20 sierpnia 2014

„Zapytaj Alice”- Anonim

 

W szponach uzależnienia

Temat uzależnień a w szczególności narkomanii jest bardzo szeroko komentowany. Z pewnością nie można powiedzieć, że stanowi tabu i choć jest to temat trudny, to zdecydowanie nie jest z tego powodu przemilczany. Powstało wiele filmów i książek o uzależnieniach, jednak zawsze wydawało mi się, że wyznania prawdziwych narkomanów są najbardziej dramatyczne i przejmujące dla odbiorcy. W końcu wydarzyły się naprawdę. Myślałam tak jednak tylko do czasu, kiedy przeczytałam książkę „Zapytaj Alice”.

Alice to typowa piętnastolatka, z typowymi nastoletnimi problemami. Wymarzony chłopak wystawił ją do wiatru tuż przed spotkaniem, czuje się nieatrakcyjna i niedoceniana w kręgu rodzinnym. Do tego jej ojciec dostał posadę na uniwersytecie w innym stanie i czeka ją rychła wyprowadzka. Życie nieśmiałej licealistki zmienia się diametralnie, kiedy podczas imprezy nieświadomie bierze LSD. Choć wie, że narkotyki są złe i nigdy nie planowała z nimi eksperymentować, nagle odkrywa jak fascynujący jest świat gdy ogląda go będąc w narkotycznym transie. Zaciekawiona mimo wahania decyduje się spróbować innych narkotyków i z każdym dniem coraz bardziej pogrąża się w świecie wiecznych imprez, haju i seksu bez zobowiązań. Czy zrozumie swój błąd, zanim przekroczy ostateczną granicę?

Przesłanie książki zawarte na okładce głosi: „Alice możesz być ty”. W założeniu miało ono mną wstrząsnąć. Jednak nie wstrząsnęło. Powód jest banalnie prosty. Żeby dojść do cytowanego wniosku, trzeba się identyfikować z dziewczyną, która opowiada swoją historię. Nic jednak nie poradzę na to, że głupota i bezsensowne zachowania Alice były tak miażdżące, że w żaden sposób nie mogłam odnaleźć w niej siebie. Jestem pewna, że nigdy nie doprowadziłaby się do takiego stanu jak ona. Choć widziała, co się z nią dzieje i stale powtarzała, że już nie chce brać, ciągle do tego wracała. Rozumiem to, uzależnienia nie da się pokonać od tak, jednak Alice nie miała problemów z rzuceniem nałogu. Robiła sobie dłuższe i krótsze przerwy, nigdy nie wspominając o głodzie. Brała, bo namawiali ją do tego inni lub dlatego by znów poczuć się niesamowicie. Tego nie byłam już w stanie zaakceptować.

Książka jest prawdziwym pamiętnikiem piętnastoletniej narkomanki. Nie powinnam, więc oceniać jej zdolności pisarskich, tym bardziej, że metalowe pudełko, w którym ten pamiętnik trzymała, jednoznacznie daje do zrozumienia, że nie chciała, by był czytany. W sumie nie bardzo rozumiem, dlaczego w takim razie został wydany. Krótkie wpisy składające się z samych ogólników, wyrwanych z kontekstu scen i strzępów informacji pokazują czytelnikowi tylko ogólny zarys przeżyć bohaterki. A jej tok myślenia bywa ciężki do przyjęcia. Historia dzieli się na dwie zasadnicze części, stanowiące dwa osobne dzienniki Alice. O ile pierwszy, w którym wpada w szpony nałogu, budzi głównie złość i sprawia, że czytelnik ma ochotę rzucić książką o ścianę, tak drugi okazał się całkiem ciekawy i do zniesienia. Zdobyłam się w nim nawet na odrobinę współczucia dla bohaterki, bo zdecydowanie nie było jej łatwo. Niestety część druga nie była w stanie wymazać złych wspomnień z tej pierwszej, kiedy miałam, najzwyczajniej w świecie, ochotę wrzucić książkę do niszczarki i na zawsze o niej zapomnieć.

Być może jestem okrutna i nieobiektywna, ale, mimo iż przez kilka godzin siedziałam w głowie nastoletniej narkomanki, nie jestem w stanie zrozumieć jej pożałowania godnego zachowania. Jak dla mnie była ona kompletnie głupia, biorąc pod uwagę fakt, że kilka razy udało jej się uwolnić od nałogu a i tak zawsze do niego wracała, kompletnie bez powodu. Dlatego nie jestem w stanie zmusić się do współczucia jej. Jedyne co czułam w stosunku do Alice to żal i litość, wymieszane z początkowym zniesmaczeniem.

Czy cokolwiek podobało mi się, więc w tej pozycji? Myślę, że mimo wszystko tak. Przede wszystkim część druga, gdzie Alice pokazała, że wie, co zrobiła źle i jej starania by to zło naprawić. Dramatyczna próba wybaczenia samej sobie i odnalezienia spokoju w otaczającym ją chaosie. Podobała mi się także bezpośredniość, z jaką poruszała wszystkie tematy dotykające osób w jej wieku. Opowiadała o rodzinie, pierwszych miłościach, śmierci bliskich. Książka uczy też jak ważny jest dialog z młodym człowiekiem. Niestety wszystko zostało przytłumione przez ciężkie narkotykowe opary zasnuwające umysł bohaterki, a dobre wrażenie popsuło dodatkowo kompletnie niespodziewane zakończenie będące jedynie kilkuzdaniowym stwierdzeniem pozbawionym emocjonalnego wyrazu.

"Chyba nigdy nie sprostam niczyim oczekiwaniom. A już z pewnością nie sprostam swoim."

O CZYM?  „Zapytaj Alice” jest kroniką uzależnienia, spisaną ręką nastoletniej narkomanki. Nie da się ukryć, że jest to opowieść trudna do przetrawienia i kontrowersyjna. Nie dowiecie się z niej jak wyjść z nałogu, nie dostarczy ona nadziei uzależnionym ludziom, a nawet można odnieść wrażenie, że chwilami propaguje zażywanie narkotyków. Pewnie właśnie dlatego w Stanach Zjednoczonych była kilkakrotnie skreślana z listy książek dopuszczonych do rozpowszechniania. Mimo, że jest to prawdziwa opowieść nie wywarła na mnie takiego wrażenia jak powinna. Czułam się osaczona toksycznym i męczącym klimatem tej historii, która, powiedzmy sobie szczerze, nie wnosi kompletnie nic nowego do naszego życia. Jeśli macie ochotę poznać historię Alice- proszę bardzo. Ja jednak z pewnością nie wrócę już do tej pozycji i nie będę jej dobrze wspominać, bo znam wiele bardziej przejmujących książek w tej tematyce.

Ocena:

4/10


16 komentarzy:

  1. To ja podziękuję za tę książkę. Rzeczywiście jakaś dziwna sprawa z wydawaniem czegoś co nie miało być publikowane itd. Gdybym już się zdecydowała na taką tematykę to z pewnością wybrałabym inną powieść.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytałam kiedyś książkę "Hera, moja miłość" Onichimowskiej, gabarytowo jest podobnie ale treść znacznie lepsza i wartościowsza.
      Pozdrawiam!

      Usuń
  2. Szkoda, że tak słabo wypadła w twoich czach. Miałam nadzieje że to będzie coś w stylu "Pamiętnika Narkomanki "

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tej pozycji akurat nie znam, ale "Zapytaj Alice" na mnie nie zrobiło wrażenia. Jak dla mnie w tej pozycji było zdecydowanie zbyt mało emocji, a powinno być wprost przeciwnie...
      Pozdrawiam!

      Usuń
  3. Kiedyś przeczytałam "My dzieci z dworca Zoo" i mi wystarczy takiej literatury ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tematy narkomanii to również nie mój klimat, planowałam jednak spróbować czegoś zupełnie innego, ale niestety kompletnie nie przypadło mi to do gustu ;-)
      Pozdrawiam!

      Usuń
  4. Zdecydowanie sobie odpuszczę ten niewypał :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I masz rację, po co tracić nerwy na takie książki? ;-)
      Pozdrawiam!

      Usuń
  5. A ja sobie nie odpuszczę, wręcz przeciwnie, czuje, że muszę ją przeczytać. Zainteresowałam się ta pozycją, gdy zobaczyłam ją na okładce Charliego. Narkomania bardzo mnie interesuję, a z tą ksiażką jestem gotowa się zmierzyć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli interesujesz się tą tematyką, to zupełnie co innego :-) W takim razie bardziej niż ja będziesz w stanie wczuć się w postać Alice i są większe szanse, że książka przypadnie Ci do gustu.Taką właśnie mam nadzieję ;-)
      Pozdrawiam!

      Usuń
  6. Łoo. Aż powiało chłodem! Muszę przyznać, że książka mnie ciekawiła, bo od czasu do czasu lubię przeczytać coś, co porusza poważniejszą tematykę, ale twoja recenzja całkowicie ostudziła mój zapał. Bohaterowie to dla mnie... główny filar dobrej książki. Jeśli narrator mnie denerwuje, to cała książka jest dla mnie stracona. I skoro twierdzisz, że Alice jest głupia i naiwna - w ogóle z twojej recenzji mogę wysnuć podobne wnioski skoro brała narkotyki dla zabawy - to wierzę ci i raczej książki nie przeczytam.
    Przejrzę spis moich ebooków, czy aby ten tytuł się tam nie dostał i jeśli tak, to przeczytam, jeśli nie dla samej książki to dlatego, że jestem ciekawa tej drugiej części - jeśli jej nie znajdę, cóż. Zapomnę o tytule. I wierzę, że wiele nie stracę. ;)
    Pozdrawiam!
    Sherry

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie nic nie stracisz ;-) Ja za to straciłam naprawdę dużo nerwów na tą pozycję... Sama byłam zdziwiona, bo to naprawdę rzadkość żebym czytając książkę, czuła taką nienawiść i niechęć do całego świata. A tymczasem podczas lektury pałałam istną rządzą mordu (głównie w kierunku głównej bohaterki) :-P W razie czego pamiętaj, ostrzegałam ;-)
      Pozdrawiam!

      Usuń
  7. Odpowiedzi
    1. Jak widać, dla mnie też niekoniecznie i zdecydowanie nie polecam tej pozycji.
      Pozdrawiam!

      Usuń
  8. Temat uzależnień bardzo lubię, ale fakt, że skoro bohaterka zasłużyła sobie na to głupotą, trochę zniechęci do sięgnięcia po tą pozycję

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cały temat ma sens, jeśli prowadzi do jakiegoś morału, budzi emocje i pokazuje ciemną stronę życia. A tu niestety głupota bohaterki zdominowała wszystko... Szkoda.
      Pozdrawiam!

      Usuń

Drogi czytelniku!
Bardzo dziękuję za przeczytanie mojego tekstu, to naprawdę wiele dla mnie znaczy. Znasz już mój punkt widzenia, będę bardzo wdzięczna jeśli podzielisz się również swoim. A jeśli zdecydujesz się do mnie wrócić, możesz być pewien, że najdziesz tu odpowiedź ;-)

Zobacz też:

.