16 czerwca 2017

„Friendzone”- Sandra Nowaczyk [przedpremierowo / patronat]

Wyd. Feeria Young | 408 str. | 34,90 zł | PREMIERA: 14 lipca 2017 r.

Czy to jest przyjaźń, czy to jest kochanie?

Tate i Griffin. Griffin i Tate. Ta dwójka jest nierozłączna od najmłodszych lat. Nie wyobrażają sobie świata bez tej drugiej osoby, są dopasowani jak dwie połówki jabłka. Przyjaźń, która ich łączy jest wyjątkowa, niepowtarzalna i niemożliwa do zniszczenia. Choć wiele osób nieopatrznie bierze ich za parę, Griff i Tatum nigdy nawet nie pomyśleli o sobie w ten sposób. Do czasu. Podczas balu maskowego, na który mieli przyjść ze swoimi partnerami coś wymknęło się spod kontroli. Bezpieczny namiot jakim była przyjaźń zostanie nieoczekiwanie zmieciony przez huragan wywołany niefortunnym wydarzeniem, którego konsekwencji oboje nie byli w stanie przewidzieć. Czy przypadkowy pocałunek może przekreślić lata przyjaźni? A może wszystko da się jeszcze odkręcić? Tylko czy obydwie strony chcą tego samego?


Największą zaletą książki jest szczerość przekazu. Jako nastolatka, autorka porusza się po świecie młodych ludzi z niebywałą lekkością i jest w stanie trafić prosto do serca trafnymi uwagami. Wiele już było w literaturze nastolatków z kryzysem wieku średniego, nie mniej spotkałam niemal dorosłych rozwiniętych umysłowo na poziomie podstawówki. Kluczem jest umiar, a w książce Sandry znalazło się sporo miejsca na nastoletnią naiwność i słodkie zmartwienia, ale równoważą je stopniowe dojrzewanie bohaterów, mądre wnioski do których dochodzą i nieco poważniejsze troski z jakimi muszą się zmierzyć. Nic nie jest czarne albo białe, odcienie ciągle się zmieniają, nie ma idealnych chwil i perfekcyjnych osób. Wszyscy popełniają błędy i na nich się uczą. Choć czasem zachowanie bohaterów może zirytować, cieszę się, że zawsze potrafili dojść do odpowiednich wniosków.

Kolejnym plusem jest styl autorki. Lekki, przyjemny, z nutką poetyckości, a do tego bardzo płynny i dojrzały. Czuć w nim niesamowity dynamizm, a autorka z każdą stroną robiła na mnie coraz większe wrażenie tym, jak rozwijała warsztat w trakcie pisania. Wciąż jest sporo do dopracowania, ale talent nie pozostawia miejsca do dyskusji. Ciekawie zaplanowana została kompozycja tekstu, oprócz pierwszoosobowej, naprzemiennej  narracji dwójki głównych bohaterów, wzbogacona została o ciekawe wstawki z kluczowymi dla danego rozdziału zdaniami i odpowiednio dobranym podkładem muzycznym.


Ciężko uwierzyć, że autorka ma zaledwie 17 lat, bo jej opowieść nie ustępuje w niczym zagranicznym bestsellerom. Przede wszystkim widać konsekwentne dążenie do zamierzonych celów. Czasem mam wrażenie, że autorzy mimo ambitnych planów, w pewnym momencie nudzą się swoją historią i pędzą na skróty do zakończenia, które zostawia czytelnika z niesmakiem i wrażeniem zmarnowanego potencjału. A tu, niespodzianka. Wszystkie intrygujące wątki zostają rozwinięte i odpowiednio pozamykane, a finałowy rozdział zgrabnie kończy całą opowieść jednocześnie zostawiając otwartą furtkę dla kontynuacji.

O CZYM? „Friendzone”, opowieść o parze przyjaciół, którzy nieoczekiwanie muszą zmierzyć się z głębszymi uczuciami, jakie nieproszone zaczynają kiełkować im w sercach. Nie obędzie się bez dramatów, łez i złamanych obietnic. Nastoletnie problemy, przeplatają się z poważniejszymi troskami, a całość ozdabia świetna muzyka i trafne sentencje. Autorka dopiero rozwija skrzydła, ale z takim zasobem talentu, ma szansę wznieść się naprawdę wysoko. Trzymam za nią kciuki i mam nadzieję, że nie spocznie na laurach, bo drzemią w niej ogromne zasoby potencjału, które mogą zaowocować jeszcze wieloma świetnymi historiami.

Ocena:
7/10



________________________________________________

W krainie absurdu patronuje:



_______________________________________________


9 komentarzy:

  1. Gratuluję patronatu! :) Sama historia nie do końca mnie do siebie przyciąga, więc nie wiem, czy zechcę ją poznać.

    OdpowiedzUsuń
  2. Niesamowite zaskoczenie i duma, że nasza polska młodzież daje radę ;) Chętnie rzucę okiem na ten tytuł ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jestem ciekawa tej historii :) gratuluję patronatu!

    OdpowiedzUsuń
  4. Chętnie przeczytam tę powieść i wspaniale, że tak młoda dziewczyna poradziła sobie z debiutem.

    OdpowiedzUsuń
  5. Czy ja muszę trafiać na same książki, które komuś się podobają? Życia mi nie starczy haha. :D Twój patronat już dodałam do "Chcę przeczytać". ;)

    Buziaki. :**

    OdpowiedzUsuń
  6. O matko! :O Już odkąd usłyszałam o tej książce, zachciałam ją przeczytać, ale po Twojej recenzji już szykuję kasę i wyczekuję 14 lipca <3
    Gratuluję patronatu ;)

    Zabookowany świat Pauli

    OdpowiedzUsuń

Drogi czytelniku!
Bardzo dziękuję za przeczytanie mojego tekstu, to naprawdę wiele dla mnie znaczy. Znasz już mój punkt widzenia, będę bardzo wdzięczna jeśli podzielisz się również swoim. A jeśli zdecydujesz się do mnie wrócić, możesz być pewien, że najdziesz tu odpowiedź ;-)

Zobacz też:

.