7 kwietnia 2014

„Need for speed”

Opis:
Kierowca rajdowy - Tobey - wychodzi z więzienia po odsiedzeniu kary za przestępstwo, w które wrobił go dawny wspólnik. Szukając okazji do zemsty zgłasza akces do nielegalnych, ekstremalnych rajdów ulicznych. Tymczasem dawny wspólnik na wieść o jego uwolnieniu, wyznacza nagrodę za jego głowę.

Zwiastun:

Recenzja:
Coś więcej niż wyścig

Już na samym początku muszę przyznać, że nie jestem fanką filmów, których motywem przewodnim są wyścigi, szybkie auta i tym podobne sprawy. Na „Need for speed” dałam się namówić w zasadzie tylko dlatego, że mojemu chłopakowi bardzo zależało na obejrzeniu tego filmu. Nie jestem wybredna więc myślałam, że spędzę w kinie 130 minut oglądając przyjemny film i wyjdę z kina zadowolona ale nie zachwycona. Bardzo się pomyliłam, bo oto zupełnie niedoceniany przeze mnie film stał się jednym z lepszych, jakie ostatnio widziałam!
               


Tobey Marshall prowadzi wraz z paczką przyjaciół warsztat samochodowy, zalega jednak ze spłatą kredytu a pieniądze wygrane w nielegalnych wyścigach już nie wystarczają by pokryć długi. Przyparty do muru jest zmuszony przyjąć zlecenie od swojego wroga Dino Brewstera, który oferuje mu ogromną sumę za dokończenie Forda Mustanga. Tobey decyduje się na taki układ jednak pewnego dnia bardzo pożałuje układów z wrogiem. Podczas pewnego nielegalnego wyścigu dochodzi bowiem do tragedii i choć to Dino jest za nią odpowiedzialny zrzuca całą winę na Tobey’ego. Gdy po latach chłopak wychodzi z więzienia postanawia za wszelką cenę udowodnić winę Dina i pomścić śmierć przyjaciela. A dokonać tego chce biorąc udział w legendarnym wyścigu…



Generalnie fabuła wydaje się być prosta i bardzo podobna do wszystkich innych, proponowanych nam w podobnych filmach. A jednak coś ujęło mnie w tej produkcji za serducho i nie chce puścić. Składa się na to cała masa czynników. Po pierwsze świetni aktorzy. Aaron Paul jako Tobey bardzo mi się podobał. Musiał odegrać całą gamę emocji i żadnej nie pominął. Zachwycił mnie też jego hipnotyczny głos, który pokochałam już w zwiastunie. Imogen Poots w roli charyzmatycznej angielki Julii też była cudowna. Nie dało się jej nie polubić, a jej kobiecy akcent w filmie sprawi, że produkcja stanie się o wiele atrakcyjniejsza również dla płci pięknej ( Imogen i Aaron grali już w tym roku razem w filmie „Nauka spadania”, nie omieszkam sprawdzić jak tam sobie poradzili). Garażowa ekipa Tobey’ego okazała się nie tylko paczką zgranych kumpli pracujących jak dobrze naoliwiony mechanizm, ale dodawała też produkcji wielu zabawnych momentów. Za to Dominic Cooper w roli Dino sprawiał samym swoim wyglądem, że miałam ochotę uderzyć go w twarz. Rasowy dupek- idealny w tej roli ;-)



Na pochwałę zasługuje też cała oprawa wizualna. Fanów motoryzacji zachwycą świetne auta (znam nawet kilka dzięki oglądaniu Top Gear). Ja na autach się nie nam, ale nawet mi ryk silnika podnosił ciśnienie.  Podobno wszystkie popisowe numery zostały nakręcone a nie stworzone komputerowo. Nie mnie to oceniać, ale trochę ciężko mi sobie wyobrazić, że te wszystkie cuda, które widziałam na ekranie były w 100% realistyczne. Ale nie tylko samochody robią wrażenie. Wzrokowcy na pewno będą zadowoleni, bo nawet krajobrazy są niezwykle plastyczne i doskonale dobrane.



Co jeszcze mnie urzekło? Po tych ludziach dosłownie było widać, że dla nich to nie są po prostu wyścigi. To sztuka. A nawet „sztuka najwyższych lotów” jak powiedział jeden z bohaterów. Do tego (jak to dostrzegł mój chłopak) emocje były naprawdę realne. Kierowcy pędząc 300 km/h nie udają wyluzowanych i pewnych siebie. Są skupieni, zestresowani, widać wręcz pot kroplący się na czołach.
Do tego muzyka- wprost perfekcyjna. Szczególnie zapadł mi w pamięć zanany wcześniej kawałek Linkin Park- „Roads untraveled” (do posłuchania poniżej)



Nie jest to tylko film o nielegalnych wyścigach i szybkich autach. Jest to opowieść o honorze i sprawiedliwości. Dla Tobey’ego De Leon to wyścig nie po zwycięstwo, ale po przebaczenie, odkupienie, zemstę. Akcja pędzi nieprzerwanie a za każdym razem kiedy wydaje nam się, że lekko spowalnia, nagle przyspiesza ze zdwojoną mocą. Zwrotów akcji nie sposób zliczyć i są tak niespodziewane, że za każdym razem wbijało mnie w fotel. Historia dostarcza wielu wzruszeń, ale były też momenty, kiedy śmiałam się jak głupia. W zasadzie nie wiem komu film mógłby się nie spodobać bo skoro podobał się mi- osobie nie gustującej ani w filmach akcji, ani w wyścigowych furach, oraz mojemu chłopakowi, który zna wszystkie filmy z tego gatunku na pamięć, a ocenę ustaliliśmy wspólnie i jednogłośnie. Film tylko utwierdził mnie w przekonaniu, że nie ma sensu ograniczać się jedynie do ulubionych gatunków, bo te pozornie nielubiane mogą okazać się zaskakująco atrakcyjne. Seans dostarczył mi masy wrażeń i wyszłam z kina naprawdę zadowolona. Za to niezwykle pozytywne zaskoczenie nie widzę żadnych przeciwwskazań by wystawić maksymalną ocenę. W swoim gatunku jest to jedna z najlepszych produkcji.

Ocena:

10/10


16 komentarzy:

  1. Recenzja brzmi bradzo zacheciająco, ale szczerze mówiąc w dalszym ciągu nie czuję się przekonana ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze mówiąc ja też nie byłam i początek jakoś szczególnie mnie nie porwał ale potem było świetnie. fantastycznie się bawiłam :-)

      Usuń
  2. No to tak.
    Dawno, dawno temu, kiedy Sherry była jeszcze małą, głupią dziewczynką (nadal jest mała i głupia, ale wtedy była mniejsza i głupsza, od tej teraźniejszej), jej starszy braciszek oznajmił, że po grze "Colin Mc Rae" przyszedł czas na jakieś inne auteczka. Padło na Need for Speed Undeground. Sherry patrzyła jak braciszek ściga się w wyścigach, nie rozumiejąc co u diabła jest w tym ciekawego. Urzekły ją natomiast kasyna i nocna oprawa graficzna, toteż zgodziła się spróbować. Braciszek zawsze zachęcał Sherry do grania, więc nie dziwota, że w końcu Sherry przepadła. Do tej pory Need for Speed Undeground cieszy się miłością Sherry. Nawet ta gra jest bardziej przez nią ceniona, niż nowsza wersja: Most Wanted (be,be,be!). W każdym razie, Sherry była bardzo zaskoczona gdy wyszła na jaw wieść, iż na podstawie Need for Speed, ma powstać film - szok, niedowierzanie, ale i zaciekawienie! Skoro Assasin był, to czas na coś z innej beczki! I Sherry wyczekiwała, bo czemu by nie skoro auta... A po "Szybkich i wściekłych" trzeba sobie zaklepać inne niebieskie samochodziki przez braciszkiem... I BAM premiera!
    Sherry czeka cierpliwie, ale dowiaduje się, że Patce się podobało, toteż biedna Sherry stwierdza, że nie chce być opóźniona i postanawia oglądnąć. I ma złamane serduszko. Bo (SPOILER) PEEEEEEEEEETE! (KONIEC SPOILERA). ._.
    Po oglądnięciu, Sherry może tylko zgodzić się z Patką! Rewelacyjna produkcja! Super auteczka! Śmieszna Julia, magnetyczny Tobey, przeklęty Dino i ten... no. Łgarz! :D Przy wierszyku do Anity, Sherry wymiękła i śmiała się jak popie... to znaczy... Posolona.
    I muzyka... ACH! MUZYKA! Linkin Park <3 :3 UCH! I PETEEEEEEEE! o_O I ten gość... no... jakoś na F, co się rozebrał i tam była taka fajna scena co tankowanie na autostradzie... SHERRY LUBI! SHERRY BYŁA RÓWNIE MOCNO ZACHWYCONA DO JULIA! SHERRY CHCE WIĘCEJ!
    Koniec końców - popieram ocenę :3
    Pozdrawiam!
    Sherry... w żałobie. Po... Po... ;_; PO NIM! :( :( :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nie gadaj, ekranizacja Assasin? o_O I ja nie wiem?!?!?! :-P
      Patka nigdy grać nie potrafiła i nie nauczyła się do dziś ale równie wielką rozrywką jest dla niej przyglądanie się jak ktoś inny gra ;-) powiedzmy, że nawiguję (albo denerwuję zależy jak kto to odbiera) :-P
      Peete był taki cudowny. Dlaczego akurat on? :-( To takie niesprawiedliwe... Chociaż gdyby to był jakiś inny też nie był by lekko. Ale Peete?!
      Ja śmiałam się jak głupia przy wszystkich scenach z kolegami Tobey'ego- scena z rozbieraniem, scena w windzie, robienie z policjantów idiotów, wspomniany przez Ciebie wierszyk o Anicie i Łgarz <3 Genialne :-)
      Jak ja się cieszę, że dałam się namówić! I Cieszę się też, że Tobie się podobało ;-)

      Pozdrawiam!

      Usuń
    2. Tak, tak! Ekranizacja Assasina! Jest już taki... mini-serial dostępny na YT, a w 2015 roku szykuje nam się oficjalny film! Nawet dam ci link do filmweba, to sobie popatrzysz ^^ http://www.filmweb.pl/film/Assassin%27s+Creed-2015-659803
      Nawigacja też spoko! :D Od tego zaczynałam, ale po po pewnym czasie, zazwyczaj brat się mnie pytał czy ja nie chcę zagrać ^^ I jakoś tak... :D
      O tak! Banda Toby'ego nie do przebicia! :D Świetny film, zdecydowanie jeszcze wielokrotnie go obejrzę. :)

      Usuń
    3. Świetnie! dzięki za info ;-) Muszę koniecznie powiedzieć bratu, na pewno będzie zachwycony tą informacją :-)

      Usuń
  3. O Jezu jak ja dawno u ciebie nie bylem ._. Filmem kusisz jednak to całkowicie nie moje tematy. Jednak może kiedyś ... Oglądałem dziś Moj biegun na hmm polskim? :D i mocno ci polecam :)) A ja zapraszam do siebie bo wziąłem udział w takiej fajnej zabawie i wypowiedziałem się o naszych ukochanych Kwiatach na poddaszu :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mimo wszystko polecam obejrzeć, bo to świetny film i też nie moje klimaty więc jest spora szansa, że i Ciebie porwie ;-)

      Skoro polecasz "Mój biegun" to postaram się zobaczyć. Musiała nie bardzo trawię, ale Jaśka szczerze podziwiam.

      Pozdrawiam!

      Usuń
  4. Planuję obejrzeć wszystkie części "Need for speed". Dopiero jedna za mną, ale... to tylko kwestia czasu. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To są inne? o_O
      Ja jestem pewna na 100% że to pierwsza i jedyna jak na razie część. Chyba, że mówisz o "Szybkich i wściekłych" ;-)

      Usuń
  5. JA obejrzałem film i byłem mile zaskoczony. Wiele wątków= brak powodów do nudyyy ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie polecam! Czeka Cię świetna zabawa :-)

      Usuń
  7. Filmy o wyścigach samochodowych przyciągają kinomaniaków, którzy wcale nie muszą się interesować motoryzacją. Jakaś fabuła musi w nich być, bo same pokazy super samochodów nie wystarczą, żeby zatrzymać widza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Więc ten film jest doskonałym przykładem, bo ja zdecydowanie nie zaliczam się do fanów motoryzacji ;-)
      Pozdrawiam!

      Usuń

Drogi czytelniku!
Bardzo dziękuję za przeczytanie mojego tekstu, to naprawdę wiele dla mnie znaczy. Znasz już mój punkt widzenia, będę bardzo wdzięczna jeśli podzielisz się również swoim. A jeśli zdecydujesz się do mnie wrócić, możesz być pewien, że najdziesz tu odpowiedź ;-)

Zobacz też:

.