19 lipca 2015

„Bezmyślna”- S. C. Stephens

Wydawnictwo Akurat/ 670 str./ 44,99 zł/ 2014 r.

Bezpieczna przystań,
czy gorący płomień?


W każdym związku przychodzi moment zmian, kiedy trzeba zaryzykować, postawić wszystko na jedną kartę, a nawet poświęcić coś w imię miłości. Kiedy Danny, chłopak Kiery, otrzymuje prestiżowy staż w dużej firmie w Seattle, dziewczyna nie waha się nawet przez moment. Postanawia rzucić wszystko i zacząć życie na nowo w nieznanym mieście, byleby tylko być nadal z ukochanym mężczyzną. Los widocznie jest przychylny zakochanej bez pamięci parze, ponieważ natychmiast znajdują lokum u dawnego przyjaciela Denny’ego, a Kiera już pierwszego dnia zdobywa pracę i stypendium na nowej uczelni. Nic, co tak piękne nie może trwać jednak wiecznie.



Wkrótce Denny zostaje zmuszony do służbowego wyjazdu, który może być punktem zwrotnym  w jego karierze. Nie zabiera jednak ze sobą Kiery, która zdążyła już zadomowić się w nowym mieście. Mijają dni i tygodnie, a dystans między parą staje się coraz większy i to nie tylko pod względem dzielącej ich odległości. Choć Kiera czuje się samotna i zagubiona, nie może oprzeć się też fascynacji swoim współlokatorem Kellanem. Wie, że powinna trzymać się od niego jak najdalej. Po pierwsze dlatego, że Kellan jest przyjacielem jej chłopaka, a po drugie, dlatego, że jako wokalista mało znanego, choć genialnego zespołu, słynie ze swoich licznych podbojów i braku stałości w uczuciach. Przyjacielski flirt szybko jednak zmienia się w coś o wiele bardziej niebezpiecznego. Balansowanie na cienkiej linie między przyjaźnią a namiętnością, może skończyć się bolesnym upadkiem. Pewnej nocy, pod wpływem impulsu i kilku butelek alkoholu, Kiera decyduje się na coś, co wkrótce staje się jej zgubą. Czy warto poświęcić związek dla kilku chwil namiętności. Czy można uwolnić się z pułapki własnych uczuć?

„Naszą przyjaźń pokonało pożądanie-ogień, który raz rozpalony, okazał się niemożliwy do ugaszenia.”

Bohaterowie bardzo boleśnie przekonają się o tym jak okrutne bywają uczucia. Ale czytelnik również, bo powieść wprost kipi od emocji. Jesteśmy stale rozrywani między uczuciem a namiętnością, między przygodą a stabilizacją. Pozornie proste wybory stają się niemożliwe do podjęcia, a sieć kłamstw zaciska się wokół bohaterów jak kokon i wkrótce może zniszczyć ich wszystkich.

„Czy można stracić coś, czego się nigdy nie miało?”

Wrażeń z pewnością nie zabraknie, choć nie zawsze będą to wrażenia pozytywne. Chwilami byłam po prostu zmęczona moralnymi dylematami bohaterki, jej desperackimi próbami ratowania uczuć, przez które wszystko stawało się tylko bardziej skomplikowane. Tytuł powieści idealnie, choć może odrobinę zbyt delikatnie opisuje naszą narratorkę. Jednym zdaniem potrafiła ona skomplikować do granic możliwości każdą sytuację, a nieprzemyślane słowa były niczym ciosy, które sama sobie wymierzała. Sama bohaterka również chwilami doprowadzała mnie do szału. Na zmianę rumieniła się i płakała przez większość powieści, niestety ani zażenowanie, ani cierpienie nie było w stanie odwieść ją od robienia kolejnych głupot.


Do tanga trzeba jednak dwojga. A nawet trojga jak się okazuje. Również panowie wplątani w fatalny trójkąt miłosny mieli swoje wzloty i upadki. Denny został wykreowany na wzór wszelkich cnót- przystojny choć nie zdaje sobie z tego sprawy, inteligentny, choć pokorny i nie zarozumiały, do tego kochający i czuły. Może odrobinę nudny, ale zdecydowanie wart pokochania. Zupełnie inny obraz przedstawia nam Kellan, który żyje z dnia na dzień, jest spontaniczny, towarzyski i bardzo lubi wykorzystywać swój nieodparty urok w kontaktach z kobietami. Bardzo częstych i bliskich kontaktach, dodajmy. Pod bezwzględną powłoką kryje się jednak skłonna do głębszych uczuć dusza, która czeka tylko na osobę, która będzie w stanie ją dostrzec. Tą osobą okazuje się Kiera. Niestety- to słowo aż ciśnie się na usta, bo nasza bohaterka jak szybko się okazuje, chce więcej niż może mieć i mimo odwrotnych zamiarów, rani głęboko każdego, kto okazuje jej miłość.

 „Przypuszczam, że każda miłość koniec końców schodzi z chmur na ziemię.”


Potrzeba sporo cierpliwości, żeby przebrnąć przez wszystkie dylematy moralne i kalejdoskopowo zmieniające się uczucia bohaterów. Czytając powieść jednym tchem można nabawić się niemałych zawrotów głowy, dlatego radziłabym ją sobie dawkować. Może to być jednak nieco trudne, ponieważ powieść mimo swoich wad, jest tak lekka i przyjemna w odbiorze, że odrzucenie jej w kąt okazuje się niemałym wyzwaniem. Choć było to dla mnie dużym zaskoczeniem, po fali negatywnych opinii, powieść niesamowicie mnie wciągnęła. Koniec końców i bohaterów pokochałam mimo ich (chwilami nienormalnych) zachowań, a ich los wcale nie był mi obojętny.


O CZYM?     „Bezmyślna” jest opowieścią o miłosnym trójkącie, który okraszony masą kłamstw i nieporozumień, nie może znaleźć szczęśliwego finału. Powieść jest przesycona ogromną ilością skrajnych emocji, zarówno pozytywnych jak i negatywnych, które nie pozostawią nikogo obojętnym, bez względu na ostateczną ocenę. Chyba właśnie tymi emocjami S.C. Stephens całkowicie mnie kupiła. Bo choć nie ma tu nic, czego bym się nie spodziewała, to mimo wszystko jestem usatysfakcjonowana i z przyjemnością sięgnę po kolejny tom.

Ocena:
8/10

W serii:
 - „Bezmyślna” -
„Swobodna”
„Niepokorna”


Dziękuję Wydawnictwu Akurat za egzemplarz do recenzji!


14 komentarzy:

  1. Przeczytałam ostatni tom, bo miałam taką okazję. Książka mi się podobała i planuje nadrobić zaległe części. Ta już czeka na półce w domu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda że nie zaczęłaś od jedynki, ale mimo wszystko nadrabiaj bo jeśli Ci się podobało, to znaczy że warto;-)
      Pozdrawiam!

      Usuń
  2. muszę przeczytać w końcu;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mimo kilku wad, polecam :-)
      Pozdrawiam!

      Usuń
  3. Słyszałam o niej kiedyś, ale nie miałam jeszcze okazji się za nią zabrać :)
    gabxreadsbooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję że w końcu okazja się trafi;-)
      Pozdrawiam!

      Usuń
  4. Ja podziękuję. Stanowczo nie moje klimaty :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie będę się spierać, bo faktycznie masz rację;-)
      Pozdrawiam!

      Usuń
  5. Jakoś ta seria kompletnie do mnie nie przemawia. Ale każdy ma inny gust, więc Tobie nie umniejszam, ważne byśmy jako czytelnicy odczuwali przyjemność z danej książki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Całkowicie się z Tobą zgadzam :-) o to właśnie chodzi by lektura była przyjemnością a nie meczarnią. Dlatego zawsze staram się przedstawić książkę tak, by każdy mógł sam ocenić czy to pozycja odpowiednia dla niego ;-)
      Pozdrawiam!

      Usuń
  6. O, dawno nie widziałam pozytywnej recenzji tej książki xD Sama zaczęłam ją czytać, ale stanęłam po jakichś 20 stronach i niespecjalnie mnie do niej ciągnie ;]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja akurat jestem wielką fanką romansów New Adult i podchodzę do nich bardzo pozytywnie :-) Stąd taka a nie inna ocena :-)
      Pozdrawiam!

      Usuń
  7. Miałam zacząć czytać tę książkę w mijającym właśnie tygodniu, nawet zarezerwowałam sobie dla niej czas, ale popatrzyłam na półkę, spojrzałam na "Obcą" i zdałam sobie sprawę, że umieram z ciekawości by zobaczyć czy dorówna serialowi i tak, moje plany z "Bezmyślną", zostały... zmienione. Szkoda.
    Ale!
    Widzę ostrzeżenie w twojej recenzji, oczami wyobraźni widzę siebie, obrzucającą główną bohaterkę stekiem przekleństw, także dzięki, postaram się mieć jej zachowanie na uwadze. :D Już po opisie, uznałam, że się nie polubimy z tą dziewczyną. :D
    Niemniej, mam nadzieję, że koniec końców, moje zdanie będzie podobne i miło spędzę czas z tą pozycją. :)
    Pozdrawiam,
    Sherry

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co ciekawe, to wcale nie tak, że nie polubiłam Kiery, była całkiem sympatyczna i chwilami szczerze jej współczułam, ale jej wybory były tak beznadziejne, że chwilami musiałam robić sobie przerwy, żeby ochłonąć :-P Ogólnie książkę czytało się naprawdę przyjemnie i choć nie zaliczę jej do ulubionych, to chętnie poznam dalszy ciąg ;-)
      Pozdrawiam!

      Usuń

Drogi czytelniku!
Bardzo dziękuję za przeczytanie mojego tekstu, to naprawdę wiele dla mnie znaczy. Znasz już mój punkt widzenia, będę bardzo wdzięczna jeśli podzielisz się również swoim. A jeśli zdecydujesz się do mnie wrócić, możesz być pewien, że najdziesz tu odpowiedź ;-)

Zobacz też:

.