30 września 2016

„Gwiazdy nad Oktober Bend”- Glenda Millard

Wyd. Dreams | 256 str. | 29,90 zł | 09.09.2016 r.

„Wiersze znaczą cokolwiek, co ludzie chcą żeby znaczyły.”

Niełatwo jest być kimś zwyczajnym, kiedy żyje się z etykietką świra. Jeszcze ciężej przekonać ludzi o swojej normalności, kiedy staranie ułożone słowa nie brzmią w Twoich ustach, tak samo jak w głowie. Ciężko jest być zwyczajną piętnastolatką, kiedy ludzie wciąż widzą tylko upośledzoną dziewczynkę, która uległa wypadkowi gdy miała dwanaście lat. Alice, nie zdradza nam od razu, co stało się tamtego feralnego wieczoru, który skazał ją na „wieczną dwunastość” jak sama nazywa swoją przypadłość. Sama nie wie wiele ponadto, że jej głowa została zepsuta i pozszywana, lecz nigdy nie będzie już taka jak dawniej. Mimo wszystko, Alice nadal żyje, czuje i myśli, a w jej pozszywanej głowie mieści się o wiele więcej mądrych słów, niż jest w stanie wypowiedzieć jej uszkodzona mowa. Dlatego Alice pisze wiersze, o wszystkim, co ją otacza i co ją spotyka. Zostawia je wszędzie mając cichą nadzieję, że ktoś wreszcie je dostrzeże i rozpocznie z nią niemy dialog. Nadzieje wydają się płonne póki nie zjawia się Manny James, czarnoskóry chłopiec, który dostrzega w Alice prawdziwe wewnętrzne piękno. Ona pisze wiersze, by pamiętać. On biega nocą by zapomnieć. Oboje skrzywdzeni i poranieni, choć każdy na inny sposób. Czy będą potrafili znaleźć wspólną ścieżkę, która poprowadzi ich przez życie?

„Słowa mówione przychodzą powolne i bełkotliwe, brzmią głupi, ale słowa w sercu sfruwają z mojego pióra.”

Piękna i delikatna okładka, enigmatyczny opis i zapowiedź głębokich treści, skrytych (dosłownie) między wierszami. Taka była moja wizja „Gwiazd nad Oktober Bend”. Dostałam dokładnie to czego oczekiwałam jednak zaskoczyła mnie forma i zawiłość przekazu, która mimo przyjaznej czytelnikowi lekkości, mogła początkowo zniechęcać i muszę szczerze przyznać, że zniechęcała. Kiedy jednak przyzwyczaimy się do zagadkowej narracji, książka otwiera przed nami całe swoje piękno, a wierzcie mi na słowo, że skrywa wiele wartości.

„Na dnie porzucania jest miłość. Dziwna miłość. Miłość, która boli.”

Narracja prowadzona z punktu widzenia Alice, to zbiór chaotycznych myśli i wierszy, splecionych z aktualnymi wydarzeniami. Niełatwo nadążyć za narratorką, ale trzeba przyznać, że jej myśli, wyrażone dokładnie tak, jak ukształtowały się w jej głowie, pozwalają czytelnikowi zrozumieć w jakim stanie jest dziewczyna. Z każdym rozdziałem jej słowa stają się coraz łatwiejsze do zrozumienia, a historia zaczyna się układać w logiczną całość. Rozdziały z punktu widzenia Manny’ego, pozwolą czytelnikowi zrozumieć nieco więcej, choć również są utrzymane w tajemniczym poetyckim stylu.



„Ciężko jest się z kimś nie śmiać, kiedy ich śmiech zrobiony jest z czystego szczęścia.”

Bez wątpienia jest to powieść dla osób, które choć w minimalnym stopniu lubią i rozumieją poezję, gdyż cała historia utrzymana jest w lekko niezrozumiałym stylu, pozostawiającym pole do interpretacji.  Jestem pełna podziwu dla tłumaczki, Małgorzaty Ślęzak, która podjęła się moim zadaniem szalenie trudnego zadania, a wyszło jej ono znakomicie. Bohaterowie swoją historią poruszają szereg ważnych lecz trudnych tematów. Dawno nie czytałam książki, w której przewinęłoby się aż tak wiele refleksyjnych treści i mądrych, choć bolesnych historii. Cała opowieść spleciona jest z bólu i nadziei i jest na tyle nieoczywista, by każdy mógł wyłuskać z niej to, co osobiście najbardziej go dotyka.

„Czasem nie wszystkie rzeczy są idealne, ale to nie oznacza, że nie mogą być jednocześnie piękne. Nawet złamane rzeczy.”

O CZYM?  „Gwiazdy nad Oktober Bend”, to enigmatyczna i pełna ukrytych treści opowieść o dojrzewaniu pomimo tego, że wszyscy widzą w tobie dziecko, odkrywaniu siebie i swojej wartości, mimo, że nikt inny jej nie widzi, o wybaczaniu sobie i innym, mimo, że wszyscy pragną jedynie zemsty, a także o akceptacji, która przynosi ukojenie i daje wiarę. To historia, która dzieje się na przekór wszystkiemu i zmierza uparcie w kierunku happy endu, mimo że wszystko wali się w gruzy. Nie jest to łatwa historia, wymaga sporo skupienia, ale daje też wiele w zamian. Myślę, że to jedna z tych powieści, które można w pełni zrozumieć dopiero, kiedy czyta się je po raz drugi, lecz na tyle piękna i wartościowa, że warto to zrobić ponownie. Mnie urzekła, choć nie od pierwszego wejrzenia i stała się promyczkiem nadziei. Bo wszystkie przeciwności są do pokonania, a gwiazdy zawsze wskażą drogę do szczęścia.

Ocena:
7/10


Za książkę dziękuję Wydawnictwu Dreams!


9 komentarzy:

  1. Ojej, z chęcią przeczytam! Opis mnie zaintrygował i na wstępie zaczęłam interesować się losem bohaterów. Nie wiedziała nawet, że taka książka miała ostatnio premierę.
    Pozdrawiam cieplutko,
    gabRysiek recenzuje

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Praktycznie nie była reklamowana wiec się nie dziwię, że mogła Ci umknąć :-) Ale to bardzo wartościowa książka wiec zdecydowanie warto ją poznać :-)
      Pozdrawiam

      Usuń
  2. Ciekawa recenzja nieschematycznej książki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, a książka jest jedną z najbardziej nieszablonowych jakie ostatnio czytałam :-)
      Pozdrawiam

      Usuń
  3. Zainteresowała mnie ;)
    http://justboooks.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam, naprawę warto ją poznać :-)
      Pozdrawiam

      Usuń
  4. dalabym pewnej osobieby nie marudzila ze ksiazek nei potrafie znalezc xD pozdraiwam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję że jej się spodoba :-)
      Pozdrawiam

      Usuń
  5. Faktycznie, mimo wszystko brzmi pozytywnie i optymistycznie, choć gdy czytałam pierwszy akapit, miałam oczy jak spodki. Chyba wcześniej nie przykładałam zbyt wielkiej wagi do tej pozycji, bo nie zdawałam sobie sprawę o czym tak naprawdę traktuje.
    Czy po twojej recenzji jestem zainteresowana? Jak najbardziej, ale nie na tyle by ryzykować i kupować. Wygląda naprawdę refleksyjnie, ale chwilowo ostatnie czego mi trzeba to coś nad czym trzeba rozmyślać. Uczelnia gwarantuje mi to bez dodatkowych lektur, obawiam się. :D
    Tak czy inaczej, dobrze wiedzieć, że coś tak... oryginalnego istnieje.
    Pozdrawiam,
    Sherry

    OdpowiedzUsuń

Drogi czytelniku!
Bardzo dziękuję za przeczytanie mojego tekstu, to naprawdę wiele dla mnie znaczy. Znasz już mój punkt widzenia, będę bardzo wdzięczna jeśli podzielisz się również swoim. A jeśli zdecydujesz się do mnie wrócić, możesz być pewien, że najdziesz tu odpowiedź ;-)

Zobacz też:

.