28 października 2016

„Wikingowie. Wilcze dziedzictwo”- Radosław Lewandowski

Wyd. Akurat | 415 str. | 39.90 zł | 30.03.2016 r.

O chwale, Walhalli i wojnach,
 które do nich prowadzą

Gdyby ktoś postawił przede mną prawdziwego wikinga, myślę, że rozpoznałabym go bez problemu chociażby po brodatej twarzy i charakterystycznym rogatym hełmie. I po toporze! Topór musi być, bo w każda okazja jest dobra do walki, a walczyć trzeba przecież czymś. Jeśli jednak chodzi o historię, zwyczaje czy zachowania wojowników z X wieku, nie mam zbyt wiele wiedzy czy chociażby skojarzeń. Poprawka: nie miałam dopóki nie poznałam wikingów wykreowanych przez Radosława Lewandowskiego, który znacznie poszerzył moje horyzonty jeśli o legendę wikingów chodzi i sprawił, że naprawdę polubiłam tych skorych do bitki i rządnych chwały wojowników.

Pierwszy tom serii „Wikingowie”, nie jest historią jednej postaci lecz opowieścią o odwadze, często graniczącej z szaleństwem, o chwale zdobywanej w walce i o wojnach prowadzonych dla chwały jak i bogactwa, gdyż chciwość u wikingów idzie ramię w ramię z honorem. Skupmy się jednak na wojnach, bo w zasadzie to one stanowią trzon całej opowieści. Bohaterowie się zmieniają ich przygody są różne, ale wojny, bitwy i potyczki są obecne cały czas. Trup ściele się gęsto, gdyż autor nie jest zbyt litościwy a i bohaterowie nie boją się umierać wiedząc, że po honorowej śmierci w walce czeka ich uczta przy stole Odyna w Walhalli. Cała powieść podzielona jest na cztery rozdziały i prolog, a to niewiele dla książki liczącej ponad 400 stron, ale być może właśnie dzięki temu zabiegowi, pochłania się ją błyskawicznie. Każdy z rozdziałów opowiada o innej grupie bohaterów, lecz ich historie przenikają się wzajemnie tworząc spójną całość. Wyjątkiem są dwa ostatnie rozdziały, fabularnie niezbyt związane z poprzednimi. Czytając je miałam wrażenie, że to jakby osoba część, co niezbyt przypadło mi do gustu biorąc pod uwagę, że historia bohaterów których zdążyłam już poznać i polubić urwała się w najgorszym momencie, a jej kontynuację poznam dopiero czytając tom drugi.

„Życie jest tak lekkie, jakim je uczynimy i każda chwila jest dobra do śpiewu.”

Choć jak już zdążyliście się domyślić, książka bardzo mi się podobała, początki nie były jednak lekkie. Przez prolog ledwie przebrnęłam błądząc w chwilami niezrozumiałej fabule i trudnym słownictwie wyjętym prosto z X wieku. Do książki dołączony jest co prawda słowniczek, ale nie znalazłam w nim wielu interesujących mnie słów, co utrudniało zrozumienie treści. Nawet imiona niektórych bohaterów, miejsc czy bóstw sprawiały,  że łamałam sobie język i nie mogłam ich zapamiętać. Nie jest to książka należąca do lekkich, lecz wymagających od czytelnika nieco skupienia i zaangażowania. Sporo tu informacji na temat wierzeń i historii wikingów, a za ich awanturniczymi przygodami czasem ciężko nadążyć. Kiedy jednak czytelnik da się porwać rytmowi tej historii może w pełni docenić jej wartość i ogrom pracy, a także wiedzy, którą autor w niej zamknął.

O CZYM?  „Wilcze dziedzictwo” wprowadza nas w świat wikingów, oprowadza nas po ich osadach, pozwala zrozumieć zwyczaje i wierzenia, a także uczestniczyć w licznych bitwach zarówno morskich jak i lądowych. Myślę, że jest to powieść skierowana bardziej do męskiej części czytelników, bo i bohaterowie to w 90% mężczyźni, choć znalazło się również miejsce dla kilku pomniejszych miłostek i jednej prawdziwej, która ucieszy na pewno żeńską część czytelników. Mimo kilku cięższych momentów, jestem zadowolona z lektury, zwłaszcza, że jest to coś,  czego nigdy jeszcze nie czytałam. Jeśli chcecie poznać od podszewki prawdziwych wikingów z krwi i kości- serdecznie polecam.

Ocena:
7/10

Seria Wikigowie:
Wilcze dziedzictwo | Najeźdźcy z północy | Topory i sejmitary


Za książkę dziękuję Wydawnictwu Akurat


5 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. W takim razie sięgaj bo warto :-)
      Pozdrawiam

      Usuń
  2. Tematyka wikingów jest mi bliska odkąd zaczęłam oglądać serial „Vikings”. Bardzo interesuję mnie ich kultura i tradycja. Sam kanon ich bogów jest bardzo złożony i fascynujący! Ucieszyła mnie wiadomość, że polski pisarz sięgnął po taką tematykę. Czuję, że będę miała bliskie spotkanie z twórczością Radosława Lewandowskiego.

    Pozdrawiam,
    czytaniamania.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że nie zawiedzie Twoich oczekiwań :-) początek nie należał może do najlżejszych ale z każdą stroną coraz bardziej wciąga :-)
      Pozdrawiam

      Usuń
  3. Uwielbiam nordycką mitologię - po greckiej i celtyckiej, jest moją ulubioną. :) Poza tym, halo - Wikingowie. Kocham ich. Tak, to wina serialu, cóż mogę począć. I jeśli też chcesz się zakochać - polecam serial swoją drogą. Wciąga po pierwszym odcinku. :) I ma niesamowity klimat, mimo że niektórych bohaterów ma się ochotę zabić mnóstwo razy. Ale pewnie to zasługuje na posta, a nie na komentarz. :D
    Tak czy inaczej - książka. Jestem zaintrygowana. Jak wspomniałam, lubię Wikingów, lubię nordycką mitologię, wydaje mi się, że mogłoby to być ciekawe przeżycie. Także będę uważnie wypatrywać, będę mieć oczy szeroko otwarte. :)
    Pozdrawiam,
    Sherry

    OdpowiedzUsuń

Drogi czytelniku!
Bardzo dziękuję za przeczytanie mojego tekstu, to naprawdę wiele dla mnie znaczy. Znasz już mój punkt widzenia, będę bardzo wdzięczna jeśli podzielisz się również swoim. A jeśli zdecydujesz się do mnie wrócić, możesz być pewien, że najdziesz tu odpowiedź ;-)

Zobacz też:

.