Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lois Lowry. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lois Lowry. Pokaż wszystkie posty

9 stycznia 2015

„Skrawki błękitu”- Lois Lowry

Galeria Książki/ 289 str./ 34,90 zł/ 2014 r.

„Noc już zapada i barwy gasną,
błękit odchodzi, gdy nie jest jasno.”

Błękit jest pięknym kolorem, symbolem spokoju i harmonii. Jest to także kolor nieba, które nieodmiennie kojarzone jest z lepszym życiem, wolnością i radością. Gdzieś bardzo daleko istnieje jednak świat, zrodzony w wyobraźni Lois Lowry, w którym zabrakło błękitu, bo sztuka jego tworzenia dawno zanikła. Świat ten, pozornie poukładany, kryje w sobie wiele tajemnic i niebezpieczeństw, a jego mieszkańcy nawet nie wiedzą, że razem z kolorem nieba, stracili także swoją wolność.

Razem z błękitem, ze świata zniknęła dobroć i współczucie. Kierowani  przez Radę Opiekunów, ludzie bez żalu pozbywają się chorych dzieci i niezdolnych do pracy dorosłych. Teraz podobny los ma spotkać Kirę. Gdy pokonana przez chorobę matka dziewczyny umiera, na świecie nie zostaje nawet jedna osoba, która chciałaby jej bronić. Urodzona ze zdeformowaną nogą Kira jest bezużyteczna dla społeczeństwa i ściąga na siebie wrogie spojrzenia. Przed niechybną śmiercią ratuje ją Rada, dostrzegając w kalekiej dziewczynie ogromny talent hafciarski. Nic nie dzieje się jednak bez przyczyny. Kira szybko dowiaduje się, że nie jest jedyna, a jej talent zostanie wykorzystany w konkretnym celu. Jednak czy w świecie barwnych nici, dziewczyna dostrzeże zagrożenie, zanim będzie za  późno?

Szukając porównań do poprzedniej części Kwartetu Dawcy, nie mogłam nie zwrócić uwagi na ogromną wagę jaką autorka przykłada do barw. Mają one głębokie znaczenie symboliczne i odzwierciedlają emocje panujące w powieści, Dawcę charakteryzowała czerwień- kolor niepewności i niepokoju. Tutaj mamy (a raczej nie mamy) błękit- spokój i harmonię. Ujawnia się też pewien powtarzający się schemat „mistrz i uczeń”, oraz odkrycie, że świat nie jest tak idealny jak nam wpajano. Na tym jednak podobieństwa się kończą. W Skrawkach błękitu nie powrócimy do znanego nam świata społeczności, nie dowiemy się też jakie były dalsze losy Jonasza. Razem z Kirą odkryjemy zupełnie nowy świat, choć także pełen reguł i ukrytych znaczeń.

Postaci są na szczęście wyrazistsze niż w Dawcy. Mają swoją przeszłość i tajemnice. Niestety podobnie jak w poprzednim tomie, tak i tutaj zachowują się jak pociągane za sznurki marionetki. O ile w Dawcy ma to dosyć dokładne uzasadnienie, tak tutaj większością z nich kieruje całkowicie ślepe podporządkowanie, strach przed tajemniczą bestią, a w niektórych przypadkach, zwyczajna głupota. Mimo, że bohaterowie mieli predyspozycje by mocno namieszać, silnym charakterem okazał się tylko mały Matt, który rozwinie skrzydła dopiero w kolejnym tomie. Tak więc, bohaterowie nie namieszali i działo się również niewiele, ale chyba na tym właśnie polegają książki Lois Lowry- nie ma akcji, nie ma ekscytacji. Ale jest coś głębszego co trzeba odczytać między wierszami.

O CZYM?  Skrawki Błękitu, to kolejna po Dawcy, książka przepełniona spokojem i symbolami. Lois Lowry straszy swoimi wizjami przyszłości w nietypowy sposób. Podczas gdy inni stawiają na brutalne walki i zadziorne, nie bojące się zabijać bohaterki, ona w bardzo łagodny sposób ukazuje co stanie się, gdy utracimy podstawowe ludzkie wartości. Nie jest to pozycja, która spodoba się wszystkim. Poszukiwacze przygód odejdą niestety z pustymi rękoma, ale Ci którzy oczekują drugiego dna, na pewno je tutaj odnajdą.

Ocena:
7/10

Kwartet Dawcy:
>„Skrawki błękitu”<
„Posłaniec”
„Syn”


26 sierpnia 2014

„Dawca”- Lois Lowry

Galeria Książki/ 293 str./ 34,90 zł/ 2014 r.

Opowieść o emocjach

Cierpienie jest nieodłącznym elementem naszego życia. Nie musimy wcale wyjeżdżać do odległych, biednych krajów, by je zobaczyć, bo jest ono wszędzie. Również tuż obok, a nawet w nas samych. Czy widząc spadającą gwiazdę, choć raz przyszło Wam do głowy, by nie prosić o nic egoistycznego, a o coś dla wszystkich? Może o pokój na świecie i złagodzenie wszelkiego cierpienia? Przecież wtedy świat byłby o wiele piękniejszy. Cierpienie i ból, to jednak, podobnie jak radość i miłość, emocje, które każdy z nas powinien znać i szanować. Co jednak, gdyby tych emocji zabrakło?

Jonasz żyje w perfekcyjnym świecie. Świecie jasnych zasad, harmonii, szczęścia i… jednakowości. Dzieci, rodzone są przez specjalnie wybrane kobiety i przydzielane do dopasowanych jednostek rodzinnych. Wraz z każdym rokiem życia, podczas specjalnych ceremonii, dzieci dostają nowe, dostosowane do wieku przedmioty: nowa odzież, rower… Najważniejsza jest jednak ceremonia dwunastolatków, która jest dla dzieci pomostem ku dorosłości. Wtedy właśnie starszyzna ogłasza, jaki zawód został wybrany dla każdego z nich. Dla Jonasza jest to wyjątkowo trudna chwila, bo jako jedyny ze swych rówieśników, nie wie nawet, jaki przydział chciałby otrzymać. Jednak nawet w najśmielszych snach, chłopiec nie podejrzewałby, że otrzyma najbardziej zaszczytne i tajemnicze stanowisko. Zaintrygowany, ale też pełen obaw, Jonasz rozpoczyna szkolenie u Dawcy, który otwiera przed nim świat pełen barw i doznań, których nigdy wcześniej nie doświadczył. Nagle uporządkowany świat Jonasza rozsypuje się na kawałki, a wszystko, w co wierzył, okazuje się złotą klatką kłamstw.

Opowieść Lois Lowry, należy do znanego wszystkim gatunku dystopii. W definicji jest to więc pesymistyczna wizja przyszłości. Świat Jonasza nie jest jednak wcale pesymistyczny, a wręcz przeciwnie. Nie ma tam bólu, cierpienia, kłamstw, głodu, ani wojen. Nie ma kłótni nieporozumień i złości. Można więc powiedzieć, że to wcale nie dystopia a wręcz utopia. Kraina wiecznego szczęścia, której nie chce się opuszczać. Pozory bywają jednak złudne, a każdy medal ma dwie strony. Porządek wynika z surowych zasad, a zasady sprawiają, że nikt nie może podejmować własnych decyzji. Nie istnieje złość… Ale radość także jest złudna. Pozornie utopijna kraina jest więc w istocie pułapką.

Akcja ma równy i powolny rytm, który jednak ani przez chwilę nie nuży ze względu na wyjątkową płynność. Opowieść naszpikowana jest retrospekcjami, które przenoszą czytelnika z obecnej chwili w całkiem nowe miejsce w czasie i przestrzeni. W zasadzie pierwsze sto stron powieści ,to objaśnienia dotyczące życia i świata głównego bohatera, i choć jest co wyjaśniać, nawet przez chwilę nie przyszło mi do głowy by się nudzić, bo wspomniana już przeze mnie płynność stylu Lois Lowry nie pozwala nawet na chwilę odłożyć książki na bok. Nie jest to, więc najbardziej ekscytująca opowieść, jaką przeczytałam, ale zdecydowanie najlepiej skonstruowana i najbardziej dopracowana. Nic nie jest tu pozostawione przypadkowi i tworzy cudownie piękną w swej prostocie historię. Nie wiem jak autorka rozwinie opowieść w kolejnych tomach, ale ten stanowi naprawdę solidny fundament pod następną część cyklu, którą przeczytam z jeszcze większą przyjemnością.

„Dawca”, był dla mnie jedną z najbardziej oczekiwanych zapowiedzi. Kupiłam książkę jeszcze przed dniem premiery i natychmiast rozpoczęłam lekturę, choć przyznaję, że motywował mnie fakt zbliżającej się ekranizacji. Siłą rzeczy spodziewałam się więc czegoś podobnego do filmowego zwiastuna. Książka Lois Lowry jest jednak czymś zupełnie innym i mogę Was o tym zapewnić już teraz, jeszcze przed seansem. Czy jest czymś lepszym czy gorszym, przekonamy się wkrótce.

O CZYM?  „Dawca” nie jest zwykłą opowiastką z masą akcji i wyraźnym zakończeniem. To raczej futurystyczna baśń o wspomnieniach, emocjach i o tym, co w życiu najważniejsze. Wizja świata idealnego, pozbawionego wszelkiego cierpienia, choć początkowo kusząca, okazuje się bardzo niepokojąca. Czytając książkę, nie mogłam się pozbyć wrażenia, że bohaterowie to w istocie jedynie marionetki. Ale dlaczego? Co nimi kieruje? Tego musicie dowiedzieć się już sami. Serdecznie do tego zachęcam i mam nadzieję, że podobnie jak ja, zastosujecie się do złotej zasady: „najpierw książka, potem film”.

Ocena:
8/10

Kwartet Dawcy
> Dawca <
Posłaniec
Syn

Zwiastun ekranizacji:


(wysyłka gratis!)


Zobacz też:

.