2 kwietnia 2019

„Gorączka i krew”- Cedric Sire

Wyd. Dragon | Org. De fievre et de sang | 424 str. | 39,95 str. | Data wydania: 20.03.2019 r. 

Pradawne rytuały i wilki w lustrach

Jakie to uczucie wiedzieć, że za chwilę straci się życie? Ofiary braci Salaville z całą pewnością czuły, że ich mrocznego domostwa nie opuszczą w jednym kawałku. Pozamykane okiennice, kałuże krwi na podwórzu i wszechobecny odór śmierci- te znaki nie dają wielkich nadziei na przeżycie. Jest jednak kobieta, która w rozwiązywaniu spraw seryjnych morderców nie ma sobie równych. Czerwonooka albinoska, komisarz Eva Svarta, jak sama mówi o sobie, jest potworem, tropiącym inne potwory. To właśnie ona połączyła serię zaginięć młodych kobiet z braćmi mieszkającymi w górskiej samotni. Brawurowa akcja kończy się sukcesem. Brutalni mordercy podzielili los swoich licznych ofiar. Choć w sprawie wciąż jest wiele luk i niewiadomych, można ją uznać za zamkniętą. „Wampiry z Ciemnogóry” z całą pewnością nie podniosą się z prosektoryjnego stołu i nikogo już więcej nie skrzywdzą. A jednak dokładnie rok później cały koszmar zaczyna się od początku. Kolejne porwania i morderstwa, identyczne z tymi, za które odpowiedzialni byli Salavillowie. Czyżby bracia zyskali równie brutalnego naśladowcę? A może niepokojące uczucie, że ta sprawa nie jest jeszcze w pełni zamknięta, nie było jedynie złudzeniem? Czy to możliwe, że za morderstwami stoi coś nie z tego świata?

Natknęłam się kiedyś na stwierdzenie, że „Francuzi nie potrafią straszyć”, ale w przypadku Cedrica Sire, ta teoria nie znajduje potwierdzenia. Autor nie próbuje niepostrzeżenie zajść czytelnika od tyłu, by w pewnym momencie szepnąć mu do ucha „buuu!”. O nie, on po prostu zalewa nas potokiem krwi i rzuca wilkom na pożarcie. Nie owija w bawełnę i daje czadu od pierwszej strony. Trzecioosobowa narracja z różnych perspektyw daje czytelnikowi możliwość wcielenia się nie tylko w gliniarzy prowadzących sprawę, ale także w ofiary i samego mordercę. Niemal na własnej skórze czułam przerażenie porywanych kobiet, ciarki pokrywały moje ciało, kiedy razem z komisarzami skradałam się korytarzami wymazanymi krwią i włos jeżył mi się na głowie, kiedy wchodziłam do głowy seryjnego mordercy. Jednak pomimo tego wachlarza perspektyw, książka ma w sobie tyle tajemniczości, sekretów i niedomówień, że do pewnego momentu nie sposób odgadnąć, co wydarzy się dalej i dlaczego te wszystkie okrutne wydarzenia mają miejsce.


Autor naprawdę dał czadu z fabułą i nawet mi- osobie nie czytającej kryminałów i niecierpiącej motywu gliniarza rozwiązującego jakąś sprawę- naprawdę szalenie się podobało. Od pierwszej strony dzieje się naprawdę sporo i to tempo utrzymuje się niemal przez całą lekturę. Pytania mnożą się z zastraszającym tempie, podobnie ilość trupów, a wydarzenia stają się coraz mniej realne. Ogromnym plusem w moim odczuciu było połączenie klasycznego kryminału z wątkami fantasy, co dało niesamowicie mroczny i intrygujący efekt. Czerwonookie wilki czające się w lustrach, pradawne rytuały, bogowie czekający na krwawą ofiarę, to wszystko tworzy niesamowity klimat, który przeraża, ale i fascynuje.

Nie mniej zaintrygowała mnie postać prowadzącej dochodzenie Evy Svarty, która zdaje się również mieć w sobie jakiś paranormalny pierwiastek. Jej przeszłość owiana jest mgiełką tajemnicy, ale czytelnik od początku wie, że przeżyła w dzieciństwie coś strasznego. Coś, co wpływa nie tylko na jej pracę, ale nawiedza ją zarówno w snach jak i na jawie. Pozostali bohaterowie wydają się przy tej niecodziennej postaci dosyć zwyczajni, ale też dają radę. Cedric Sire postarał się, żeby żadna z jego postaci nie była płaska i szablonowa i każdego obdarował zestawem intrygujących cech, jednak w szale akcji nie ma za bardzo miejsca, by dokładnie wszystkich poznać. Szczegółowe przemyślenia zdecydowanie przegrywają z wartkim pędem wydarzeń, ale wyjątkowo, nie przeszkadzało mi to, bo właśnie od pędzącej galopem akcji nie mogłam się oderwać. Zdecydowanie jest to książka, która potrafi uzależnić!

O CZYM?   „Gorączka i krew”, to krwawy i brutalny kryminał z domieszką wątków rodem nie z tego świata. Konstrukcja fabuły przypomina pułapkę- im bardziej się w nią zagłębiasz, tym trudniej się z niej wydostać. Napięcie, ciarki i przerażenie, to efekty specjalne, które towarzyszą czytelnikowi od pierwszej do ostatniej strony. Intrygujący bohaterowie, mroczna zagdaka, krwawe sceny i pradawne rytuały dopełniają całości. Brutalna zabawa w kotka i myszkę z seryjnym mordercą wciąga na maxa i zapewnia kilka godzin świetnej rozrywki, rozwiązywania łamigłówek i ciarek na całym ciele. Nie jest to książka, przy której można się rozluźnić i zrelaksować, ale jeśli lubicie czasem dać się przestraszyć i oczekiwać w napięciu wstrząsającego rozwiązania zagadki- to zdecydowanie książka, która skradnie Wasze serca.

Ocena:
8/10

__________________________________________________________


14 komentarzy:

  1. Ciekawi mnie jaką książkę "rozczłonkowałaś", by służyła za tło do zdjęcia :P

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spokojnie to był rozpadający się egzemplarz "Lalki" z mojej biblioteki przeznaczony do przerobienia na makulaturę :-) Bibliotekarka wapaniałomyślnie zgodziła się żebym go zabrała;-) Choć "Lalki" nie lubiłam, nigdy nie skrzywdziłabym celowo żadnej książki. Tłumaczę to w ten sposób, że uchroniłam ją przed przerobieniem na papier toaletowy:-D
      Pozdrawiam

      Usuń
  2. Uwielbiam tego typu literaturę, więc chętnie po nią sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam z czystym sumieniem! Jest świetna:-)
      Pozdrawiam

      Usuń
  3. Kocham takie książki, więc na pewno przeczytam. ;)
    Pozdrawiam. ;**

    P.

    www.zycie-wsrod-ksiazekk.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Jeśli będę miała okazję, to z pewnością przeczytam :)
    http://whothatgirl.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja wręcz przeciwnie - uwielbiam kryminały! A seryjny morderca? Elegancko! Tego mi było trzeba! ;) Jest to więc zdecydowanie książka dla mnie! Bardzo chętnie po nią sięgnę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli nie przeszkadzają Ci wątki fantasy w tego typy lekturach- będziesz zachwycona!
      Pozdrawiam!

      Usuń
  6. Jak mnie ta okładka przyciąga :) Chyba się zdecyduje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niby nie powinno się oceniać książki po okładce, ale w ty przypadku śmiało można ;-) Bo i oprawa graficzna i środek, to istny majstersztyk :-)
      Pozdrawiam

      Usuń

Drogi czytelniku!
Bardzo dziękuję za przeczytanie mojego tekstu, to naprawdę wiele dla mnie znaczy. Znasz już mój punkt widzenia, będę bardzo wdzięczna jeśli podzielisz się również swoim. A jeśli zdecydujesz się do mnie wrócić, możesz być pewien, że najdziesz tu odpowiedź ;-)

Zobacz też:

.