20 lutego 2019

„Piorun”- Angel Payne

Wyd. Edipresse | Org. Misadventures with a Super Hero | 296 str. | 39.90 str. | Data wydania: 16.01.2019 r.

Erotyczne przygody z super bohaterem

Na co dzień Reece Richards jest właścicielem ekskluzywnego hotelu i ponurym postrachem swoich pracowników. Wieczorami jednak zakłada maskę i jako tajemniczy Piorun chroni miasto przed złoczyńcami. Emmalina Crist, marzy o czymś więcej niż życie w przepychu snobistycznej prowincji Orange Country. Ucieka od dusznej aury perfekcjonizmu do miasta w którym pragnie udowodnić sobie i innym, że jest w stanie osiągnąć samodzielnie sukces. Dziewczyna znajduje posadę w hotelu Reece’a i choć ma nadzieję, że nigdy nie spotka swojego owianego złą sławą szefa, los postanawia skrzyżować ich ścieżki. I wtedy właśnie zaczyna się erotycznie-elektyczna przygoda, która dosłownie mnie poraziła… swoją głupotą.  

Emma okazała się klasycznym przypadkiem frustracji seksualnej uniemożliwiającej funkcjonowanie w społeczeństwie. W pierwszym rozdziale opowiada o tym, jak to ma nadzieję, że nigdy nie wpadnie na znanego jedynie z legend ponurego szefa, a kiedy dwadzieścia sekund później przekracza on próg jej biura, w myślach zdziera z siebie ciuchy i rzuca się na niego jak nimfomanka na głodzie. Mało tego. Zaledwie godzinę później biegnie do niego z raportami i zaczyna wcielać swoje myśli w życie. Nie obawia się utraty posady, o którą tak ciężko walczyła, ma  głowie tylko obraz swojego nowo poznanego szefa, przed którym planuje rozłożyć nogi, bo jak twierdzi, połączyła ich elektryzująca aura. Rany. To było… dziwne. Nawet jak na standardy erotyków. Bo kiedy Emma dostaje to czego chce, ucieka tylnimi drzwiami, pewna, że nie może kontynuować romansu, który mógłby zaszkodzić jej karierze… Im bardziej bohaterka stara się zachowywać jak pewna siebie kobieta sukcesu, tym silniej przypomina nimfomankę z chorobą dwubiegunową.

Tak zaczyna się opowieść, która miała być zabawnym romansem z super bohaterem a okazała się śmiesznym porno z elementami fantasy. Narracja podzielona jest między Emmę i Reece’a i przyznam szczerze, że ciężko wybrać, które fragmenty są gorsze. Erotyczna mgiełka tak bardzo przysłania bohaterom mózgi, że w zasadzie nie myślą o niczym innym. I choć czytelnik stara się zaangażować w strzępki fabuły musi najpierw przebrnąć przez masę miłosnych uniesień, które dla bohaterów mają wielką emocjonalną głębię, choć tak naprawdę nie zamienili ze sobą, żadnego sensownego zdania.



Myślałam, że będę mogła polecać tą książkę fankom pikantnych romansów i komiksów o super bohaterach, które dotychczas nie miały okazji przeczytać nic będącego hybrydą tych dwóch gatunków, ale niestety, ani jeden, ani drugi wątek nie dał rady. Autorka potraktowała po macoszemu motyw bohaterskiego Pioruna, który co prawda ratuje kogoś od czasu do czasu, ale jego historia i geneza zostały streszczone dosłownie w kilkunastu zdaniach. W zasadzie jeśli czytaliście oficjalny opis książki, znacie już 90% całej treści. Na większe (ani nawet mniejsze) zaskoczenia raczej nie macie co liczyć, bo wszystko w zasadzie wiadomo od początku. Historia niestety nie wzbudziła we mnie innych emocji niż zażenowanie, znudzenie i złość, że coś co mogło być ciekawą opowieścią wyszło autorce tak słabo, że ledwie dobrnęłam do końca.

Jako osoba szukająca we wszystkim pozytywnych cech naprawdę starałam się dopisać po drugiej stronie listy wad, odrobinę zalet, ale ciężko tu znaleźć coś, co mi się podobało. Mimo szczątkowej fabuły i głupich dialogów, książkę w sumie czyta się szybko i sprawnie. Wśród komicznie górnolotnych i nieadekwatnie poetyckich opisów erotycznych zbliżeń, znalazłam jeden naprawdę ładny i sensowny cytat, a bohaterom od czasu do czasu zdarzało się mnie dla odmiany rozbawić a nie wprawić w zażenowanie. Jak dla mnie to jednak zdecydowanie za mało, żebym mogła uznać tą książkę za dobrą, a nawet przynajmniej przeciętną.

O CZYM?  „Piorun”, to połączenie romansu biurowego, komiksowej historii o super bohaterze i tandetnego pornosa z wątkami science fiction. Ciężko znaleźć pozytywy w tej opowieści, bo autorka dała ciała na każdej linii. Kreacja bohaterów, fabuła, erotyka, wątki paranormalne, a nawet spójność i logika- wszystko jest na tak niskim poziomie, że większość opowiadań z wattpada jakościowo przebija tą historię o głowę. Naprawdę szkoda, bo choć nie miałam wielkich oczekiwań, książka i tak bardzo mnie rozczarowała. Jeśli lubicie lekkie erotyki i nie przeszkadza Wam niski poziom ogólnej treści, może nawet będziecie się dobrze bawić podczas lektury, czego serdecznie Wam życzę, ale ze swojej strony- raczej nie polecam.

Ocena:
2/10

__________________________________________



6 komentarzy:

  1. Ja, na pewno po tę książkę nie sięgnę. 😊

    OdpowiedzUsuń
  2. Odpuściłam sobie ten tytuł - wszyscy piszą negatywne recenzje, więc tym bardziej szkoda czasu na nią :D
    http://whothatgirl.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Książka nie dla mnie. Nie jestem fanką lektur ala grey.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja podziękuję za tę książkę. Naczytałam dość dużo negatywnych opinii, które mnie wręcz rozbawiły a zarazem zażenowały. Twoja utwierdza mnie w przekonaniu, że nie warto sięgać po tę "powieść". Lubię erotyki, ale z fabułą. Tu jak widać jej nie ma, a na pornosa ochoty nie mam. Wielka szkoda, że wydawnictwo skusiło się na wydanie tego "cuda" a tak dużo perełek nie zostaje zauważanych i docenianych. Mam nadzieję, że nie wydają kolejnych części, bo na taki tasiemiec szkoda papieru, pieniędzy i czasu.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie mam ochoty się przekonywać do słabej książki :]

    OdpowiedzUsuń

Drogi czytelniku!
Bardzo dziękuję za przeczytanie mojego tekstu, to naprawdę wiele dla mnie znaczy. Znasz już mój punkt widzenia, będę bardzo wdzięczna jeśli podzielisz się również swoim. A jeśli zdecydujesz się do mnie wrócić, możesz być pewien, że najdziesz tu odpowiedź ;-)

Zobacz też:

.