Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Papierowy Księżyc. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Papierowy Księżyc. Pokaż wszystkie posty

21 kwietnia 2018

„Cinder”- Marissa Meyer

Wyd. Papierowy Księżyc | Org. Cinder | Saga Księżycowa Tom I | 420 str. | 44,90 zł | Premiera: 22.11.2017 r. 

Cybernetyczny Kopciuszek w dystopijnym świecie

Kopciuszek, był wrażliwą i dobrą dziewczyną, pogardzaną przez macochę i dwie przyrodnie siostry. Jako ich służka nie mogła nawet pójść na bal do zamku, choć bardzo tego pragnęła. Dobra wróżka pomogła jednak dziewczynie i ta jako najpiękniejsza z panien, przetańczyła cały bal w objęciach przystojnego księcia. Mimo wielu przeciwności i dobro oczywiście zwycięża a Kopciuszek żyje długo i szczęśliwie…  Tak brzmi oficjalna wersja, ale zaraz poznacie tą baśń w zupełnie nowej odsłonie. Cinder- nasz dystopijny Kopciuszek, żyje w prawdziwym świecie, pełnym zagrożeń i zła. Jako cyborg (czyli zmodyfikowany genetycznie człowiek) jest traktowana z pogardą nie tylko przez macochę, ale  całe społeczeństwo. Dziewczyna nie marzy o księciu z bajki, jej największym pragnieniem jest wolność. Jako własność swojej macochy, Cinder nie może sama o sobie decydować, ani w żaden sposób bronić się przed jej okrutnymi rozkazami. Jedynym sposobem na normalne życie jest dla niej ucieczka. Noc balu wydaje się idealna, w końcu i tak nie pozwolono jej na niego pójść. Nieoczekiwana znajomość z księciem komplikuje jednak wszystko.

11 października 2014

„Próby ognia”- James Dashner

Papierowy Księżyc/ 415 str./ 36,90 zł/ 2012 r.

Gra na śmierć i życie

Pierwszy tom serii potrafi naprawdę wysoko postawić poprzeczkę swojemu następcy. Kiedy jesteśmy zachwyceni wstępem do serii, automatycznie nasze wymagania przyjmują stokrotnie większe rozmiary. Niestety w większości przypadków nadzieje okazują się płonne i bezceremonialnie gasną, zduszone nagłym rozczarowaniem. Jednak w przypadku kontynuacji „Więźnia labiryntu”, od początku miałam przeczucie, że będzie to coś wciskającego w fotel. W najmniejszym stopniu się nie pomyliłam. A teraz trawi mnie prawdziwa obawa, czy pan Dashner zdoła mnie jeszcze kiedyś aż tak zachwycić.

Kiedy Thomasowi i jego przyjaciołom udało się znaleźć wyjście z mrocznego i niebezpiecznego Labiryntu, myśleli, że to, co najgorsze już za nimi. Nie mogli się jednak bardziej pomylić. Najgorsze wciąż przed nimi. Nadchodzi nowy i zupełnie nieprzewidywalny etap Prób, w porównaniu z którym Labirynt był zaledwie namiastką. Po dramatycznej ucieczce z siedziby DRESZCZU, Streferzy trafiają w pozornie bezpieczne miejsce, lecz nie jest im dane długo cieszyć się tym uczuciem. Przed nimi kolejne zadanie, tym razem już ostatnie. W ciągu zaledwie dwóch tygodni muszą przemierzyć pustynię w poszukiwaniu Bezpiecznej Przystani. Jednak DRESZCZ już zadba o to, by nie nudzili się pod drodze.

„Po co w ogóle próbujesz zadawać pytania? Nic tu się nigdy nie trzymało kupy i pewnie nigdy nie będzie.”

O ile w poprzedniej części, zarówno bohaterów, jak i czytelnika, ograniczały ciasne ściany Labiryntu i nieprzenikniony mrok wymazanych wspomnień, tak „Próby ognia” znacznie poszerzają horyzonty. Przede wszystkim diametralnie zmienia się otoczenie, w jakim przebywają bohaterowie. Porzucamy klaustrofobiczny, rządzący się swoimi prawami Labirynt, na rzecz spalonych słońcem pustkowi, gdzie bohaterowie będą musieli walczyć nie tylko z okrucieństwem natury, ale też własnymi słabościami. Powracające stopniowo wspomnienia poszerzą też znacznie nasze pole postrzegania pewnych kwestii. Razem z bohaterami zaczniemy odkrywać coraz więcej szczegółów na temat DRESZCZU i sensu Prób, jednak każde wspomnienie zrodzi masę pytań, na które odpowiedź uzyskamy dopiero w finałowym tomie tej opowieści.

 "Jedyne, co wam powiem, to że czasem to, co widzicie nie jest prawdziwe, a czasem prawdziwe jest to czego nie widzicie.”

A skoro już jesteśmy przy rozszerzeniach wszelkiej maści- nie tylko przestrzeń zwiększy swą powierzchnię, ale również grono bohaterów powiększy się o kilka nowych i niezwykle barwnych osobistości. Narobią one naprawdę sporo zamieszania w pełnym i tak już chaosu życiu Streferów. Pojawią się nowe przyjaźnie, nowe wyzwania, ale też nowe zagrożenia i tajemnice. Jednak to, co cieszy mnie najbardziej, to poszerzenie wiadomości czytelników o Pożodze i jej destrukcyjnych skutkach, a także o tajemniczej chorobie trawiącej ludzkość. Jak dla mnie jest to najistotniejsze w dystopijnych opowieściach i serce mi krwawi za każdym razem, kiedy bzdurne i nieistotne wątki przesłaniają to, co najważniejsze, czyli sam wygląd i opis świata, w który zostaliśmy wciągnięci. Na szczęście James Dashner nie zbagatelizował tej istotnej kwestii i nadał swojej powieści więcej wiarygodności i wielowymiarowości.

” - Może umrzeć.
- Gorzej. Może to przeżyć.”

Zarówno pierwszy, jak i drugi tom nastawiony jest na pędzącą akcję, jednak tym razem znalazło się też więcej miejsca dla emocji. Dzieje się tak nie tylko dlatego, że poznaliśmy już bohaterów i czujemy się do nich bardziej przywiązani, głównym powodem jest znacznie zacieśnienie więzi między samymi bohaterami, którzy wiedzą, że są dla siebie nawzajem jedyną bezpieczną przystanią, i że muszą się o siebie troszczyć, bo nie wiadomo, co przyniesie ze sobą kolejny dzień. Najwięcej w moich oczach zyskał Thomas, który dosłownie skradł moje serce. Nie mogę Wam zdradzić, co w związku z nim zrobiło na mnie aż tak wielkie wrażenie, ale jeśli znacie Patkę możecie być pewni, że ma to związek z pewną kobietą…

O CZYM?  Podsumowując, „Próby ognia” to doskonałe rozwinięcie serii, która nie rozczarowuje nawet na chwilę. Pełna akcji i emocji, wciskająca w fotel lektura, która potrafi nawet momentami nieźle przestraszyć. Choć autor naprawdę sporo namieszał i narobił niezłego bałaganu, udało mu się brawurowo zakończyć wszystkie wątki. Jedyne, czego nie umiem mu wybaczyć to zakończenie, po którym najchętniej od razu rzuciłabym się na finałowy tom, którego jak na złość jeszcze nie zdążyłam kupić. Serdecznie polecam!

Ocena:
10/10

W serii:
>Próby ognia<
Lek na śmierć

Recenzja filmu


12 września 2014

„Więzień Labiryntu”- James Dashner

Papierowy Księżyc/ 421 str./ 34,90 zł/ 2011 r.


 „Nic już nie będzie takie jak kiedyś”

Labirynt, to jedno z najbardziej fascynujących, ale też budzących grozę miejsc, jakie można sobie wyobrazić. Nie od dziś jest inspiracją, wszyscy chyba pamiętamy „Labirynt Fauna”, czy jedno z zadań w czwartej części „Harry’ego Pottera”. Również James Dashner, autor „Więźnia Labiryntu”, dał się zainspirować temu miejscu. Nic dziwnego, w końcu to ogromna zagadka, setki korytarzy pełnych tajemnic i ogromne pole dla wyobraźni. Zasadniczo mimo tych tajemnic, labirynt jest tylko łamigłówką, w której trzeba znaleźć drogę do wyjścia. Jednak czy zawsze to wyjście istnieje?

„Powstał, rozpoczynając nowe życie, otoczony przeszywającą ciemnością i stęchłym zakurzonym powietrzem.”

Tak właśnie rozpoczyna się opowieść nastoletniego Thomasa. Dlaczego „nowe życie”? Cóż, o tym „starym” nie opowie wam zbyt wiele. Tak się bowiem składa, że właśnie obudził się w pędzącej ku górze windzie, nie mając kompletnie pojęcia kim jest, ani co się właściwie dzieje. Jedyne, co mu pozostało to imię i setki pytań kłębiących się w głowie. Niestety od tej pory pytań będzie już jedynie więcej. Gdy winda w końcu się zatrzymuje, oczom Thomasa ukazuje się niezwykły widok. Grupa nastoletnich chłopców wita go w miejscu zwanym Strefą, dookoła której wznosi się mroczny Labirynt. Rozwiązanie wydaje się proste- znaleźć wyjście i uciekać. Jednak w Strefie nic nie jest proste. Każdej nocy Labirynt zamyka się a jego ściany zmieniają położenie. Jakby tego było mało, korytarzy Labiryntu strzegą dziwne i śmiertelnie niebezpieczne istoty. Choć Streferzy każdego dnia szukają wyjścia, nie maję tak naprawdę żadnego punktu zaczepienia. Żaden z nich nie pamięta bowiem niczego ze swojej przeszłości. Czasu jest jednak coraz mniej. Gdy następnego dnia po Thomasie, do Strefy przybywa pierwsza dziewczyna, przynosząc ze sobą niepokojącą wiadomość, wszyscy wiedzą, że nic już nie będzie takie jak kiedyś.

„Ocean emocji zalewał jego umysł i serce. Zdezorientowanie. Ciekawość. Panika. Strach. Jednak przede wszystkim ogarniało go ponure uczucie rozpaczy, jak gdyby świat, który znał, przestał istnieć, został wymazany z jego pamięci i zastąpiony obrzydliwym substytutem. Pragnął uciec jak najdalej od tych ludzi i tego miejsca.”

Co mogę powiedzieć Wam o Strefie? Nie jest to zdecydowanie miejsce, do którego wybralibyście się na wakacje. Pozornie tętni tam życie, panuje ład i spokój. Każdy Strefer ma jasno określone obowiązki, które wykonuje każdego dnia. Są też zasady, których nikt nie może łamać, i kary, których każdy wolałby uniknąć. Streferzy mają własny, unikalny język, którym się posługują (a nawet oryginalne przekleństwa, które w sprytny sposób zastępują te powszechnie znane) i tworzą coś na kształt małego państwa. Na pierwszy rzut oka wszystko jest więc całkiem normalne, oczywiście dopóki nie przekroczysz progu Labiryntu, gdzie zasady przestają obowiązywać.  Każdego dnia chłopcy ryzykując życie szukają wyjścia, którego zdaje się nie być, pragnąc wrócić do domu, którego nie pamiętają. Co okaże się kluczem do zagadki?

Obok miejsca akcji, bardzo ważnym aspektem są ludzie, którzy w tym miejscu żyją. Choć każdemu z nich autor odebrał pamięć i wspomnienia, nie znaczy to, że wymazał ich unikalne charaktery. Choć poznajemy tylko wybranych spośród wielu mieszkańców Strefy, to tyle wystarczy by docenić bogactwo i różnorodność postaci. Można znaleźć masę przymiotników do określenia każdego z nich. Jednych z miejsca można pokochać, a innych błyskawicznie znienawidzić. Są też tacy, których ciężko rozgryźć, ale zdecydowanie każdy przykuwa uwagę. Postaci są więc kolejną bardzo mocną stroną książki, ale co ważne- nie jedyną.

„Powracające do niego wspomnienia były bardzo mgliste. A do świata spowitego mgłą światło nie dociera.”

Najważniejszym aspektem jest bowiem doskonale skonstruowana fabuła, w której skrzy się od akcji, tajemnic i niebezpieczeństw. Choć powieść jest dosyć gruba, autor doskonale rozplanował akcję, tak by nawet przez chwilę nie stała w miejscu, ani nie nużyła czytelnika. Jest to jedna z tych książek, które nie tylko się czyta, ale przeżywa razem z bohaterami, przez co chwilami miałam wrażenie, jakbym dosłownie biegła w maratonie. Autor doskonale opisał uczucia, jednak ponad wszystko przebija się napięcie i adrenalina. Poziom powieści jest naprawdę wysoki i trochę się obawiałam, czy pan Dashner nie wziął odrobinę za dużo na swoje barki i czy da radę skonstruować zadowalające zakończenie. Spisał się jednak doskonale, pozostawiając czytelnika zaniepokojonego i spragnionego kontynuacji, która mam nadzieje, dorówna swojej poprzedniczce.

O CZYM?   Więzień Labiryntu” to niezwykła dystopijna opowieść o poszukiwaniu wyjścia wśród setek ślepych zaułków, oraz o ludzkich słabościach, sile, odwadze, przyjaźni i granicach wytrzymałości. Mimo sporej ilości stron, powieść czyta się szybko, lekko i bez zgrzytów, a wręcz nie da się ukryć rozczarowania, jak błyskawicznie się ona kończy. Jest to kolejny bestseller, który właśnie wkracza do naszych kin i mam nadzieję, że ekranizacja dorówna tak klimatem jak i treścią papierowemu pierwowzorowi, który serdecznie wam polecam i mam nadzieję, że dacie się skusić jeszcze przed wizytą w kinie.

Ocena:
10/10

W serii:
>Więzień Labiryntu<
Próby ognia
Lek na śmierć


Film w kinach już 19 września



1 maja 2013

Przedpremierowo: "Podwieczność"- Brodi Ashton



„Czasem nasze serca… trochę pękają.”*

Często zdarza nam się popełniać jakieś błędy. Jedne mniej, drugie bardziej tragiczne. Jedna niewłaściwa decyzja może zmienić wszystko…  Nikki Beckett pół roku temu podjęła najgorszą możliwą decyzję. Wybrała łatwe rozwiązanie, a teraz musi za to zapłacić najwyższą cenę.

Nikki znikła pół roku temu. Zupełnie niespodziewanie. Bez pożegnania. Zostawiając po sobie tylko kilka bolesnych słów. Spędziła pół roku w podziemiu nazywanym Podwiecznością, choć dla niej trwało to aż dekadę.  Trwała tam w dziwnym, narkotycznym transie będąc Karmicielką Cole’a- jednego z Wiecznych, czyli nieśmiertelnych. Żywiła go swoimi emocjami by mógł żyć wiecznie. W zamian on zabierał to, czego nie chciała czuć: bólu, cierpienia, rozpaczy… Ale z czasem zaczął zabierać coraz więcej.  Uczucia, wspomnienia, życie… Zostawiał jedynie pustkę. Jednak jednego nie był w stanie jej zabrać: odległego obrazu chłopca z brązowymi włosami i brązowymi oczami. Nikki trzymała się tego obrazu jak ostatniego kawałka nadziei, który chronił ją przed utonięciem i wiedziała, że dla niego musi jeszcze raz dostać się na powierzchnię. Choćby na chwilę.

To właśnie dzięki niemu Nikki udało się Powrócić. Jednak każdy grzech wymaga odkupienia. Dziewczyna ma zaledwie sześć miesięcy, by wszystko naprawić i by się pożegnać. Potem Podwieczność się o nią upomni i pochłonie ją już na zawsze.

Romanse paranormalne przyzwyczaiły nas do pewnego wygodnego schematu: młoda, niezbyt atrakcyjna, nieśmiała dziewczyna poznaje „tajemniczego i zabójczo przystojnego” natychmiast się w nim zakochuje, rzuca dla niego całe swoje dotychczasowe życie i po wielu przeszkodach żyją ze sobą długo i szczęśliwie.  Dzięki ci Brodi, że nam tego oszczędziłaś! Pani Ashton postanowiła bowiem zaserwować nam alternatywną wersję tego schematu. Historia pokazuje konsekwencje takiego właśnie wyboru i obrazuje, że obietnice o pięknym życiu nie zawsze mają pokrycie.

To, co wyróżnia powieść, to bardzo ciekawa wizja świata Pod. Mity zostają tu odrobinę uwspółcześnione, przeplatają się ze sobą i tworzą coś bardzo intrygującego. Szkoda tylko, że autorka tak pobieżnie potraktowała ten temat. Wierzę jednak, że w kolejnych tomach, razem z Nikki, która jest również narratorką całej historii, będziemy odkrywać kolejne warstwy tajemnic Podwieczności.
To, co jest jednak schematyczne w tej książce, to główne postacie męskie. Mamy tu mrocznego, nieobliczalnego, tajemniczego Cole’a, związanego z mitologicznym światem Podwieczności, oraz Jacka- zwykłego nastolatka, czułego, kochającego chłopaka, który przeżył naprawdę wiele złych rzeczy. Zazwyczaj to ten pierwszy typ bohaterów jest faworyzowany przez autorów, bo nie od dziś wiadomo, że kobiety właśnie tacy mężczyźni pociągają. Wybór między tymi dwoma panami pozostawiam Wam, ja jednak skłaniać się będę ku temu bardziej ludzkiemu elementowi tej historii, gdyż ten drugi ostro grał mi na nerwach. Mimo to obaj są bardzo ciekawymi postaciami o dokładnie nakreślonych charakterach wybijających się na tle Edwardopodobnych klonów.

„Podwieczność” nie jest jedynie kolejnym paranormalnym romansem. To także piękna, spokojna, nostalgiczna opowieść o ucieczce przed bólem tego świata i o tym, że tak naprawdę ucieczki nie ma, a prawdziwie walczyć z nim możemy jedynie stawiając mu czoło. Niezwykła opowieść, w której desperacja miesza się z bólem, a czas ucieka przez palce. To historia o potędze uczuć, wewnętrznej walce, trudnych wyborach, próbie naprawy czegoś, co niemal doszczętnie się zniszczyło oraz o tym, jak trudno jest powiedzieć „żegnaj”. Jeśli Wasze serca są otwarte na takie doznania i emocje mogę jedynie zaprosić Was do lektury.
8/10

 PREMIERA 22 MAJA!



Za egzemplarz do recenzji serdecznie dziękuję wydawnictwu:


Zobacz też:

.