku!
Bardzo dziękuję za przeczytanie mojego tekstu, to naprawdę wiele dla mnie znaczy. Znasz już mój punkt widzenia, będę bardzo wdzięczna jeśli podzielisz się również swoim. A jeśli zdecydujesz się do mnie wrócić, możesz być pewien, że najdziesz tu odpowiedź ;-)

Zobacz też:

.