Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Federico Moccia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Federico Moccia. Pokaż wszystkie posty

8 maja 2017

„Jesteś moją obsesją”- Federico Moccia [przedpremierowo]

Wyd. Muza | org. Tu sei ossessione | 192 str. | 29,90 zł | Premiera: 10.05.2017 r.

To, czego pragniesz, często jest tuż obok

Wyobraźnia jest czymś nieodzownym w zawodzie pisarza, ale czasem potrafi ponieść za bardzo również w prywatnym życiu. Giovanni choć ma wspaniałą żonę i piękną córeczkę, zatraca się w fikcji i iluzji. Internetowa znajomość jaką nawiązał z tajemniczą Luną, za pośrednictwem facebooka, z każdym dniem nabiera rumieńców i staje się coraz bardziej odważna. Ale czy warto postawić wszystko na jedną kartę, kiedy osoba, dla której straciło się głowę może wcale nie być realna?

25 listopada 2014

„Trzy metry nad niebem”- Federico Moccia


Muza S.A./ 335 str./ 29,90 zł/ 2012 r./ 


Miłość, która unosi ponad chmury

Pod wpływem traumatycznych przeżyć ludzie potrafią zmienić się nie do poznania. Jedni wycofują się z życia i stają się zaledwie cieniami dawnych siebie, inni z kolei zaczynają żyć na krawędzi, jakby jutra miało nie być. Tą drugą drogę wybrał Step. Całe dnie upływają mu na imprezach, bójkach i wyścigach motocyklowych. Jest bezwzględny, agresywny i nie przestrzega żadnych reguł. Nie szanuje nikogo i niczego. I nagle w jego życiu pojawia się ona. Delikatna, wrażliwa, dobrze wychowana, pochodząca z zamożnej rodziny. Babi jest wzorem idealnej córki, przykładnej uczennicy, a także niewinności. Tą parę różni dosłownie wszystko. Nawet światy, w których żyją są zupełnie odmienne. Ich gwałtowna i pełna burzliwości znajomość, równie gwałtownie zamienia się w ogromną miłość. Jednak czy uczucie będzie w stanie wytrzymać próbę, którą szykuje los?

„Nikt nie kocha tak, jak my kochamy, nikt nie cierpi tak, jak my cierpimy.”

To czego zawsze brakuje mi w romansach, to wiarygodność. Bo jak niby mam uwierzyć w miłość dwójki kompletnie nie znających siebie ludzi? Autorzy chcąc zaserwować czytelnikowi jak najwięcej elektryzujących scen, zapominają jak ważny jest początek znajomości. Strzała Amora najczęściej dosięga bohaterów już od pierwszego spotkania, co niestety, po przeczytaniu kilku książek z tego gatunku, zaczyna być nużące. Na szczęście pan Moccia zadbał o to, by jego powieść od początku czytać z wypiekami na twarzy. Babi i Step nie zakochują się bowiem w sobie od pierwszego wejrzenia.  On widzi w niej swoją kolejną zdobycz, a ona dostrzega tylko agresywnego i zbyt pewnego siebie buntownika. Początek ich znajomości okazuje się więc bardzo burzliwy, a wręcz pełen wzajemnej nienawiści. Jednak od nienawiści zaledwie krok do miłości, a to uczucie zmieni ich oboje.

„Strach to czasem brzydka rzecz. Nie pozwala ci doznawać najpiękniejszych chwil. Będzie twoim przekleństwem, jeśli go nie pokonasz.”

Nie jest to bynajmniej książka tylko i wyłącznie o uczuciu rodzącym się między parą nastolatków. Babi i Step reprezentują dwa skrajne światy, jednak to, co je łączy to pozory i stereotypy, które autor bezwzględnie burzy. Bardzo dokładnie został tu przedstawiony niebezpieczny świat ludzi żyjących na krawędzi. Towarzystwo w którym obraca się Step, nie wacha się bowiem kraść, demolować, bić niewinnych ludzi, a nawet ryzykować własne życie w nielegalnych wyścigach. Ich zachowanie ma jednak pewne przyczyny, o których nikt z krytykujących ich ludzi nie ma pojęcia. Z kolei perfekcyjny i uporządkowany świat Babi również okazuje się mieć poważne skazy. Najdobitniejszym przykładem okazuje się tu matka dziewczyny, której obsesja na punkcie doskonałości  zmienia w piekło nawet jej własne małżeństwo.

Wszystko byłoby w porządku, gdyby nie tragiczny styl jakim książka została napisana. Zawsze zwracam na to szczególną uwagę, bo dobór słów ma równie istotne znaczenie, co kreowanie właściwych scen. Nie jestem do końca pewna czy to wina samego autora, czy robionego bardzo dawno temu przekładu. Myślę, jednak, że wina rozkłada się tu pół na pół. Szczególnie nie przypadła mi go gustu bezosobowość opisów. Czytając odnosiłam wrażenie, że niektóre z nich były tworzone na wzór tych dołączonych do sztuk teatralnych, całkowicie pozbawione wyrazu i plastyczności. Nie podobał mi się też chaos, który czasem wkradał się do opowieści. Autor wykorzystał do cna trzecioosobową narrację, umieszczając niekiedy myśli kilku bohaterów w zaledwie jednym akapicie. Było to o tyle kłopotliwe, że nie zawsze można było od razu się domyślić do kogo dana myśl należy. Najbardziej jednak drażniły mnie przestarzałe zwroty w dialogach i określanie bohaterów rzeczownikami, co kojarzy się raczej ze starymi powieściami, choć tu wina leży z pewnością w tłumaczeniu.

O CZYM?  „Trzy metry nad niebem” nie jest nowością, ale idealnie wpasowuje się w modny aktualnie nurt New Adult. To romantyczna, chwilami zabawna, a czasem wzruszająca opowieść o tym, jak człowiek zmienia się pod wpływem miłości. Jeszcze kilka lat temu książka biła rekordy popularności, zbierając mnóstwo pochwał i pozytywnych ocen. Niestety blask gwiazdek, które książka kiedyś otrzymywała, nieco mnie oślepił i okazało się, że to, co dostałam nie jest aż tak doskonałe, jak mogło by się wydawać. Powieść w moim odczuciu nie jest więc fenomenem, jest po prostu dobra, jednak warto ją przeczytać chociażby dla niezapomnianych scen między głównymi bohaterami i dla Stepa, w którym nie sposób się nie zakochać.

Ocena:

7/10

W serii:
>„Trzy metry nad niebem”<
„Tylko ciebie chcę”


Zobacz też:

.